rab bożyj rab bożyj
287
BLOG

Czciciel i siepacze. Zachęta do pamięci.

rab bożyj rab bożyj Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Motto:  (...) zapier...nicza osobowy (...)

                                                              Apteka

 

Trwała ostatnia dekada burzliwego wieku, a słoneczny, duszny czerwiec leżał już na pokosie, kiedy sterany Autosan, plując sadzą i jęcząc blachami, toczył się od miasteczka, w którym próżno już szukać i talmudystów, i nawet szatana, do miasta w którym pieją kury, bimbrownicy noszą dyplomy filozofów, a droga krajowa przebiega dokładnie między kościołem a dzwonnicą.

Na zakurzone pace autobusu siedziało nas troje (Łysy, ja i Anka), w towarzystwie równie nielicznym, co barwnym. Z przodu kiwał się na siedzeniu tyczkowaty, znudzony na śmierć kierowca, a za nim dwóch policjantów - starszy, wzdychając i ocierając widoczne spod czapki obrzeża łysiny płócienną chusteczką, tłumaczył siedzącemu naprzeciw ulicznikowi z posiniaczoną mordą, że za pobicie zakłada się winowajcy nie kolegium, a sprawę karną, zaś młodszy - niski i kwadratowy jak metrowy worek- udając że patrzy w przeciwległe okno, zezował w stronę, gdzie w letniej, skąpej sukience siedziała kajserka z Banku Spółdzielczego - wspaniała, ruda dziwa, nie tylko dzięki wysoko zaczesanej kicie włosów wyglądająca jak sobowtór Ewy Sałackiej z czasów Och, Karol i Sztuki kochania. Byliśmy właśnie w pół drogi do miasteczka, służacego w swoim czasie jako cel ćwiczebnego bombardowania Luftwaffe, gdy po kolejnym zakręcie coś z tyłu wozu łupnęło, zatłukło po podłodze, buchnęło jednocześnie dobrym, sołdackim matem i smrodem wódki, oraz starego potu. Nie trzeba było oglądać się na zarośniętą, powiewającą pustym rękawem załojonej marynarki postać, żeby zgadnąć, że jechał też z nami dziadek Hurko.

Znali go wszyscy w okolicy. Równie nieszczęśliwy, dokuczliwy i odrażający, w młodych budził pół na pół - litość albo puste drwiny, kiedy wywrzaskując wojskowe komendy, śpiewając wniebogłosy Mariankę i zaczepiając kobiety kręcił się chwiejnym krokiem po rynku, czy autobusowych przystankach. U starych nie budził ani śmiechu, ani litości; rękę i oko stracił przy utrwalaniu władzy ludowej, w mocno niejasnych okolicznościach, a mówiło się, że tylko kalectwo i nałóg pozwoliły mu dożyć sędziwego wieku, bo wieś odpuściła wykolejeńcowi dawne porachunki. Żył z kombatanckiej renty, od czasu do czasu pisząc chłopom podania, odwołania i skargi, bo mimo wieku i pijaństwa nad podziw sprawnie radził sobie z dowolnym kodeksem.

Teraz właśnie ten typ, niespodziewanie wybudzony, sunął sobie środkiem przejścia ku olśniewającej kasjerce, wyrażając zachwyt nad jej urodą w słowach uznawanych za obelżywe, i, najwyraźniej mając zamiar zrobić użytek z jedynej ręki. Młodszy gliniarz natychmiast skorzystał ze sposobności: Ej dziadku, uspokójcie się, bo zaraz Was wysadzę i będziecie okazje łapać! Zresztą na Wasze lata wstyd rozrabiać po pijanemu!Dziadek, zamiast spuścić z tonu, tylko się rozjuszył: Co? Na starego cłowieka ręka byś podnies, ty kagiebowcu? Pałkarzu? Enkawude? Popiełuszki-śta zamordowali!!!

Mundurowi zjeżyli się jak żbiki. Młodszy wprawdzie zacukał się zaraz i siadł, ale łysy już przepychał się do przejścia, ręce latały mu koło pasa. Dziadek niespodziewanie oklapł, cofnął się ku tyłowi: Dobra, dobra przepraszom, pomyliłem sie. To nie wy, to był kto inny. Łysy sapnął jak parowóz i wrócił na miejsce, chociaż i jemu, i młodemu jak gdyby lekko chodziły szczęki. Atmosfera została (nie tylko dosłownie) zepsuta i w klatce autobusu zapanowało pełne powagi milczenie.

Autobus, hamując ostrożnie, zajechał na kwadratowy ryneczek i Hurko, ciągnąc za sobą smugę odoru, wygramolił się do wyjścia. Mruknął na pożegnanie, trzasnął drzwiami i silnik już nabierał obrotów by ruszać, kiedy drzwi nagle uchyliły się i w szparę wsuneła się siwa, skudłana głowa w kaszkiecie: To wyśta byli, poznałem was, siepacze!!!

 

P.S. Podobno narodowcy już biją.

 

rab bożyj
O mnie rab bożyj

Niepiśmienny. Pochwytałem koncepta od księdza Bohomolca i tym baki świecę Large Visitor Globe Dobra, teraz Was widzę. Całą dwudziestkę :). Kierownik stołówki poleca: Dziewczyny bez zęba na przedzie. Podgaje; Polnische Wirtschaft. Wzorce osobowe na trudne czasy; Spelunka. Poziom przekazu, a skuteczność wobec targetu; Wojny owadów, wojny ludzi. I maja na Ziemiach odzyskanych; Analiza. Poliytkal fikszyn bliskiego zasięgu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura