44 obserwujących
95 notek
152k odsłony
  1951   0

Relacja spod Krzyża

RELACJA SPOD KRZYŻA

 

Pod Pałac Prezydencki dotarłem 3 sierpnia około godziny 15. Nie zdążyłem na 13, gdyż moją podróż z Gdańska opóźniły rzęsiste ulewy, które towarzyszyły mi przez prawie połowę drogi. Wszedłem w tłum. Wokół ludzie młodzi, starzy, kobiety, dziewczyny, dzieci, mężczyźni. Małżeństwa, pary. Wysocy, niscy, grubi, chudzi, poważni, uśmiechnięci, agresywni, wyniośli, smutni. Na początku zatrzymałem się po drugiej stronie ulicy, tuż przed grupą trzech kobiet w średnim wieku. Wyciągnąłem aparat, zrobiłem pierwsze zdjęcie Krzyża, ludzi, Pałacu Prezydenckiego. Wokół pobrzmiewał gwar rozmów. „Ale mam z was bekę” – usłyszałem raptem z prawej strony. Młody, dwudziestoletni chłopak ze śnieżnobiałymi zębami, opalony, w krótkich spodenkach i białych adidasach patrzył z pogardą na stojącą za mną, wspomnianą wcześniej grupkę kobiet. Jego partnerka, niska dziewczyna z bardzo głębokim dekoltem uśmiechała się półgębkiem. „Ludzie, jesteście śmieszni. Przyszedłem popatrzeć na ten wasz krzyż i na was. Dla beki!” – powtarzał do znudzenia. Rozglądał się na boki, szukając poklasku. Kilka osób uśmiechnęło się pod nosem. Kobiety zaczęły z nim rozmawiać. „Mam to w dupie. Jestem młody, ważna jest dla mnie moja rodzina. Mogę wyjechać za granicę. Wolę mój kapitalizm, niż ten wasz komunizm.” Jeszcze wtedy tylko słuchałem. Słuchałem, jak obrzuca obelgami tych ludzi, jak prowokuje. Jak nie szanuje kobiet, z którymi chciał rozmawiać. Słuchałem z zadziwieniem jego pozbawionej logiki argumentacji. Patrzyłem, jak ostentacyjnie odchodzi, prychając ze wzgardą. Słuchałem i nie wierzyłem. Sam nie wiem, w którym momencie, przysłuchując się kolejnej podobnej rozmowie po prostu się do niej włączyłem...

WITAMY POD PAŁACEM

W dużym skrócie Krzyż przed Pałacem Prezydenckim skupia dwie frakcje – obrońców i przeciwników. Pisząc o przeciwnikach, mógłbym śmiało napisać – przeciwnicy Krzyża. Ale czy mógłbym napisać tak również o zwolennikach – obrońcy Krzyża? Czy rzeczywiście chodzi tu tylko o pozostawienie przed Pałacem tego naprędce stworzonego Krzyża? Okazuje się, że nie. Krzyż jest symbolem. Symbolem Pamięci i Prawdy. Pamięci o wszystkich ofiarach smoleńskiej katastrofy i symbolem tego, że naród polski domaga się Prawdy. Prawdy o tym, co stało się 10.04.2010. Prawdy, która wydaje się ginąć w odmętach karygodnie prowadzonego śledztwa, na które nie mamy żadnego wpływu. Kto przychodzi pod Krzyż z myślą, że spotka fanatyków głoszących tezy, że Krzyż ma zostać, bo jest krzyżem ten musi się rozczarować – chyba, że nie interesują go prawdziwe motywy.

W ostatnich dniach plac przed Pałacem Prezydenckim przyciąga dużą liczbę nietypowych osobowości. Widziałem, jak w nocy pod Krzyż podszedł człowiek w żarówiastej kamizelce odblaskowej z gobelinem przedstawiającym polskie godło przymocowanym na piersiach. Widziałem bezzębnych bezdomnych, z którymi atrakcyjne młode dziewczyny strzelały sobie fotki na facebook’a. Widziałem agresywnych, pijanych młodych mężczyzn, którzy epatowali agresją, popychali, pluli, przeklinali i gorszyli. Widziałem relacje w TV, w których przed kamerami, jakoby w imieniu wszystkich obrońców, przemawiały osoby, prezentujące absolutnie skrajne postawy. Często anormalne. I w ogóle ze sprawą Krzyża nie związane. Te osoby „reprezentowały” wszystkich. Życie to sztuka wyboru. Albo doboru. Dobrze dobrany rozmówca to połowa sukcesu. Obraz ludzi spod Krzyża wykreowany przez media jest fałszywy. Jest fałszywy, bo ukazuje wygodny fragment większej całości. Jest tak samo fałszywy, jak napomknienie, że pod Krzyżem starli się Jego zwolennicy i przeciwnicy, podczas gdy tak naprawdę grupa pijanych dresiarzy siłą próbowała odebrać protestującym ich bannery z hasłami anty-PO. Fałsz. Ludzi pod Krzyżem nie sposób wrzucić do jednego worka. Zarówno tych z jednej, jak i z drugiej strony.

Zacznijmy zatem od zwolenników. W pierwszym rzędzie – grupa, która się modli. To z reguły ludzie starsi, choć nie zawsze. Stoją wokół zniczy, czasem klęczą. Śpiewają litanie, odmawiają Różaniec, czuwają. Ci ludzie nie rozmawiają, nie reagują na zaczepki. Odpoczywają chwilę na kilku rozkładanych krzesełkach, po czym wracają do wspólnej modlitwy. To oni tak naprawdę stanowią o istocie tego miejsca. To ich wiek i postura nie pozwalają często mniej bezczelnym agresorom na przerwanie tego modlitewnego kordonu i wdarcie się w morze zniczy.

Niemniej istotną grupę stanowią ludzie, którzy są odpowiedzialni za trzymanie tablic i transparentów. To głównie mężczyźni, zarówno studenci, ale i 50-latkowie . To oni tworzą nocą żywy mur, ochraniający modlących się. Bez nich już dawno temu pijane chłystki wyrwałyby Krzyż sprzed Pałacu.

Kolejną grupą są ludzie, w większości młodzi, którzy krążą przed Pałacem i rozmawiają. Mimo, że sam również stałem jednej nocy w kordonie mężczyzn ochraniających Krzyż i czułem na karku oddechy pijanych, agresywnych młodzieniaszków, to zaliczyłbym siebie właśnie do tych, którzy rozmawiali. Naszym celem była pomoc innym zwolennikom, którzy osaczeni przez kilka osób nie potrafili się obronić. Naszym celem było zadawanie oczywistych pytań. Naszym celem było poznawanie motywacji i powodów manifestacji tego sprzeciwu. Wchodziliśmy w tłum, często sami przeciwko 6 – 8 osobom i zaczynaliśmy rozmawiać. Jestem zdania, że na takie realne ćwiczenia w dyskusjach powinno się posyłać przyszłych dziennikarzy, polityków lub negocjatorów. Takiej praktyki nie da chyba żaden podręcznik.

Lubię to! Skomentuj130 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale