Także dlatego nasz kraj wciąż po tylu latach nie wyprodukował żadnego offowego, nieco bardziej niezależnego filmu. Wszystko co się kręci w kinie, wygląda na dzieło znajomych królika. A ci życie znają chyba tylko ze szkolnych podręczników. Polskie kino chce uczyć i jest w tym nudne jak największy zjeb-moralizator. Od lat kino w tym kraju nie wyprodukowało nic współczesnego, chyba że ekranowe wersje seriali. Nawet katolickie i pokatolickie społeczeństwa dają radę: Hiszpanie mają od lat Almodovara, Irlandczycy „Śniadanie na Plutonie", a Polska wciąż czeka na wolne kino nieprzyciśnięte oficjalnym butem Królika & znajomych.
Nie znam się na kinie, za to zna się P. Jego znajomi opowiadali mi w trakcie spacerów po ulicach holenderskich miast, jak to P. złożył w imieniu swojej fundacji organizującej festiwal filmowy ponad 20 różnych wniosków o granty. Nie dostał absolutnie nic. Za to festiwal „Era Nowe Horyzonty" i tak sponsorowany przez firmę jak w nazwie, dostał lwią część funduszy. Wg opowieści znajomych P., także tu dochodzą macki znajomych Królika.
Ostatnio czytałem na jednym z forów o tym co się dzieje w jednym z państwowych przedsiębiorstw. Na stanowiska ogłaszane są konkursy, ale od kandydatów nie wymaga się znajomości wiedzy z dziedziny którą mają się zajmować, ale doświadczenia w pracy w tymże upaństwowionym sektorze (nawet jeśli doświadczenie można zdobyć poza tym sektorem to wymogi mają dość nieracjonalnie wyśrubowane). Kandydatów odpytuje się z przepisów na temat danego państwowego sektora, i wiedzy na temat np. szczegółowych zasad panujących wewnątrz tychże pańtwowych przedsiębiorstw.
Banda skurwieli broni się nieuczciwymi przepisami przed outsiderami, kompetentnymi ludźmi z zewnątrz którzy normalnie by ich wygryźli w nieustawianych konkursach. A tak wszystko jest lege artis. I tak chyba można podsumować większą część tego co dzieje się w tym kraju. Sądzę że spora część przepisów służy jedynie ochronie synekur, i to ten ograniczający postęp gorset prawny uczynił z tego kraju miejsce z którego się wyjeżdża. Do tego dochodzą setki, ba, tysiące stołków które od lat dostępne są tylko dla Królika & consortes.
Dobrze że nawijacz M. jeszcze nie wyjechał z tego (k)raju. Wg mnie koleś to najlepszy głos mojego pokolenia (może poza G.). Zapodał straszną rzeźnie na parkiecie. W ogóle wypas impra, choć od razu można było rozpoznać tych którzy z domu wychodzą raz w roku. Ubrani w garnitury chodzili z wódką, podczas gdy ci normalni nie schodzili z parkietu. Przy barze kolejka na pół godziny stania. Obsługa nie wyrabia. Każdy z klientów płaci kilkadziesiąt złotych. Ja wziąłem 2 soki, litrowe w kartonie za 40 zł. Drogo, ale starczyły na godzinę impry.
Na parkiecie rzeźnia. Bob One okazał się chyba najlepszym polskim nawijaczem raggajunglowym. I pocisnął ostry kawałek dla „panów w garniturach i pań w garsonkach". Jeszcze zapodano na żywo dużo mniej ostrą piosenkę o niedorozwiniętej głowie naszego prezydenta (czy też byłego premiera, nawijacze mówili że nie potrafą ich odróżnić, i na szczęście nie muszą).
http://boski.ziomus29.wrzuta.pl/audio/su8SzpicSK/junior_stress_-_02-_chyba_nie
M. teraz śmiga na desce w Zakopanem, my, zmęczeni i chyba biedniejsi niż on, pojechaliśmy do domu. PKP to koszmar, zresztą jedno z tych bagien zagarniętych przez sitwę krewnych & znajomych. Dziś zresztą wygląda to dziadowstwo nieporównanie gorzej niż za czasów końca komuny. Z Dębicy do Krakowa jechaliśmy w lodowatym wagonie I.szej klasy zamienionym na drugą. Było koszmarnie zimno, mi przemarzły nogi mimo że miałem snowboardowe skarpety. Siedzenia były ohydnie pocerowane mimo że jeszcze niedawno była to pierwsza klasa.
Z Krakowa do Warszawy niedouczona dębicka kasjerka podała nam pociąg o 6.11, którego oczywiście nie było. Po Sylwestrze czekaliśmy więc 2 godziny (na szczęście nie na totalnie brudnym pekapowskim dworcu z klejącą się podłogą i setką pachnących inaczej meneli) na kolejny pociąg o wyglądzie z głębokiej komuny. Typowa podróż PKP, firmą która spieprzy wszystko co może. Ile jeszcze lat tego PKP-u zaserwują nam krewni & znajomi Królika? Nie powinniśmy tęsknić że ludzie uciekają z tego kraju ba, moim zdaniem powinniśmy zachęcać ludzi do masowej emigracji. W innych krajach rewirów zajętych dla Królika i znajomych jest nieporównanie mniej, i nawet takiemu cudzoziemcowi bez wielkich pieniędzy jak ja udało się tam szybko osiągnąć dość wysokie stanowisko.


Komentarze
Pokaż komentarze