Gdy Jarosław Kaczyński przegrał wybory prezydenckie ogarnęły mnie uczucia ambiwalentne.
Świadomość że w obecnej chwili nie ma żadnej przeszkody przed wprowadzeniem dowolnego idiotycznego pomysłu który będzie chciało przeforsować PO oraz żenujący poziom prezydenta elekta uwidoczniony w kampanii troszkę były dołujące. Drugą stroną medalu (tą budującą) był fakt że PO wreszcie nie będzie miało usprawiedliwienia dla faktu nie rządzenia państwem.
Przy całej bogatej wyobraźni nie miałem pomysłu jak rządzący będą usprawiedliwiać tą swoją indolencję i ignorancję.
Życie jednak zawsze wyprzedza nasze wyobrażenia i pisze własne scenariusze. Tym razem też nie pozwoliło długo czekać na zaskakujący schemat. Czasami przeglądając wiadomości wystarczy spojrzeć na nagłówki żeby dostrzec kierunki w których będzie podążać dane ugrupowanie. Dziś właśnie jest taki dzień.
Gowin: Jak mamy rozwiązywać problemy państwa, gdy nie potrafimy porozumieć się ws. Krzyża?
W ten właśnie sposób wyjaśnia się dlaczego pomimo jedynowładztwa które panuje faktycznie od 10 kwietnia PO nic jeszcze konkretnego nie zrobiło i jak sądzę nie zrobi. My jako społeczeństwo już wiemy że przyczyną nic nierobienia teraz będzie krzyż który stoi przed pałacem prezydenckim. Nie rozumiem dlaczego ta sprawa jest tak istotna dla polityków PO, faktem jednak niezaprzeczalnym jest to że nawet z tym sobie to ugrupowanie nie umie poradzić. Sprawdzają się jak na razie dla mnie najczarniejsze scenariusze otóż mamy w Polsce krzyż który zawalił całe funkcjonowanie państwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)