Motto: Lecz niechby czytał ten, kto pisze —
I mielibyśmy wczas i ciszę
F. Faleński Meandry: 94
Tak w zasadzie, nie ma po co pisać. I właśnie miałem o tym napisać, kiedy świeże tchnienie dyskusji o polskich dziejach najnowszych natchnęło mnie pewnym obrazem. Obrazem oddającym znakomicie sytuację wszystkich, zawodowych i ochotniczych ujeżdżaczy historii, twierdzących że od Chrobrego do Wojtyły nie masz sprawiedliwego, sami jeno agenci Berlina, Moskwy, Watykanu i Bangkoku, albo warchoły i pijanice nieodpowiedzialnie zaczepiający Moskali w kilkaset szlachty. Widzących w całej przestrzeni związanych z Polską wydarzeń tylko piramidę klęsk i błędów, których jedyną przyczyną ma być nasz narodowy charakter.
Drodzy odkrywcy nowej prawdy, poprawiacze Trauguttów, Piłsudskich i Bór - Komorowskich, czy to kierowani nowoczesnością, każącą burzyć narodowe mity, czy, pod wpływem patriotyzmu, przenikającego serce, śledzionę i szpik kostny przetrząsający dzieje w poszukiwaniu spisków i sprzedawczyków, dedykuję Wam, spod mistrzowskiego pióra Felicjana Faleńskiego portret Wasz i Waszej dyskusji:
Ledwie wieść krwawą Romie okrzyknięto,
August rwie włosy, krwią dycha.
Byłby i brodę targał sobie krętą —
Ale jej nie miał, do licha.
W oczach mu męty i w głowie mu męty,
Tu i tam biega szalony.
— Warusie — woła — Warusie przeklęty!
Oddaj mi moje legiony!
Warus, na dziwne słowa Cezarowe,
Choć był już świętej pamięci,
Na martwej dłoni wesprze martwą głowę,
Potem nią różnie pokręci:
— Zaprawdę, August człek jest roztargniony,
Rzekł przewracając oczyma,
— Jakże mu mogę powrócić legiony,
Gdy mnie samego już nié ma.




Komentarze
Pokaż komentarze (12)