Rapacz Rapacz
620
BLOG

„Smoleńsk” zamiast „Monachium” , czyli sprawdzony sposób

Rapacz Rapacz Polityka Obserwuj notkę 0

 

 

Pomysł Rosjan (?), by sprowokować polskich kibiców hasłem „Smoleńsk” byłby tylko małpowanie Anglików, którym udało się stworzyć nie tylko wzorcowe przepisy gry w piłkę nożną, ale także wzorzec stadionowego chamstwa.

 Rzecz miała miejsce na lotnisku w Monachium 6 lutego 1958 roku. W katastrofie samolotu zginęło ośmiu „Busby Babes” młodych zawodników stanowiących podstawowy skład trenowanej przez Matta Busby’ego drużyny Manchester United . Wracali  Z Belgradu z meczu z Crveną Zvezdą. Byli absolutną rewelacją: mieli szansę na dominację w lidze, wygranie europejskich pucharów, byli nadzieją reprezentacji Anglii.

Dla kibiców, działaczy, zawodników, dla wszystkich, którzy jakoś związani sa z klubem Manchester United pamięć o Monachium stanowi bodaj najważniejszy element tradycji. Ale to jest piłka nożna. Wiedząc jak wielka traumę dla prawdziwego fana United stanowi wspomnienie katastrofy, przeciwnicy odkryli bardzo prosty (choć i bardzo chamski) sposób doprowadzania kibiców „Czerwonych Diabłów” do szewskiej pasji: wystarczy pokrzyczeć „Munich, Munich!”. Choć minęło ponad pół wieku do tej pory słychać to na stadionach. Ostatnio modne jest prowokowanie piosenką, w której słowa „I like to move it, move it” (polska wersja to „Napinam śmiało ciało”) zastąpiono „I like to Munich, Munich”.
 

Jeśli Rosjanie (jeśli, bo wszystkie informacje dotyczące rosyjskich kibiców na Euro 2012 są bardzo - że tak się wyrażę – rosyjskie) pojadą „Smoleńskiem”, to pewnie skutek będzie taki, jaki zawsze ma miejsce w Anglii: wyjdą na totalnych chamów, ale Polaków zdrowo wkurzą.

Tylko to jakieś takie udawane...


 

 

Rapacz
O mnie Rapacz

...I Z DOBREGO DO KOŃCA.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka