Łukasz Warzecha, nie sam bo w towarzystwie wPolityki.pl i Niezależnej, winą za brak wyników i wątpliwości niezależnych badań naukowych w słynnym już choć jeszcze niewyświetlonym odcinku „Katastrofy w Przestworzach” pt. „Śmierć Prezydenta”, obarczył National Geographic. (Dla porządku należy wspomnieć że NG serię tylko kupuje od Kanadyjskiego producenta, tak więc główna wina za kształt odcinka jeśli już, leży po stronie producenta.) Moim skromny zdaniem niesłusznie.
Producent robi te filmy już od wielu lat, zawsze w tym samym formacie. Oficjalne dane z odpowiedników polskiego PKBWL-u, plus paru aktorów w paru scenach, wszystko ubrane w atrakcyjny kostium, NG, dla porządku odcinek zatwierdza ( zawsze producent może zwariować) iVoilà. Robota łatwa i przyjemna. Czysty standard, pewny i od lat przynoszący dochód. Na dodatek taka forma zabezpiecza producenta i dystrybutora, przed ewentualnymi roszczeniami prawnymi.
Dlaczego u diabła producent miałby w tym przypadku postąpić inaczej? Dla tysięcy listów ie-maili bombardujących skrzynki pocztowe? Wolne żarty. Te wszystkie listy, gdybym był na miejscu producenta lądowały by w koszu jak leci. Zresztą postawcie się na jego miejscu. Macie format który z pewnością, bo to łatwo wyliczyć, przyniesie określony dochód. Ale zamiast tego podejmujecie decyzję o uwzględnieniu badań poza rządowych. Niestety nie ma wyjścia, musicie zatrudnić ekspertów, którzy się do owych niezależnych badań odniosą, bo niby na jakiej zasadzie uwierzycie jakiemuś dr. Nowaczykowi? Nie ma siły dodatkowe koszty i czas. A rezultat? Ano niepewny.Pamiętajcie że jesteście jakimś Kanadyjczykiem, który o Polsce nie ma zielonego pojęcia.
Dla niego, powtarzam, liczy się czas i koszty. Ma zamiar spokojnie kręcić filmy przez następne lata.
Politykę, a już szczególnie polską, ma w nosie.
Ale zapewne był sposób, by producenta serii przekonać do ryzyka. Tyle wymagał dużo więcej niż stosy listów. Wymagał dotarcia do producenta osobiście, może paru kolacji i argumentów lepszych niż „prawda”. Bo dla niej, podejrzewam, producent nie kiwnie w bucie palcem. Gdyby zresztą miłował „prawdę” nad życie, zajmowałby się czymś innym niż produkcja filmów.
Jeśli więc już winy szukać, to po naszej stronie.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)