Marika Matuszak
Marika Matuszak
rafał sulikowski rafał sulikowski
1863
BLOG

Więzienie za poglądy. Wolność dla Mariki Matuszak!

rafał sulikowski rafał sulikowski Prawo Obserwuj temat Obserwuj notkę 32
Uwięziona Polka, a w sądach polskich w najlepsze trwa prawdziwa “wolna Amerykanka”. Tak w skrócie można skomentować sprawę polskiej aktywistki, Mariki Matuszak z Poznania, która za próbę wyrwania kobiecie podczas parady równości torby w barwach tęczy LGBTQ+, została prawomocnie skazana przez sąd w procesie jednej instancji na 3 lata bezwzględnego więzienia. Sprawa miała miejsce w 2020 roku, wyrok zapadł rok później, zaś z orzeczonej kary Marika odbyła już rok, a obecnie przebywa na wolności.

    Sprawa jest o tyle skandaliczna, że przedostała się do opinii publicznej, w tym mediów, dopiero teraz. Jeśli nawet oskarżona o rozbój Marika uzyska ułaskawienie od Prezydenta, to straconego roku, który spędziła w ciężkim więzieniu w celi razem z osobą transseksualną, już nie odzyska. Marika działała w nadal legalnej Młodzieży Wszechpolskiej, która lewicy zawsze kojarzy się od razu z…Hitlerjugend, więc orzeczenie, że to jest “okoliczność obciążająca” i to (sic!) “jedyna” to wyjątkowy popis braku logiki, mocnej tendencyjności i pokazu jednostronności polskich sądów niższej instancji.

  Pytanie brzmi tedy tak: czy rzeczywiście mamy kryzys praworządności w Polsce? Tak, tyle, że dokładnie odwrotnie niż to, jak chcieliby donoszący na własny kraj niektórzy eurodeputowani do Komisji Europejskiej, cała totalna opozycja, a szczególnie nowa lewica oraz skrajna lewica.

    Jak całkowicie słusznie zauważa Jacek Kwaśniewski, “agresywni aktywiści LGBT – na czele z Michałem Sz. pseudonim „Margot” – za atak z nożem w ręku na furgonetkę Fundacji Pro – Prawo do życia i pobicie wolontariusza pro-life, zostali skazani tylko na nieuciążliwe prace społeczne i symboliczną karę pieniężną. A polityków znieważających Mszę Świętą sądy... uniewinniły. Z kolei aktywistka LGBT Katarzyna A., znana jako „Babcia Kasia”, została skazana za dokonanie czterech napaści, w trakcie których biła, gryzła i wyzywała funkcjonariuszy Policji na prace społeczne i zapłatę poszkodowanym policjantom po 800 zł. Tymczasem młoda dziewczyna, która pod wpływem silnych emocji, po raz pierwszy w życiu dopuściła się agresji wobec drugiego człowieka – zostaje wysłana na trzy lata do więzienia razem z pospolitymi bandytami.” - konkluduje prawnik.

    Dalej zauważa, że “Marika dowiodła w więzieniu, że nie jest zdeprawowanym rabusiem, ale zwyczajną, młodą dziewczyną, która popełniła błąd i dziś go żałuje. To o tyle ważne, że wspomniany „Margot” czy „Babcia Kasia” mówią otwarcie, że swojego czynu nie żałują i zapowiadają wręcz ponawianie ataków.”

    Jak dalej sprawę tę szczegółowo opisuje Jacek Kwaśniewski, “do wyjątkowo surowego wyroku poznańskiego sądu doszło także dlatego, że dziewczyna nie miała wsparcia profesjonalnego adwokata, a sąd oddalił jej wniosek o przyznanie obrońcy z urzędu. Zagubiona w sądowych procedurach Marika nie złożyła w ogóle apelacji od nadzwyczaj surowego wyroku. Wymierzając karę, poznański sąd dał wyraz własnym uprzedzeniom wobec patriotycznej aktywności oskarżonej. Za okoliczność obciążającą sąd uznał bowiem... udzielanie się przez młodą kobietę w Młodzieży Wszechpolskiej. W efekcie, nieodpowiedzialne zachowanie 21-letniej wówczas Mariki zostało zrównane z napadem na bank lub sklep, podczas którego bandyci, grożąc bronią pracownikom i klientom, zmuszają ich do oddania pieniędzy.

     Skazana i umieszczona w zakładzie karnym Marika została zmuszona do przerwania studiów informatycznych na Politechnice Poznańskiej. Figuruje też na lata w rejestrze skazanych za ciężkie przestępstwa, w związku z czym będzie mieć poważny problem ze znalezieniem pracy. Tylko akt łaski Prezydenta Rzeczypospolitej może zatrzeć ten efekt skazania.” - opisuje dokładnie całą tę bulwersującą i bez precedensu sprawę Kwaśniewski.

***

  Kluczowym momentem w sprawie tego jawnie niesprawiedliwego wyroku sądu jest kwalifikacja czynu. Marikę oskarżono o “usiłowanie rozboju”, a nawet o “dokonanie rozboju”. Sprawdzamy, jak polskie prawo w ogóle definiuje “rozbój”?

     Rozbój to przestępstwo skierowane zarówno przeciwko osobie, jak i mieniu, wiążące się z użyciem lub groźbą użycia przemocy wobec osoby pokrzywdzonej (np. zagrożenie użyciem broni palnej). Zgodnie więc z powyższą definicją, rozbój polega na tym, że sprawca dopuszcza się najczęściej kradzieży, używając przemocy wobec człowieka lub grozi natychmiastowym jej użyciem. Rozbój więc to kradzież połączona z użyciem przemocy wobec osoby lub groźbą natychmiastowego jej użycia albo dokonana poprzez doprowadzenie człowieka do stanu nieprzytomności lub bezbronności. Na równi z tym należy traktować sytuację, w której pokrzywdzony pod wpływem takiej groźby natychmiast wydaje przedmiot sprawcy. Nic takiego nie miało miejsca podczas sławetnej “parady równości” w Poznaniu w sierpniu 2020 roku.

    Przestępstwo rozboju posiada surowiej karany typ kwalifikowany. Sprawca, który posługuje się bronią palną, nożem lub innym podobnie niebezpiecznym przedmiotem lub środkiem obezwładniającym albo działa w inny sposób bezpośrednio zagrażający życiu (np. wystawienie za okno), a także osoby z takim sprawcą współdziałające, popełniają zbrodnię zagrożoną karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3. I znowu - nic takiego nie miało miejsca podczas całej awantury na paradzie równości na skrzyżowaniu ulic 27 grudnia i Ratajczaka w 2020 roku w Poznaniu. Doszło w rzeczywistości pod wpływem silnych emocji do typowej na takich wydarzeniach przepychanki, ewentualnie - nie zagrażającej trwałym uszczerbkiem na zdrowiu, a tym bardziej nie zagrażającej życiu poszkodowanej szarpaniny.

***

   W piśmiennictwie prawniczym przestępstwa rozboju, kradzieży rozbójniczej i wymuszenia rozbójniczego określa się wspólnym mianem triady rozbójniczej lub przestępstw rozbójniczych. Według Kodeksu Karnego z 1997 roku (art. 280 § 1), rozbojem nazywamy przestępstwo polegające na tym, że:

"Kto, chcąc przywłaszczyć sobie cudzą rzecz ruchomą, ujmuje ją przy użyciu przemocy wobec osoby albo groźby natychmiastowego użycia takiej przemocy, podlega karze pozbawienia wolności do lat 12."

     Czy w świetle powyższej definicji z 1997 roku próba wyrwania torby z barwami tęczy jako symbolu ruchu LGBTQ+ z ręki kobiety podczas parady równości, w żadnym razie nie w celu przywłaszczenia sobie rzeczy ruchomej dla zysku spełnia w ogóle nawet najlżejsze kryteria prawne rozboju albo “usiłowania dokonania rozboju”? Odpowiedź brzmi zdecydowanie: nie. Nie trzeba kończyć studiów prawniczych, żeby to zobaczyć w jasnym świetle prawa karnego.

    Według definicji zawartej w kolei w polskim Kodeksie Karnym (stan na rok 2021), rozbojem jest czyn, którego celem jest przywłaszczenie sobie cudzej rzeczy ruchomej, co oznacza, że sprawca musi mieć zamiar stać się właścicielem tej rzeczy. Jeżeli celem próby wyrwania tęczowej torby nie był zysk, ale na przykład wyrażenie sprzeciwu wobec pewnych wartości czy symboli, to taki czyn w ogóle, nawet przy bardzo życzliwej dla poszkodowanej i przy szerokiej definicji nie spełnia koniecznych i wystarczających kryteriów przestępstwa rozboju. Aktywistka ruchów patriotycznych chciała tylko zaprotestować wobec coraz bardziej agresywnej w przestrzeni publicznej ideologii LGBT i próbowała bez użycia jakiegokolwiek narzędzia, gołymi rękami odebrać przypadkowej kobiecie z tłumu torbę o wartości około 15 PLN ze wzorem tęczy - łatwo rozpoznawalnego, przywłaszczonego zresztą ze Starego Testamentu symbolu ruchów lesbijsko-gejowskich. Nie miała w planie ani wzbogacenia się ani żadnej korzyści majątkowej czy nielegalnego zysku. Mimo to sąd już w pierwszej instancji wtrącił dziewczynę do więzienia na 3 lata na podstawie oskarżenia o rozbój. Czy wyrok był słuszny według stanu prawnego w Polsce na rok 2021? Dodam, że dziewczyna przeprosiła za swój czyn i zgodziła się z wyrokiem. Rok spędziła w więzieniu, musiała przerwać studia. Nigdy wcześniej nie była karana. Sąd nie wziął pod uwagę wszystkich okoliczności, w tym dotychczasowej historii prawnej dziewczyny, niekaralności, nie zastosował zasady małej szkodliwości społecznej karanego czynu - w ogóle nie uwzględnił bardzo wielu innych kontekstów. Potraktował sprawę więcej niż wybiórczo, nie zwracając uwagę na całokształt życia Mariki Matuszak.

Gdy zapytałem o przypadek Mariki AI, otrzymałem odpowiedź, że “na podstawie informacji, które podałeś, wydaje się, że ten przypadek nie spełnia kryteriów rozboju zgodnie z definicją zawartą w polskim Kodeksie Karnym (stan na 2021 rok), ponieważ rozbojem jest czyn, którego celem jest przywłaszczenie sobie cudzej rzeczy ruchomej, co oznacza, że sprawca musi mieć zamiar stać się właścicielem tej rzeczy.” Inaczej mówiąc, chodzi o celowość i intencję podjęcia tego czy tamtego czynu. Jedyną intencją był - może faktycznie nieco na wyrost, jakby w afekcie, co się często “samo” dzieje w tłumie - sprzeciw wobec coraz bardziej agresywnej nowej lewicy, ruchów LGBT, a także tak zwanego “nowego ateizmu”.

***

    Sprawa ostatnio stała się głośna w Polsce i podzieliła społeczeństwo. Sąd jako jedyną "okoliczność obciążającą" oskarżoną o rozbój dziewczynę podał fakt, że w przeszłości była ona działaczką skrajnie prawicowej, ale mimo to działającej nadal w granicach prawa organizacji Młodzieży Wszechpolskiej, która nie została zdelegalizowana i działa legalnie. Żadnych innych okoliczności obciążających nie było. Dziewczyna na pewno nie miała na celu przywłaszczenia sobie cennej rzeczy ruchomej. Jedyną jej intencją było wyrażenie swojego sprzeciwu wobec ideologii, z którą się nie zgadzała. Nie chciała skrzywdzić pokrzywdzonej kobiety-aktywistki LGBT, ani się nielegalnie wzbogacić. Mimo to sąd stwierdził, że doszło do rozboju, a co najmniej do "usiłowania rozboju".

    Warto jeszcze raz przywołać opinię Jacka Kwaśniewskiego, który zauważa, że “niewspółmierność kary w stosunku do winy Mariki jest widoczna zwłaszcza w kontekście tego, że podobne, a nawet niższe, wyroki zapadają w sprawach dotyczących wyjątkowo okrutnych i odrażających przestępstw. Jako prawnicy znamy sytuacje, w których karę trzech lat pozbawienia wolności sąd wymierzał gwałcicielom, a sprawcy brutalnej i trwającej wiele miesięcy przemocy domowej kończyli z wyrokami roku i kilku miesięcy więzienia. Marika jest natomiast aktywną uczestniczką życia społecznego i patriotycznego swojego regionu. Należała do Ochotniczej Straży Pożarnej. Uczestniczyła w rekonstrukcjach historycznych. Regularnie odwiedzała kombatantów i pomagała im. Sprzątała groby bohaterów poległych w obronie naszej Ojczyzny.

  Angażowała się także w inicjatywy, które dziś sama ocenia jako błąd i niedojrzałość, a które są od wczoraj wykorzystywane do ataków na nią. I chociaż sąd uwzględnił wewnętrzną przemianę Mariki, wydając pozytywną opinię w procedurze ułaskawienia – to lewicowi radykałowie tym razem odrzucają autorytet niezawisłego sądu.”

    W poczuciu całkowitej bezkarności, powtarzane są także kłamstwa o tym, że Marika była recydywistką albo, że przy szarpaninie o torbę używała noża. To wszystko brednie. Sąd skazujący dziewczynę, nic takiego nie ustalił. Okolicznością obciążającą była natomiast w oczach sądu jej... negatywna postawa wobec ruchu LGBT. W rezultacie wyjątkowo surowego orzeczenia dziewczyna spędziła ponad rok w więzieniu, z czego 6 miesięcy w celi z... zadeklarowaną lesbijką, co wydaje się być celowym, dodatkowym obciążeniem psychologicznym w celach pozapenitencjarnych.

    Jak pisze Jacek Kwaśniewski, “przed rozpoczęciem odbywania kary dziewczyna doznała ciężkiego, otwartego złamana nogi w kostce. W rezultacie do więzienia wchodziła o kulach. Pobyt w zakładzie karnym uniemożliwił jej dokończenie rehabilitacji. Choć nadal ma ogromne problemy z poruszaniem się, to pierwsze prześwietlenie nogi wykonano jej dopiero po roku odbywania kary. Marika musi jak najszybciej poddać się zabiegowi usunięcia z nogi zalegających tam od momentu wypadku drutów. Przedłużające się oczekiwanie na zabieg zmniejsza szanse na powrót niegdyś bardzo aktywnej fizycznie dziewczyny do pełnej sprawności.” - kończy prawnik wyczerpujący opis dodatkowych kontekstów, których sędzia bądź sędziowie w procesie w ogóle nie wzięli pod uwagę.

***

Teraz widzimy, że kryzys praworządności w Polsce istnieje, tyle, że w dokładnie przeciwnym kierunku niż ten, w jaki chcieliby go widzieć różnej maści lewicowi “obrońcy praworządności”. Powstaje pytanie, czy gdyby Marika była nieheteronormatywna i zaatakowała kobietę protestującą przeciw LGBT, czy wtedy również sąd wtrąciłby ją na 3 lata do więzienia? Poziom kłamstw w tej sprawie ze strony szczególnie “GW” i innych lewicowych mediów polskich sięga zenitu. Czy naprawdę lewica chce zniszczyć do końca życie młodej, ideowej dziewczynie, jej najlepsze lata do nauki (jest studentką Politechniki) i przyszłość zawodową z racji wpisania jej na listę ciężkich przestępstw? Czyżby lewica zapomniała już o głośnej sprawie “tęczowej Maryi”, kiedy odmawiała obrażonym katolikom racji, gdy protestowali oni przeciwko obrazie uczuć religijnych? Poziom wybiórczości w tej i wielu tego typu sprawach, w których podłożem jest światopogląd, graniczy z częściową przynajmniej złą wolą ludzi, którzy skądinąd ponoć walczą o praworządność w Polsce.

     Rafał Sulikowski

Źródła:

(1) Encyklopedia prawa - Rozbój - INFOR.PL. https://www.infor.pl/prawo/encyklopedia-prawa/r/273492,Rozboj.html.

(2) Artykuł 280 kodeksu karnego - rozbój. Co grozi, jaka kara?. https://kdkadwokat.pl/blog/artykul-280-kodeksu-karnego-rozboj-co-grozi-jaka-kara/.

(3) Art. 280. KK - Rozbój - Kodeks karny - ArsLege. https://arslege.pl/rozboj/k1/a320/.

(4) Rozbój – Wikipedia, wolna encyklopedia. https://pl.wikipedia.org/wiki/Rozb%C3%B3j.


Ur. 1976 w Krakowie, doktorat w UJ (2012), absolwent polonistyki, eseista, publicysta, poeta i kompozytor muzyki elektronicznej. Mieszka i pracuje w Wielkopolsce.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka