Piszę do Ciebie, aby dać Ci znać, co się działo i dzieje poza murami aresztu. Przyznam, że trochę mnie zaskoczyłeś informacją o głodówce. Zrzucając się na paczkę dla Ciebie, miałem nadzieję, że będziesz mógł porządnie zjeść, a może i poczęstować współwięźniów. Na szczęście wczoraj przeczytałem, że zakupione dla Ciebie wiktuały są "długoterminowe" oraz "droższe, za to dobrej jakości". Jednym słowem - co się odwlecze, to nie uciecze.
Na manifestację w Twojej obronie i w intencji zwolnienia Cię z aresztu, która miała miejsce 21 kwietnia (mam nadzieję, że słyszałeś nasze okrzyki) przyszło około 50 osób. Większość pewnie znasz. Był Andrzej Gwiazda, byli posłowie PiS, była Beata Kuna, byli przedstawiciele różnych, trójmiejskich środowisk, w tym Fundacji Tożsamość i Solidarność, Gdańskiego Klubu Myśli Politycznej i Solidarnych 2010. Nasz protest sfilmowała telewizja TVP Gdańsk, widziałem też przedstawicieli TVN24, Radia Gdańsk i Dziennika Bałtyckiego. Załapałem się nawet do Panoramy, kiedy mówiłem o "represjach i ograniczaniu wolności słowa". Pogoda była piękna, niektórzy kierowcy trąbili i nas pozdrawiali, czekając na zmianę świateł.
Kiedy szliśmy na Kurkową towarzyszył nam samochód z dwiema czarnymi, kulowymi kamerami na wysięgniku. Tych nagrań nie pokazywali już w Panoramie. Pod bramą aresztu, gdy zeszliśmy z oczu całemu miastu policja zaczęła nas spisywać. Tzn. nie wszystkich, a tych, którzy trzymali transparenty bądź tabliczki. Ja trzymałem aparat fotograficzny, a kolega flagę Polski. Nie załapaliśmy się. Beata, która nic nie trzymała (nie licząc dowodu osobistego, który chciała wręczyć policjantowi, który właśnie spisywał Adę, która zgodnie z przedstawioną wcześniej zasadą dzierżyła dzielnie transparent) zapytała z wyrzutem odchodzącego funkcjonariusza - "A mnie?!". "Tylko wybranych" - rzucił policjant i ruszył legitymować innych. Jak się okazuje w dzisiejszych czasach nie jest łatwo „zostać spisanym”. Beata wypożyczyła tabliczkę i ustawiła się z grupą, do której mundurowi jeszcze nie dotarli. Dopięła swego.
Moje rozbawienie wzbudziła informacja o negocjacjach przedstawicieli protestujących z władzami aresztu w sprawie wykupienia Cię z niewoli. Domyślam się, że masz świadomość tego, że zabiegi te okazały się bezowocne; udało się jedynie uzyskać zgodę na dostarczenie Ci paczki żywnościowej. Charakterystykę tejże poruszyłem w pierwszym akapicie.
Wybacz mi, że piszę to wszystko w trochę ironicznym tonie, ale nie wiem, jak miałbym podejść do tego inaczej. Gdzieś przeczytałem, że zostałeś skazany w trybie nakazowym, za "wymuszanie uległego zachowania na przewodniczącym Rady Miasta". Filmując. Przypomnieli sobie o Tobie kilka dni przed Świętami. Dorzuć teraz do tego negocjacje w sprawie Twojego uwolnienia, zgodę na paczkę do 5 kg, zbieranie personaliów trzymaczy transparentów, nasze okrzyki pod aresztem, Twoją głodówkę, internetową akcję wysyłania Ci kartek wielkanocnych i "długoterminowe, droższe, za to dobrej jakości" produkty, na które się zrzuciliśmy. Czy to możliwe, że takie rzeczy dzieją się w 2011 roku? I komu ja to mówię, prawda Klaudiusz?
Usłyszysz nas (bądź słyszałeś, bo nie wiem, kiedy to odczytasz) już we wtorek, 26 kwietnia. A zobaczymy się, kiedy Cię zwolnią.
Cała Polska siedzi z Tobą.
Trzymaj się!


Komentarze
Pokaż komentarze (15)