(...) Tu wypada nam tylko zastanowić się nad obrazem odparcia ataku "króla polskiego Stefana Batorego" do Wisłoujścia, namalowanym przez Hermana Prella, profesora z Drezna.
Widzimy poza tłumem walczących wieżyczkę i część muru Latarni,a dalej jakiś gmach, nie zaznaczony na szkicach XVI wieku i okręt w oddali na morzu zapewne; na pierwszym zaś planie jest łódź, którą wioślarze przytrzymują z wysiłkiem przy opalisadowanym brzegu; wyskoczyli z niej żołnierze i wspinają się na palisadę.Uwydatnia się najefektowniej usarz, ogromnemi, świetnie ubarwionemi skrzydłami, przedstawiony w podskoku; musi on spaść niezawodnie, ponieważ godzi w niego knecht dzidą, wymierzoną w piersi.
Artysta nie wiedział, albo nie chciał wiedzieć, że usarya była konnicą, i nie skombinował, że nikt nie przypinałby skrzydeł, mając wspinać się na ścianę drewnianą; nie starał się też pogodzić kompozycyi swojej ani z dwoma wspólczesnymi widokami Latarnii, ani z kronikami: więc rozminął się daleko z naszym wykładem szturmu tak 23 jako też 24 sierpnia.
Cały obraz nie posiada zgoła wartości historycznej, ale dogadza dzisiejszej dążności historycznej Prusaków: wysławiania zwycięstw niemieckich i porażek polskich (...).
Tadeusz Korzon, "Dzieje wojen i wojskowości w Polsce" tom II, reprint wydania z roku 1912.
Aha, jeszcze motto:
Bogatemu byk się cieli.




Komentarze
Pokaż komentarze (11)