"(...)Karłowaty chłop, deptany przez całe stulecia, nędzarz (...) w izbie, gdzie na długo były zabite okna, przez całe stulecie, ze wględu na to, żeby opału nie tracić, (głos z sali - ks. Okoń: "Święta prawda") , chłop analfabeta, chłop bez potrzeb, chłop nędzarz, (...) który pracował za 12 guldenów i parę korcy ordynarii na rok w Galicji (...), który wspomagał później wódką kupioną przez siebie tych jaśnie panów, którzy już wszystko przegrali, przełajdaczyli, chłop, który ratował swoją pracą resztkę polskości wielkiej własności, chłop, który szedł do Ameryki o głodzie i chłodzie, jako stado zwierząt, (...) oszukiwany przez żandarma, pisarza w starostwie, celnika na granicy (...) przez wszystkich, z którymi się zetknął, (głos z sali: "I do dzisiaj tak jest"),który szedł do Ameryki - pracując po 12 godzin w hutach i kopalniach Pennsylwanii, którego widziano mdlejącego przy pracy; ten krwawicze swoje przywoził dolary amerykańskie i wykupywał większe ziemie z rąk panów, ażeby ta ziemia nie dostała się w ręce niechrzczone, proszę kolegów ziemian."*
O mój rozmarynie, co złego to nie my....
Nie zginęła i nie zginie póki...
Oj, nie traćwa nadziei.
* fragment przemówienia sejmowego Ignacego Daszyńskiego z 20 czerwca 1919 r.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)