1 obserwujący
42 notki
13k odsłon
211 odsłon

Black Horse?

Wykop Skomentuj

 

Powoli kończy się faza grupowa 10. mistrzostw świata w krykiecie. Mecze z minionego tygodnia pokazały po raz kolejny, że krykiet to – mimo często dużej przewidywalności – gra potrafiąca zaskoczyć nawet najbardziej wytrawnych znawców (do których sam jeszcze się nie zaliczam). Asumpt do takich wniosków dał mecz Pakistanu z Nową Zelandią.

 

Na początek jednak przypomnienie podstawowych zasad (ci, którzy czytali poprzednie notki niech od razu przejdą do Wprowadzenia). Mamy zatem dwie, 11-osobowe drużyny; żadnych zmian w ciągu meczu, który nie ma ograniczeń czasowych. Albo zostaną rzucone wszystkie piłki (mowa tu o formule jednodniowej, w jakiej rozgrywa się mecze na MŚ) czyli 300, albo wcześniej w drużynie zdobywającej punkty nie będzie miał kto tego robić.

 

Losowanie; zwycięzca decyduje, czy chce jako pierwszy zdobywać punkty, czy bronić się. Zakładamy, że zespół A wygrywa losowanie i wybiera zdobywanie punktów. Wszyscy zawodnicy B rozstawiają się na boisku, a dwaj idą na pas gołej ziemi, na środku, gdzie koncentruje się gra. Na pitchu, bo tak nazywa się to miejsce, jest kilka białych linii, a przede wszystkim dwie bramki sklecone z 5 palików (3 wbite pionowo i 2 na nich).

 

Jeden zawodnik zespołu B będzie rzucał piłki (ang. bowler), a drugi ustawi się za przeciwległą bramką. Ten, który będzie rzucał czyni to przez 1 serię (ang over), tj. rzuca 6 piłek; potem następuje zmiana. Jeden zawodnik może w tej formule rzucać nie więcej niż 10 serii, ale nie wolno mu rzucać dwóch overów z rzędu.

 

Zespół A – na boisko wchodzi 2 zawodników (ang. batsman), którzy będą starali się:

a)     wybijać piłki, rzucane przez rywali

b)     zdobywać punkty, głównie poprzez bieganie między bramkami; każda taka przebieżka to punkt.

 

I teraz zaczyna się prawdziwa gra, bo celem B jest takie rzucanie, aby:

a)     utrudniać zdobywanie punktów

b)     wyłączać z gry kolejnych zawodników A

 

O tym, ile punktów za co było tu. Sposobów na wyłączanie z gry zawodników przeciwnej drużyny jest zaś sporo; piszę, gdy do takich dochodzi. Ponieważ na boisku a ściśle na pitchu musi pozostać dwóch, bo ktoś musi biegać od bramki do bramki, oczywistym się staje, że 10. wykluczenie w danym zespole oznacza automatycznie koniec danej części.

 Po I „połowie” i przerwie zespoły zamieniają się rolami; teraz B będzie punkty zdobywać, a A „bronić się”.

 

Wprowadzenie

 Mecz Pakistanu i Nowej Zelandii odbył się niemal w samym środku Cejlonu, na stadionie we wsi Pallekele, położonej w dystrykcie Kandy, gdzie dawno, dawno temu znajdowała się stolica wyspy. Był to zarazem pierwszy mecz tych mistrzostw w Pallekele. Nowozelandczycy przystępowali do pojedynku z wyżej notowanymi rywalami mając w dorobku zwycięstwo nad Kenią w Madrasie, porażkę z Australią w Nagpurze w środkowych Indiach i zwycięstwo nad Zimbabwe w Ahmedabadzie, w zach. Indiach. Gdyby nowozelandzcy krykieciści poruszali się samochodami, mieliby już za sobą ponad 4500 km (nie licząc promu miedzy Indiami i Sri Lanką), a to dopiero początek turnieju (kolejny mecz w Bombaju, czyli niespełna 1900 km (nie licząc promu oczywiście). No dobrze; krykieciści latają samolotami, ale ich kibice?

 

Pakistan zaś dotychczas nie opuszczał Sri Lanki; na inaugurację swych występów na południu wyspy pokonał Kenię, a potem dwa razy wygrał w stolicy Kolombo (ze Sri Lanką i Kanadą). W tym ostatnim meczu Kanadyjczycy pokazali jednak, choć są duuużo niżej notowanym zespołem, to nawet Pakistanowi potrafią dobrać się do skóry.

 

I połowa

 

Losowanie wygrali Nowozelandczycy, którzy postanowili zdobywać punkty. Zaczęło się jednak fatalnie, bo już w 5. piłce 1. serii Pakistańczycy, a dokładnie jeden z ich czołowych zawodników – Szahid Afridi – wykluczył jednego z czołowych wybijających, a zarazem kapitana rywali - Brendona McCulluma. Do Martina Guptilla dołączył Jamie How, który jednak musiał zejść w połowie 13. serii. NZL miała wówczas 55 punktów, a po upływie pełnych 13 serii – 56. Gdyby więc dalej w takim tempie punktowali; przy założeniu, że dotrwają do końca 50. overu, należało przyjąć, że zdobędą maksymalnie ok. 240 punktów.

 

Ross Taylor, który wszedł w miejsce Jamiego Howa zupełnie jednak zmienił oblicze tej części. Grał wspaniale, wyśmienicie, cudownie, genialnie i nie dał się wykluczyć już do końca tej części. Tak, Nowozelandczycy dotrwali do końca 50. serii; Taylor po Guptillu, który zszedł pod koniec 29. serii (zdobył 57 punktów), miał jeszcze 4 partnerów, a najwięcej punktów dla zespołu zdobył w parze z przedostatnim z nich, Jacobem Oramem; ich łączny dorobek to 85 punktów.

Sam Ross Taylor, a właściwie Luteru Ross Poutoa Lote Taylor, który w dniu meczu, tj. w miniony wtorek obchodził 27. urodziny, zdobył aż 131 punktów. Łączny dorobek NZL na koniec I części – 302 punkty.

 

II połowa

 

W pierwszej parze pakistańskiego „ataku” wyszli Mohammad Hafiz i Ahmed Szehzad. Nie pograli długo, bo już na początku 2. serii fenomenalny rzut czołowego bowlera NZL Tima Southee i Hafeez schodzi. W 7. serii PAK traci aż 2 zawodników, w tym bardzo doświadczonego Junisa Khana, a w kolejnej boisko opuszcza Kamran Akmal. Jest fatalnie – po 10 seriach PAK ma o 15 punktów mniej od dorobku rywali po rzuceniu 60 piłek, a na dodatek stracił aż 5 batsmanów (tylko 1 w ekipie rywali).

 

Po 25 overach strata PAK wynosiła już tylko 6 punktów, ale NZL mieli zaledwie 2 wykluczenia na półmetku I części, a PAK już 6. A zatem jeszcze połowa tej części, a tu można sobie pozwolić na nie więcej, niż 3 auty.

 

W 32. serii z boiska musiał zejść Abdur Rehman i było to już 8. wykluczenie w pakistańskich szeregach. Na pitchu zaczęli współpracę Abdul Razzaq i Umar Gul, który do niego dołączył w miejsce wyautowanego kolegi. I właśnie ta dwójka zdobyła najwięcej punktów dla PAK – 66. Współpracowali przez niemal 10 serii, ale już było za późno; w 1. piłce 42. serii Razzaq został wykluczony, a 3 piłki później kolejny z Pakistańczyków; na boisku został sam Umar Gul i mecz się skończył. Pakistan – 192 punkty; najwięcej Razzaq (62). NZL – 302 pkt.

 

Kolejny mecz Pakistańczycy zagrają w poniedziałek; Nowa Zelandia w niedzielę bez kłopotu pokonała Kanadę i znów bardzo dobrze zagrał Ross Taylor.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport