Tak! Wyniki znane i opublikowane. Politycy Platformy triumfują i świętują wygraną. Czy jednak odnieśli tak naprawdę kluczowe zwycięstwo?
W każdej wojnie (a polityka to nieustająca wojna) są bitwy które mają znaczenie lub go nie mają. Są drobne potyczki odwracające losy całej wojny i takie które pomimo wygranej i swej wielkości nie mają żadnego znaczenia. Są też wielkie boje które choć przegrane stały się ziarnem rozkwitającym później w wygraną wojnę.
Gdy katastrofa która nie miała prawa się wydarzyć zmiotła całą czołówkę polityków PiS wątpliwe było czy to ugrupowanie w ogóle przetrwa to traumatyczne przeżycie. Te przyspieszone wybory i zabójcze tempo kampanii rysowało totalną i bezsprzeczną przegraną. Porażka mogła pogrążyć to ugrupowanie w całkowitym chaosie i zniszczyć je doszczętnie.
Polska wielokrotnie była świadkiem niespodziewanych zwrotów akcji na arenie politycznej. Wielokrotnie wygrani i dzierżący władzę w ręku upadali tak nisko że znikali ze sceny politycznej lub z ledwością na niej się utrzymywali. Polacy to naród dziwny żeby nie powiedzieć niezrozumiały. Naród kochający pokój i nieskory do gwałtownych działań (mówię o społeczeństwie nie jednostkach) a jednocześnie demon który w gniewie zrówna wszystko z ziemią i po swym przejściu pozostawi tylko zgliszcza. Doświadczyła tego Unia Wolności, AWS, SLD.
Wielu głosujących na Bronisława Komorowskiego dziś świętuje. Należy jednak zadać pytanie czy ma co?
Kandydat Platformy wygrał ciężki bój i ugrał te swoje 6% potrzebne do zwycięstwa. Jednak sukces jest przepojony goryczą i to goryczą porażki. Ten słaby przeciwnik który miał zostać zmieciony w pierwszej turze okazał się ciężkim orzechem do zgryzienia. Zjednoczenie dwóch silnych elektoratów (PO i SLD) wystarczyło z ledwością na pokonanie kandydata PiS. Kaczyński zmusił PO do wspierania się „autorytetami przeszłości” takimi jak Urban czy Jaruzelski. W ten właśnie sposób udowodnił mimowolnie tezę komu jest do kogo bliżej. Udowodnił że mitologia tragedii okrągłego stołu to fakt rzeczywisty. Pomimo tego wielkiego wysiłku okazało się że zwycięzca ugrał tylko te marne 6% więcej głosów. Zwycięstwo które jest tak naprawdę tylko porażką. PO jest tego jak się wydaje świadome że wszyscy się skwapliwie zastosują do nawoływań Donalda Tuska za rok nas rozliczcie.
Chichotem historii może dodatkowo okazać się przegrana Kaczyńskiego która jest wielkim zwycięstwem PiS. Kaczyński który jest motorem tej partii pozostaje w jej szeregach dzięki czemu PiS ma szansę przetrwać i uzupełnić swoje szeregi po tragedii smoleńskiej. Okres do wyborów parlamentarnych może stać się okresem w którym PiS ustabilizuje się wewnętrznie. Partia ta już niejednokrotnie pokazała że potrafi być cierpliwa. Jak potoczą się jej losy zobaczymy. PiS i SLD mają w tej chwili atut którego nie miały wcześniej. Jedynowładztwo PO które jest w tej chwili niewątpliwe i daje ono opozycji możliwość bezlitosnego obnażania błędów przeciwnika. Kaczyński wraz ze swą partią stanął z podniesioną przyłbicą do walki która była z góry przegrana i tak jak Greckie Termopile tak ta kampania może stać się nowym początkiem dla tej partii. Przegrana może się przerodzić wkrótce w zwycięstwo. Tak jak tamta sprzed lat porażka utworzyła państwowość grecką tak ta porażka może się stać początkiem odnowienia państwowości Polskiej.
Jaka będzie Polska jutra przekonamy się być może niebawem.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)