Obecnie zasady ubioru i wyglądu uczniów szkoły mogą indywidualnie regulować w statutach. „Po nowemu” jedyną wytyczną ma być zasada "zgodności z ogólnie przyjętymi normami społecznymi" – byle bez elementów niebezpiecznych bądź emblematów nawołujących do nienawiści. Czyli wolno będzie na przykład epatować seksualnością, jeśli nastolatka zapragnie w ten sposób wyrażać siebie? Przecież jak można by jej zabronić?!
Czy władze resortu oświaty mają tak szerokie horyzonty, aby ocenić, co nawołuje do nienawiści, a co nie? Przecież część szalików kibicowskich wcale nie ma nic wspólnego z wrogością. Czy zatem zostaną dopuszczone w szkołach? Są też liczne inne używane przez młodzież symbole o możliwych wieloznacznych interpretacjach. Wreszcie - co to są „ogólnie przyjęte normy społeczne”? A utwierdzanie uczniów w przekonaniu, iż ubiór to najlepszy sposób na wyrażanie siebie, raczej wskazuje faktycznie na wąskie horyzonty.
Szkoła, która powinna przygotowywać do dorosłego życia, coraz bardziej będzie wpuszczać młodzież w bańkę iluzji. Jeżeli nie jesteś superspecjalistą (jednym na sto tysięcy), to albo dostosowujesz się do wymogów pracodawcy albo nie zostaniesz przyjętym do pracy. Chyba że rząd przynajmniej w podległych sobie podmiotach wprowadzi takie same zasady jak w szkołach – na przykład na poczcie albo na kolei niech pracownicy ubierają się, jak chcą. Służbowo wystarczy identyfikator … o ile oczywiście nie narusza czyjegoś indywidualizmu. I trzeba zlikwidować togi sędziowskie – przecież to przejaw unifikacji. Kiedy sędzia będzie wolał, przyjdzie orzekać w samej koszulce lub w kolorowym szlafroku – niekoniecznie z obowiązkowym fioletowym pasem (jak dotychczas).
Szkoda że po niedawnym morderstwie 11-latki ministerstwo nie ma pomysłu na zajęcie się problemem brutalizacji wśród uczniów. Jak dla mnie, w trakcie zajęć uczniowie mogą być ubrani naprawdę dowolnie. Tyle że młode głowy odbierają to jako zdejmowanie następnych zasad, jakich i tak nie mają już wiele. Ten problem wymaga podejścia pedagogiczno-socjologicznego, aby umieć rozumieć mechanizmy i zjawiska. Jednak łatwiej o gesty niż konkretne rozwiązania poważnych wyzwań….
Rafał Osiński


Komentarze
Pokaż komentarze (10)