Trzy szkoły, dwa dni, trzej młodzi chłopcy z nożami w rękach i koszmar na Mazowszu, który dobitnie pokazuje, że bezbronność naszych dzieci w sieci stała się narzędziem w bezwzględnej walce o wpływy.
Kiedy w poniedziałek 19-latek rani dziewięć osób w Ostrołęce i zostawia w klasie ładunek wybuchowy, w Sierpcu policja w ostatniej chwili zgarnia 17-latka szykującego rzeź, a we wtorek pod Wyszkowem 15-latek brutalnie zabija w podstawówce 37-letnią woźną - matkę dwójki dzieci - człowiek odmawia wiary w to, co widzi. To nie jest żaden przypadek, bo trzej nastolatkowie z jednego województwa, niemal w tej samym czasie, nie ruszają na swoje szkoły z ostrzami bez jakiegoś potężnego, zewnętrznego zapalnika.
W kuluarach agencji bezpieczeństwa głośno mówi się o chorym, sieciowym challenge'u i wojnie hybrydowej Kremla, co czyni dawne decyzje z Pałacu Prezydenckiego kompletnie niezrozumiałymi.
Fakt, że 15-latek spod Wyszkowa szedł mordować z kamerką na kasku, żeby nagrać swoje ofiary, jasno pokazuje, że zbrodnia miała być krwawym wiralem na zamkniętych forach. Drugi trop, badany ostro przez ABW, prowadzi do rosyjskich operacji psychologicznych - wschodnie farmy trolli celowo i systemowo infekują Discorda czy Telegram, podsuwając zwichrowanym dzieciakom kult szkolnych masakr, by wywołać panikę u milionów polskich rodziców. I w tym najtrudniejszym momencie przypomina się sytuacja z początku roku, kiedy to prezydent Karol Nawrocki bez mrugnięcia okiem zawetował ustawę wdrażającą Akt o usługach cyfrowych (DSA) - kluczowe narzędzie, które miało wreszcie zmusić wielkie platformy do natychmiastowego blokowania patologii, przemocy i wrogiej propagandy.
Wetując przepisy mające chronić nieletnich pod płaszczykiem „obrony wolności słowa”, prezydent Nawrocki bezczelnie rozbroił państwo w walce z cyfrowym terrorem.
To weto było potężnym ciosem wymierzonym w bezpieczeństwo najmłodszych, co z ogromnym niepokojem i bezsilnością komentowała wtedy chociażby Rzeczniczka Praw Dziecka. Podczas gdy cała Europa próbuje wreszcie cywilizować internet i zakładać kagańce algorytmom serwującym dzieciom skrajną przemoc, u nas opozycyjny prezydent wolał sparaliżować unijne mechanizmy obronne, zostawiając polską młodzież na żer wschodniej dezinformacji i chorych internetowych wyzwań. Dzisiejsza bezradność wobec tragedii na Mazowszu to bezpośredni efekt tego, że państwo ma związane ręce w cyfrowym świecie, bo ktoś uznał, że wolność szerzenia nienawiści i radykalizowania nastolatków jest ważniejsza niż ludzkie życie.
Żeby było mało, politycy PiS-u i Telewizja Republika natychmiast ruszyli do obrzydliwego tańca na trumnach, kłamiąc w żywe oczy o rzekomym braku kasy na psychiatrię dziecięcą.
To potworna manipulacja i szczyt hipokryzji, bo to właśnie obecny rząd rzucił na ratunek konającemu systemowi rekordowe 4,2 miliarda złotych na psychiatrię dzieci i młodzieży, próbując posklejać to, co przez osiem lat poprzednicy obrócili w ruinę. Warto im przypomnieć, bo pamięć mają wyjątkowo krótką, jak w styczniu 2021 roku posłowie PiS bez mrugnięcia okiem wyrzucili do kosza poprawkę budżetową na marne 80 milionów złotych dla upadających szpitali psychiatrycznych dla dzieci - woleli wtedy pompować miliardy w propagandową machinę TVP Kurskiego. Dzisiejsze krzyki prawicy o rzekomej znieczulicy rządu to cyniczna próba zrzucenia winy za lata własnych zaniedbań i głodzenia placówek, przez które do dzisiaj dramatycznie brakuje lekarzy zdolnych pomóc takim dzieciakom, zanim te pod wpływem rosyjskiego bota i prezydenckiego weta do DSA wyciągną z plecaka nóż.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)