Amor patriae nostra lex!
Adhibe rationem difficultatibus. _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ Niemiec, Moskal nie osiędzie, Gdy jąwszy pałasza, Hasłem wszystkich zgoda będzie I Ojczyzna nasza.
41 obserwujących
530 notek
372k odsłony
  243   1

Sędziowie na telefon...

Niektórzy zastanawiali się, czy sędziowie na telefon istnieją w czasach niezwisłych obrońców najwyższej Kasty, o przepraszam najwyższej Konstytucji.

Otóż tacy sędziowie istnieją. Potwierdził to Rzecznik Praw Opozycji (RPO), który po odbytej rozmowie telefonicznej już wie, jakie zapadło orzeczenie w sprawie, którą wnosił. Pomijam to czy miał do tego kompetencje (moim zdaniem nie miał) oraz czy wniósł ją do właściwego organu. Pomijam te kwestie, ponieważ są one wtórne wobec tego, że mocno się spóźnił. Zgoda na zawarcie transakcji zapadła w instytucji wyspecjalizowanej w tego typu sprawach. Mało tego, niedorzecznik kwestionuje istotę tejże  decyzji tej instytucji - w mojej ocenie zrobił to za późno oraz bez powołania się na konkrety, tylko jakieś ogólniki - przesłanki jedynie przewidywane a nie faktycznie istniejące. Transakcja doszła do skutku pieniążki z jednej korporacji (krajowej) przeszły do innej korporacji (obcej). Papiery zostały podpisane, a wiec towar wydany - wydawnictwa obce przeszły w ręce krajowe. Właściwe zgody zostały pozyskane, lecz RPO, mocno po niewczasie, składa Veto w sprawie transakcji gospodarczej!

Czyżby dla naszego niedorzecznika było lepiej, aby Niemiaszki zaorały te wydawnictwa, doprowadziły do całkowitej upadłości i licytacji komorniczej, a ludzi wysłali na bezrobocie? Jeżeli RPO uzasadniłby to tym, że w wyniku licytacji komorniczej można by  aktywa tych firm nabyć taniej dla podatników, to jestem za. Ale obawiam się, że wcale o to nie chodziło niedorzecznikowi opozycji. No właśnie... o co mu chodziło w sprawie sprzedaży przez Niemiaszków firm przynoszących im straty?

Opozycja była zła (delikatnie mówiąc) na kupującego, ale nie była zła na sprzedającego. A do takiej transakcji trzeba dwojga (jak do tanga). To jest umowa kupna - sprzedaży zawarta pomiędzy dwoma podmiotami gospodarczymi.

Swego czasu gazeta kloaczna Michnika opublikowała orzeczenie TK zanim ono zostało ogłoszone. Złośliwi mówią, że to nie było orzeczenie a ściąga, na podstawie której dopiero zapadło właściwe orzeczenie. Podobne wrażanie można odnieść po wypowiedzi Donalda Tuska w sprawie swojego podwładnego Nowaka. Pacnął coś w mediach i następnego dnia napakowany Nowaku zostaje zwolniony z pierdla. Tylko dlatego, że nastąpiła w sprawie zmiana sędziego, na takiego należącego do korporacji nadzwyczajnej kasty... rzekomo niezawisłej w swoich wyrokach. Niezawisłej oczywiście od Suwerena, w imieniu którego wydaje wyroki oraz na jego koszt.

Obecnie nie ma Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO).
To stanowisko jest nieobsadzone, po upływie kadencji poprzedniego, czyli Adama Bodnara.
Jeżeli podejmuje jakieś czynności to jest uzurpatorem. Jego kadencja się skończyła.
Stracił uprawnienia, a instytucje w Polsce (a także w UE) działają tylko i na podstawie prawa. I nie mogą sobie własnych kompetencji interpretować rozszerzająco. To musi być wyraźnie zapisane w prawie.
A jeżeli czegoś nie ma, to należy tę lukę uregulować.

Konstytucja RP:

Art.  7.  [Zasada praworządności]
Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

Art.  209.  [Tryb powołania, kadencja i nakaz apolityczności formalnej Rzecznika Praw Obywatelskich]
1.  Rzecznik Praw Obywatelskich jest powoływany przez Sejm za zgodą Senatu na 5 lat.
2.  Rzecznik Praw Obywatelskich nie może zajmować innego stanowiska, z wyjątkiem stanowiska profesora szkoły wyższej, ani wykonywać innych zajęć zawodowych.
3.  Rzecznik Praw Obywatelskich nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z godnością jego urzędu.

W Konstytucji RP nie ma nic na temat tego, że urzędnik po upływie kadencji, może pełnić sobie funkcję przez kolejne lata, tylko dlatego, że jego następca nie może być wybrany z powodu skłócenia partii politycznych.

Nawet w wypadku Prezydenta RP, jest przewidziany odpowiednio wcześniejszy termin wyborów, zanim upłynie jego kadencja. Gdy wybór będzie nieważny jego obowiązki przejmuje kto inny. A rozpoczęcie kadencji nowego Prezydenta nie zaczyna się z chwilą przekazania mu urzędu przez poprzednika, tylko niezależnie od tego, z chwilą złożenia przysięgi.




Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo