To i owo
Przez poznanie do poznania...
8 obserwujących
365 notek
98k odsłon
289 odsłon

Co jeśli zmiany klimatu nie są typowym problemem politycznym?

Wykop Skomentuj8

Co jeśli zmiany klimatu nie są typowym problemem politycznym?

Jak powinni podejść do tego problemu decydenci?

To nie są abstrakcyjne pytania...

Znaczna część debaty politycznej i analiz politycznych dotyczących zmian klimatu zaczyna się od założenia, że wyzwanie jest naprawdę wyjątkowe i wymaga niezrównanego poziomu koncentracji i działania. Stawką jest przyszłość planety i przyszłość życia . Porównania z II wojną światową stały się powszechne, a zwolennicy silnych działań na rzecz klimatu wyśmiewają swoich przeciwników jako „zaprzeczających” z odmową uznania Holokaustu?

Lewicowi politycy od byłego wiceprezydenta Al Gore'a do Emmanuela Macrona ostrzegają, że ludzka cywilizacja wisi na włosku.

Opierając się na tak tragicznych prognozach, zwolennicy agresywnych działań na rzecz klimatu uzasadniają swoje propozycje „zasadą ostrożności” lub „ubezpieczeniem”, nawet jeśli mierzalne koszty wydają się znacznie przewyższać wymierne korzyści.

Zmiany klimatu: prognozowane, nieodwracalne i wszechobecne - można nazwać „niepokojącym problemem". Tutaj „martwienie się” nie oznacza „zaniepokojenia” , ale raczej coś na miarę zmartwień. Jego skutki istnieją przede wszystkim w wyobraźni i mają słabo określone granice, które zachęcają do spekulacji. Jednak kontury tych granic mogą stać się wyraźne dopiero wtedy, gdy będzie już za późno, aby skorygować kurs.

 Aktywiści działający na rzecz środowiska reagują natychmiast i przewidywalnie tak jak wypowiedź Grety Thunberg- „wszyscy umrzemy”...

Naukowy konsensus utrzymuje, że klimat się ociepla, a działalność człowieka odgrywa znaczącą rolę. Ale nie ma zgody co do tego, ile ocieplenia spowodowała lub spowoduje aktywność człowieka. Zgodnie z piątym raportem oceniającym Międzyrządowego Zespołu ONZ ds. Zmian Klimatu (IPCC) z 2013 r., szacunki ocieplenia dla danego wzrostu stężenia dwutlenku węgla w atmosferze wzrosły o współczynnik trzy, zakres, który w ostatnich latach poszerzył się. Podwojenie dwutlenku węgla może spowodować wzrost temperatury o 1,5 stopnia Celsjusza lub 4,5 stopnia Celsjusza, lub bardziej prawdopodobne coś pośredniego.

 Oczekiwana zmiana klimatu, uśredniająca bardzo różne prognozy i zakładająca brak agresywnych wysiłków na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, pociąga za sobą ocieplenie o 3 do 4 stopni Celsjusza do 2100 r.

Nawet koncentrując się w tym zakresie, szacunki dotyczące oczekiwanego wpływu ocieplenia na środowisko różnią się znacznie. IPCC stanowi złoty standard syntezy szacunków naukowych, a co najważniejsze, jego domysły są mało podobne do apokaliptycznych prognoz często powtarzanych przez aktywistów i polityków. Na przykład IPCC szacuje, że poziom mórz podniósł się o pół stopy w ciągu ostatniego stulecia i wzrośnie o kolejne dwie stopy w ciągu obecnego stulecia. W górnej części zakresu od 3 do 4 stopni, raportuje, że wpływ na ekosystemy nie będzie gorszy niż zmiany w użytkowaniu gruntów, którym ludzka cywilizacja już poddaje świat naturalny.

Odpowiedzialność za przełożenie tych i innych zakłóceń na koszty ekonomiczne spoczywa na zintegrowanych modelach oceny (IAM). Aby stworzyć swój „Społeczny koszt węgla”, administracja Obamy zbadała dostępne dane i skoncentrowała się na trzech modelach, których prognozy różnią się znacznie, nawet zaczynając od wspólnego poziomu ocieplenia. W przypadku ocieplenia o 3 do 4 stopni Celsjusza do 2100 r. środkowy (model II) z trzech modeli szacuje roczny koszt w wysokości 1–3% PKB. Modele I (mały) szacuje roczne koszty w wysokości na 0 do 1% PKB a model III (duży) szacuje na 2% do 4%....

Podczas gdy 4% to duża kwota w dolarach, osiągnięcie tego wpływu w ciągu prawie 100 lat implikuje niemal niedostrzegalnie niewielkie zmiany wzrostu gospodarczego.

Specyfika tego dużego modelu ma charakter informacyjny: dynamiczny zintegrowany model klimatu i gospodarki (znany jako model DICE) opracowany przez Williama Nordhausa z Uniwersytetu Yale szacuje 3,8 stopnia Celsjusza na ocieplenie do 2100 roku, koszty związane z tym modelem to 3,9% PKB. Ale z czasem koszt ten jest równoważny spowolnieniu wzrostu gospodarczego o mniej niż jedną dziesiątą jednego punktu procentowego rocznie do 2100 r.

Niezależnie od zmian klimatu, świat jest ponad sześciokrotnie bogatszy niż w 2015 r. Według tego modelu; globalny PKB wynosi 500 bilionów dolarów. Skutkiem zmiany klimatu jest zmniejszenie tego zysku z wielokrotności 6,7 do wielokrotności 6,5. Gospodarka wciąż rośnie, tak że świat 2105 dotknięty zmianami klimatycznymi jest już znacznie bogatszy niż świat 2100 r., który wcale nie zmaga się ze zmianami klimatu?

Takie szacunki mogą wydawać się sprzeczne z intuicją, szczególnie biorąc pod uwagę często stosowaną retorykę. Częściowe wyjaśnienie leży w prawie niezrozumiałym postępie gospodarczym, jaki cywilizacja ludzka jest w stanie zrobić na przestrzeni stulecia. Roczny koszt zidentyfikowany przez Nordhaus w 2100 r. wynosi 20 trylionów dolarów. Co więcej, koszty te powtarzają się co roku, nawet jeśli skutki są rozłożone na wiele lat. Tak więc w okresie od 2090 do 2110 Nordhaus przewiduje, że świat wyda oszałamiające 350 bilionów dolarów na radzenie sobie ze zmianami klimatu. Można rozpaczać nad tym, co jeszcze takie zasoby mogłyby osiągnąć w tym okresie. Ale należy również uznać, że gospodarka roku 2100 prawdopodobnie będzie w stanie przeznaczyć te zasoby na zmiany klimatu, przy jednoczesnym przeznaczeniu na każdy inny aspekt społeczeństwa znacznie więcej zasobów niż jest obecnie dostępnych.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości