Ras Fufu- Lew Salonowy Ras Fufu- Lew Salonowy
34
BLOG

Jesteśmy zdani na łaskę medialnych monopoli, chyba że...

Ras Fufu- Lew Salonowy Ras Fufu- Lew Salonowy Polityka Obserwuj notkę 2

Toniemy w informacyjnym chaosie. Nawet słuchając muzyki musimy polegać na didżejach, bo utworów jest tyle że chcąc być na bieżąco stracilibysmy cały nasz czas na grzebanie po wirtualnych i realnych sklepach z płytami. A tak- my lubimy didżeja, głównie takiego który lubi mniej więcej to co my.

Właśnie pisząc ten tekst niechcący wcisnąłem taką kombinację klawiszy która spowodowała że obraz na ekranie obrócił się najpierw o 90, a potem 180 stopni. Pisząc do góry nogami, poszukałem na forach, jak wyjść z tej sytuacji. Pisało ze mam wirusa i że powinienem skasować wszystkie kodeki. Jak się okazało, była to totalna bzdura, po prostu w sterowniku do mojej karty graficznej można było wyłączyć tą niefortunną rotację. A ilu ludzi skasowało kodeki?

Dziś wszedłem do "Empiku" by zakupić te miesięczniki co zawsze. Niestety, nowej "Odry" nie było. Ale za to spojrzałem na zatrzęsienie tytułów o których słyszałem zwykle pierwszy raz w życiu.

W gazetce "Za miastem" było jakoś alternatywnie, choć wydawała się być kierowana do dorobkiewiczów uciekających z miast na wieś. Opisano w niej np. polskiego białego Indianina, żyjącego od kilkunastu lat bez chemicznych lekarstw, ostatnio jako wegetarianin, i hodującego psy rasy Husky gdzieś na polskiej prowincji. Na zdjęciu ten człowiek wyglądał na niesamowicie przystojną osobę, jak aktor. Do tego kilka innych zaskakująco alternatywnych tekstów.

Nie jesteśmy w stanie tego gonić. W szybko zmieniającym się świecie stawiamy na znane marki. Idziemy kupić np. buty, to wielu nie eksperymentuje, kupuje po prostu znane marki, by buty wytrzymały jak najdłużej. Każdy chyba miał przygodę z rzeczami kompletnie no-name.

Na rynek tak konserwatywnych klientów trudno się wbić nowym firmom, choć w ostatniej dekadzie udało się to kilkunastu firmom skejtowym. Kombinacja wysokiej jakości i dobrego marketingu sprawiła że ich marki się przyjęły, są tak rozpoznawalne jak Adidas czy Puma. Ale tak naprawdę to są spore koszty i lata pracy.

Kupuję czasem gazety, ale rzadko mam czas je całe przeczytać. Zalegają w stosach. Wyrzucenie czegokolwiek jest strasznie trudne, więc po prostu mniej kupuję. I jak my, pisarze, mamy zaistnieć na takim rynku? W którym ludzie nie mają czasu czytać papierowych gazet? Mi przychodzi to z trudem, czytam w zasadzie tylko w pociągach i autobusach. Obawiam się że już niedługo papier nie będzie dominującym nośnikiem informacji.

Noam Chomsky w "Le Monde Diplomatique" pisał jakiś czas temu że w przyszłości wzrośnie rola "manipulatorów informacji", magnatów medialnych mających informacyjne monopole. Bo my, konsumenci, lubimy monopole. W polskim Internecie nie ma nawet żadnego dużego niezależnego portalu www. Jak zauważają salonowi publicyści (por. p. Urbanowicz), Polska jest wyjątkiem pod tym względem- wszędzie indziej powstały silne media internetowe, a u nas po prostu tradycyjne media weszły do sieci.

Szkoda- straciliśmy szansę na uzdrowienie naszego rynku mediów. Być może tylko w sieci jest miejsce dokładnego, rzetelnego, pełnego erudycji dziennikarstwa o którym Igor Janke pisał ostatnio że zostało wyparte przez pospieszne, pobieżne, niezweryfikowane. Pisze on o "nacisk[u] właścicieli na szybkość i atrakcyjność kosztem jakości i rzetelności" (źródlo).

Nie podzielam nadziei że będzie lepiej. Jeśli już, to nieprędko. Ba, sądzę że w Polsce mamy do czyniena z medialnymi monopolami, które na razie mają silnie monopolistyczną pozycję i po prostu tłuką kasę póki mogą. Może kiedyś przyjdzie na rynek prasy więcej wydawców, też takich którzy dadzą miejsce lepszym piórom mającym inne aspiracje i zainteresowanych innymi tematami niż polityka.

Jak na razie, niezależne, oddolne dziennikarstwo chyba nie istnieje. Brak jest niezależnych mediów, nawet internetowych. Wiem, bo współprowadzę jeden duży portal w sieci i od jakiegoś czasu nie wywiązuję się z obowiązków redaktora- jest to wolontariat, a ja wolę pisać niż publikować. Wiem, jak wygląda tworzenie takiego portalu od storony informatycznej i sprzętowej, bo to ja grzebię w kodzie tych stron zmieniając różne rzeczy. Na szczęście coś wiem o tych językach programowania, ale hakerzy są straszną zmorą i nie potrafię od nich zabezpieczyć naszego portalu inaczej niż zmieniając silnik na odporniejszy.

Co jakiś czas trzeba zmienić silnik na nowszej generacji, a to są koszty nawet kilku- kilkunastu tysięcy przy dużym portalu. Na niezależne inicjatywy po prostu nie ma kasy. Jesteśmy zdani na łaskę medialnych monopoli, póki nie pojawi się jakiś informatyczny Janosik który da polskim internautom niezależne media i profesjonalne portale i zapewni grupę osób która twórczość internautów będzie porządkować.

Jak na razie, zaglądam szukając codziennych newsów na portal gazeta.pl. Podobno oprogramowanie tej strony kosztowało 40 mln (nie wiem w jakiej walucie). To pokazuje, jakie bariery wyrastają w wirtualnym świecie, który początkowo wydawał się światem równych szans. O równości tych szans sam się przekonałem. Media, poznając potęgę władzy jaką teraz dysponują, sięgają do świata polityki, i stąd ta cała "italianizacja" świata mediów o której pisze red. Urbanowicz. Aby się temu przeciwstawić, trzeba tworzyć nowe media i je promować. W Polsce jest jeszcze niebotycznie wiele do zrobienia.

Lubię operę i prowadzę witrynę Radiotelewizja.pl Radiotelewizja Promote your Page too

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka