Słabo poddaje się instynktowi stadnemu. Stąd rozważania o osiemdziesięciu pięćdziesięcio kilogramowych workach trotylu zostawię sobie na czas późniejszy.
A pozostanę przy sprawie równie ważnej, a trochę dziś na Salonie odsuniętej na drugi plan.
Sąd wydał kuriozalny wyrok, każąc przeprosić Krzysztofowi Wyszkowskiemu Lecha Wałęsę za nazwanie go tajnym współpracownikiem SB o ps. „Bolek”.
Wyrok powtarzam kuriozalny, ponieważ każe oskarżonemu w majestacie prawa poświadczyć nieprawdę.
Nie zgadzam się na tolerowanie sądowego bezprawia.
Dlatego zgadzam się całkowicie ze słowami K. Wyszkowskiego:
„1. Lech Wałęsa był w latach 70. (rejestracja czynna obejmuje okres 1970-1976) tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o ps. „Bolek”;
2. Donosił na kolegów i brał za to pieniądze;
3. W okresie urzędowania Lecha Wałęsy jako Prezydenta RP, wypożyczył on podstawowe dokumenty dotyczące swojej osoby, z których najważniejsze zaginęły i nigdy nie zostały zwrócone do archiwum”.
Pan Wyszkowski może również liczyć na pomoc finansową w spłacie długu, z mojej strony.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)