Rafał Pułka Rafał Pułka
159
BLOG

Maska Brauna opadła. Taśmy prawdy, Hindusi, Kreml, Sputnik i oszukani wyborcy.

Rafał Pułka Rafał Pułka Polityka Obserwuj notkę 22
Ujawnione taśmy prawdy z wewnętrznych spotkań partii Grzegorza Brauna ukazują całą prawdę o tej organizacji. Podczas gdy politycy Korony oficjalnie straszą imigrantami, za plecami własnych wyborców po cichu ugadywali się z hinduską agencją pracy powiązaną ze Sputnikiem i Kremlem. Co najbardziej bezczelne, ci sami ludzie chcieli wpuścić do kraju prorosyjskich działaczy z Indii w roli „międzynarodowych obserwatorów”, którzy mieli patrzeć na ręce polskim komisjom wyborczym po tym, jak sami pomagali legitymizować sfałszowane przez Moskwę wybory.

Kiedy słyszymy o kolejnych aferach na prawicy, zazwyczaj machamy ręką, myśląc, że to po prostu kolejna odsłona politycznego teatru i hipokryzji. Ale to, co właśnie ujawniły media i niezależni analitycy, całkowicie powala z nóg. Dziennikarskie śledztwa i ujawnione taśmy z wewnętrznych spotkań Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna i Włodzimierza Skalika bezlitośnie obnażyły prawdę, którą ci ludzie próbowali za wszelką cenę ukryć. Z nagrań wprost wynika, że politycy tej formacji doskonale zdawali sobie sprawę, z jak potężnym skandalem mają do czynienia i robili wszystko, by utrzymać te rozmowy w tajemnicy przed własnymi wyborcami. Oficjalnie panowie budują swoją pozycję na ostrym, wręcz fanatycznym antyimigranckim przekazie, z mównicy sejmowej strasząc Polaków masowym napływem obcych kulturowo migrantów. Tymczasem w tym samym czasie, za plecami Polaków, po cichu, ugadywali się z hinduską agencją pośrednictwa pracy Pathway Global Alliance, tworząc dla nich bezpieczny kanał wejścia do kraju.  

Żeby zrozumieć powagę sytuacji, trzeba przyjrzeć się przeszłości tych „partnerów biznesowych” Korony.  

Mówimy tu o strukturach, które są głęboko, po uszy umoczone w ordynarną współpracę z rosyjską machiną propagandową, w tym z jawną, kremlowską szczekaczką, jaką jest Sputnik. Ci hinduscy działacze najpierw bezwstydnie latali do Rosji, gdzie występowali w roli „międzynarodowych obserwatorów” podczas fasadowych wyborów prezydenckich w 2024 roku, a później powtórzyli ten sam bezczelny manewr przy niedawnych wyborach do Dumy Państwowej we wrześniu 2026 roku. Przed kamerami Sputnika i pod dyktando rosyjskich służb specjalnych bez zająknięcia wychwalali putinowską „demokrację”, firmując swoimi twarzami brutalny reżim. I teraz ta sama ekipa, karmiona rosyjską propagandą, miała - dzięki politykom Korony - wejść do Polski pod płaszczykiem organizacji jakiegoś szczytu gospodarczego, a co najbardziej bezczelne, jako „obserwatorzy” naszych nadchodzących wyborów parlamentarnych. Dopuszczenie do tego, by ludzie powiązani ze Sputnikiem patrzyli na ręce polskim komisjom wyborczym, to już nie jest skandal - to jest jawny sabotaż.  

W realiach wojny hybrydowej, jaką Rosja toczy przeciwko Polsce, takie działanie to po prostu dywersja.  

Zresztą, powiedzmy sobie wprost: czy kogoś to jeszcze dziwi? Korona od lat reprezentuje linię, która dziwnym trafem zawsze pokrywa się z interesami Moskwy, więc ich alians z organizacijama realizującymi agendę Kremla to po prostu naturalna konsekwencja ich dotychczasowej działalności. Sektor pośrednictwa pracy i ściąganie ludzi pod pozorem biznesu to przecież idealna, podręcznikowa wręcz przykrywka wywiadowcza. Rosyjskie służby dostają w ten sposób idealne narzędzie do wprowadzania na terytorium strefy Schengen swoich agentów, internetowych trolli, a w najgorszym scenariuszu ludzi przygotowanych do fizycznego sabotażu i dywersji. Wiemy przecież, że Moskwa do czarnej roboty, podpaleń czy paraliżowania infrastruktury w Europie coraz częściej rekrutuje obywateli państw trzecich, by odsunąć od siebie podejrzenia. Własna, zaprzyjaźniona agencja pracy w Polsce, kontrolowana przez ludzi powiązanych ze Sputnikiem, byłaby dla rosyjskiego wywiadu operacyjnym eldorado.  

Polskie państwo powinno ucinać takie pomysły już w samym zarodku, w momencie ich narodzenia, a nie dopiero wtedy, gdy wybucha medialny skandal.  

Służby konsularne i kontrwywiad muszą zacząć działać wyprzedzająco, a nie bezradnie gasić pożary, kiedy taśmy trafiają do sieci. Każda próba nawiązania kontaktu przez polskich parlamentarzystów z podmiotami powiązanymi z rosyjską dezinformacją powinna natychmiast uruchamiać w systemach państwowych czerwony alert. W tym konkretnym przypadku reakcja rządu musi być natychmiastowa i bezwzględna. Wszyscy hinduscy działacze powiązani z tą agencją i Sputnikiem muszą dostać dożywotni, kategoryczny zakaz wjazdu do Polski, a ich nazwiska powinny natychmiast zasilić rejestr SIS, by nie spróbowali wjechać przez inne państwo strefy Schengen. Pomysły o wpuszczaniu ich w roli „obserwatorów wyborów” trzeba brutalnie i publicznie wrzucić do kosza, pokazując, że Polska nie da sobą manipulować obcej agenturze.  

Osobny i absolutny kluczowy krok to natychmiastowe, głębokie prześwietlenie przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuraturę wszystkich fundacji i podmiotów powiązanych z Braunem i Skalikiem.  

Pod lupę musi pójść przede wszystkim fundacja Przedsiębiorcy Prawicy, która bezpośrednio brała udział w montowaniu tego podejrzanego, tajnego układu. Służby muszą bezlitośnie przetrzepać ich księgi finansowe, konta bankowe, przelewy i ukryte źródła kapitału. Trzeba czarno na białym dowieść, skąd płyną pieniądze na te wszystkie prorosyjskie inicjatywy i czy wschodnie służby nie pompują tam gotówki przez sieć pośredników. Czas na pobłażliwość i udawanie, że to tylko „niezależna publicystyka” czy „wolność polityczna” bezpowrotnie minął. Albo państwo pokaże dzisiaj absolutną siłę i zniszczy te hybrydowe gierki w zarodku, albo rano obudzimy się w kraju, gdzie bezpieczeństwo nas wszystkich zostało przehandlowane za obietnice wpływów ze wschodu. 

Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak jak na razie konsekwentnie milczą w tej sprawie.  

Ktoś mógłby próbować ich tłumaczyć, że przecież to sprawa samej Korony, a oni odcinają się od radykalizmów Brauna - ale prawda jest taka, że w oczach opinii publicznej to wciąż ta sama Konfederacja. I w tak fundamentalnej kwestii milczeć im po prostu nie wolno. Z byle błahostki potrafią przecież reagować natychmiast, wrzucać dziesiątki filmików i przesadnie grzmieć w mediach społecznościowych, a tutaj nagle zapadła grobowa cisza. Będą jak najdłużej udawać, że tematu nie ma, bo doskonale wiedzą, jak potężna wpadka koalicjanta może uderzyć rykoszetem również w ich własne konta sondażowe. Z drugiej strony, ewentualna krytyka Brauna ze strony liderów Konfederacji byłaby czystą hipokryzją. Przecież wszyscy doskonale wiedzą o ich wcześniejszych kontaktach oraz o bliskiej współpracy całego tego środowiska z partiami i organizacjami otwarcie prorosyjskimi, zarówno w Polsce, jak i w całej Europie. Ta cisza nie jest więc przypadkiem - to strach przed całkowitym obnażeniem układu, na którym zbudowali swoją polityczną karierę

analizuje i komentuje wydarzenia w Polsce i na świecie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka