rab bożyj rab bożyj
646
BLOG

Bić się, albo i nie bić... Kandyd polski.

rab bożyj rab bożyj Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 23

Motto: Tego, co skończone, nie dyskutuj, (...) tego, co było, nie oceniaj.

                                                                                                          Konfucjusz.

            Kto i gdzie stanął ci sporem? Kto i gdzie zagroził nożem?

                                                                                                            Juliusz Słowacki

                                                                                                                                                

Mamy okrągłą rocznicę Powstania Styczniowego, więc na łamy ruszyła tradycyjna procesja biczowników, recytująca spowiedź powszechną z cudzych grzechów, przerywaną wołaniem, aby powstrzymać się od hołdowania ludziom, którzy podjęli desperacką decyzję, niosącą za sobą tragiczne dla kraju skutki. Nic szczególnego, dla kogoś przyzwyczajonego do rytualnych lamentów na narodową nieodpowiedzialnością, nieodłącznych od kolejnych rocznic hekatomby warszawskiej, czy tragicznego Września.

Do samego problemu narodowej pamięci i kultu zbrojnego męczeństwa chciałbym jeszcze wrócić w innym miejscu, i z odmiennej perspektywy. Tutaj tylko zwrócę uwagę na dwie charakterystyczne cechy tej narodowej Księgi śpiewów rozpaczliwych*.

Pierwszą z nich, która najbardziej rzuca się w oczy, jest... optymizm. A właściwie, hurraoptymizm, ten sam, który zwolennicy niebicia zarzucają krytykowanym przez siebie desperatom. Cóż, jedynym prawem rządzącym historią alternatywną jest tylko cierpliwość papieru. Dlatego często, jako alternatywę dla samobójczych zrywów, przedstawia się ciągi zdarzeń zupełnie fantastyczne, w których spełniają się, jedna po drugiej same tylko najlepsze dla Narodu możliwości. A to niebyły sojusz z III Rzeszą staje się dla Polski początkiem pasma nieprzerwanych sukcesów (kto czytał Pakt Ribbentrop-Beck będzie wiedział, o czym mówię), albo niesprowokowani (w sierpniu 44) Niemcy pozostawiają ludność Warszawy w całkowitym spokoju, nie wywożą do kacetów, nie rozstrzeliwują, nikt nie umiera z głodu przy kopaniu rowów ppanc , ani w pędzonych przed siebie kolumnach wysiedleńców**, zaś OKW nie używa tych kilkudziesięciu tysięcy ludzi z ciężkim sprzętem (których w rzeczywistości wiązali walką powstańcy) do wyrzucenia Sowietów z nadwiślańskich przyczółków. A to, z kolei, lojalność margrabiego Wielopolskiego prowadzi kraj do rozkwitu gospodarczego, a samych Polaków wystawia przed Carem tak wdzięcznie, że aż przejmują oni rolę bałtyckich Niemców u steru Imperium (Niemcy bałtyccy oczywiście patrzą na to załamując ręce i bezsilnie posmarkując w chusteczki). Rosjanie przy okazji zapominają o długofalowym celu, jakim jest asymilacja ludności Kongresówki, oraz wyrugowanie z tych terenów polskiej kultury...

Krótko mówiąc - zakłada się, że decyzja o niepodejmowaniu walki usuwa wszystkie - rzeczywiste i potencjalne - problemy i zagrożenia.

 

Drugą, trudniej dostrzegalną cechą, jest ... środowisko, które takie sądy wydaje. Najwięcej do powiedzenia o nieskuteczności, nieproporcjonalnych kosztachi niepotrzebnych ofiarach, mają ludzie pokolenia, które cudem odzyskane Państwo Polskie przesrało lajtowo, dla wygody, w ciepełku, przy piwie i kiełbaskach. Pokolenia, któremu ni z tego, ni z owego, znikła Polska na pierwszego. Pokolenia, które doprowadziło do sytuacji, nieporównywalnej z jakimkolwiek okresem w dotychczasowych dziejach kraju. Owszem, najprostszych analogii szuka się w czasach saskich i stanisławowskich, ale trzeba pamiętać, że wtedy upadała Rzeczpospolita wyczerpana, obezwładniona długimi, wewnętrznymi i zagranicznymi wojnami, otoczona przez kraje wzrastające w potęgę, a w 89 roku dostaliśmy kraj odbudowany z wojennych zniszczeń, o dużym potencjale, otoczony przez państwa znajdujące się w fazie mniejszego, czy większego kryzysu, skoncentrowane na problemach wewnętrznych. Jeśli porównać możliwości i efekty państwowotwórczej pracy, inteligencja i klasa polityczna III RP wypada blado nie tylko na tle piłsudczykowskich sanatorów, czy XVIII wiecznej Familii,ale nawet na tle Solitera Poniatowskiego. Co ciekawe, czasy saskie, mimo licznych i barwnych źródeł nie są czasem popularnym w naszej tradycji i historiografii. Mimo tego, że stanowią wdzięczny przedmiot analiz, jakie to zjawiska i okoliczności powodują upadek państwa.

Ale szukanie w toku zwyczajnych wydarzeń i rutynowych postępków ukrytych przyczyn rozkładu, jest pracą żmudną i wymagającą. Znacznie trudniejszą, niż krytykowanie rozpaczliwych, desperackich rozwiązań, podejmowanych w beznadziejnej sytuacji, z której nie było ani jednego dobrego wyjścia.

 

Podsumowując: dla naszego pokolenia nie powinny nawet istnieć hasła o braku politycznej kalkulacji, bezmyślnej hekatombie, czy politycznej nieodpowiedzialności dawnych Polaków. Bo nasze pokolenie na własnych oczach doświadcza, że można stracić wszystko, nie podejmując prób oporu. Że walkower nie różni się praktycznie od przegranej w walce.

Że nie bicie sięnie chroni od dostania po dupie.

 

P.S.

Teofan: Dobrze! Mów mi, z ręką na sercu: ciemny jest lud, czy nie ciemny? A?!

Andrzej: Ciemny! Ale kto temu winien?!

Teofan: Przez głupotę własną ciemny!!!

                                                                                                                       Andriej Tarkowski.

 

 

 

*nie chcę tu w niczym ubliżyć świątobliwemu Grzegorzowi z Nareku, ani jego dziełu, tylko pokazać, jaką rolę w polskiej samowiedzy zaczyna przyjmować mało przemyślana, odruchowa krytyka.

**ofiary czasu Powstania stanowią... 1/5 całości wojennych strat ludzkich Stolicy. Niemiecki "spokój" nie był wcale lepszy od otwartej walki.

rab bożyj
O mnie rab bożyj

Niepiśmienny. Pochwytałem koncepta od księdza Bohomolca i tym baki świecę Large Visitor Globe Dobra, teraz Was widzę. Całą dwudziestkę :). Kierownik stołówki poleca: Dziewczyny bez zęba na przedzie. Podgaje; Polnische Wirtschaft. Wzorce osobowe na trudne czasy; Spelunka. Poziom przekazu, a skuteczność wobec targetu; Wojny owadów, wojny ludzi. I maja na Ziemiach odzyskanych; Analiza. Poliytkal fikszyn bliskiego zasięgu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Kultura