Pierwsze z serii wyborów za nami. Co prawda w mandatach pomiędzy czołowymi partiami remis, oraz przewaga jednej nad drugą ledwie symboliczna ( w zasadzie wielkości rodzin członków tych partii ) to przecież w wymiarze psychologicznym znacząca. Tu nie ma co udawać że problemu nie ma, bo jest. Co prawda tendencji spadkowych PO nie zatrzyma, ale je pewnie spowolni. A to już dużo.
Ale to bodaj najmniejszy problem PiS-u, partii roszczącej sobie pretensje do zastąpienia PO w rządzeniu. Są większe:
1. Polacy po siedmiu latach rządów PO nie uznali, ani że ta partia źle rządzi, ani że w związku z tym oni na tych rządach tracą. No cóż nie zaprzeczam, a nawet uważam to za spory problem Polski, że Polacy są poddawani manipulacji. No, ale nie da się długi czas przekonywać ludzi że mają pełne brzuchy jeśli tak nie jest. A zatem mają pełne brzuchy na tyle by nie odesłać PO w diabły, a przy tym kompletnie nie zdają sobie sprawy na jak kruchych podstawach jest oparta ta pełność.
2. Polacy są poddawani manipulacji a główne, docierające do masowego odbiorcy media, są pod tym względem gorsze niż w czasach istnienia instytucjonalnej cenzury. Na dodatek ten stan został skutecznie zabetonowany. Dość wspomnieć z czym musiała się zmierzyć telewizja "Trwam" by uzyskać koncesję. Albo z czym musi się mierzyć od roku istniejąca TV 'Republika" w której prawie nikt nie zamawia reklam. Tyle że to wszystko jest wiadome prawie od początku transformacji i nikt nie znalazł na ten stan rzeczy recepty. Nie znalazła go partia pretendująca do przewodzenia narodowi, ale nie znalazły jej i tuzy umysłowe wszelkich think thanków, klubów, kół, zrzeszeń tej całej obudowy patriotycznej która istnieje w naprawdę sporej ilości. I to jest moim zdaniem duży problem.
3. Słuszne diagnozy w czym celują patrioci nijak, co zaznaczyłem powyżej, nie przekładają się na rozwiązania. Już w 2011 przed wyborami wydawało mi się naturalne że PiS skorzysta z szerokiego poparcia środowisk patriotycznych wyrastających po katastrofie smoleńskiej jak grzyby po deszczu. Co więcej, uważałem że tylko kwestią czasu jest, kiedy te środowiska złączą się w zbożnym celu uzyskania władzy dla jedynej partii chcącej i mogącej dokonać sanacji życia politycznego i społecznego. Wydawało mi to oczywiste w świetle diagnoz dochodzących zewsząd. Zamiast tego doczekałem się ruchów odśrodkowych rozbijających jedność w typowym prawicowym, czyli całkowicie bezsensowym stylu. Znów Prawica dała się ponieść emocjom. Prawicowe środowiska dziennikarskie poszły na wojnę. Narodowcy poczuli się w obowiązku sami ratować kraj bo z ich punktu widzenia Kaczyński ( ten zmarły tragicznie zresztą też ) był zdrajcą. Ziobrze ktoś powiedział że to on jest mężem opatrznościowym Polski i ten w to uwierzył. Wystarczyła jedna książka Zychowicza by wzbudzić na prawicy ferment i kolejne podziały. Przy czym każdy taki podział powodował że nowy "wróg" bywał obdarzany większą nienawiścią niż wróg rzeczywisty ten znany i uznany od lat. Genezę tego zjawiska może sobie każdy prześledzić na przykładzie Trzech Wielkich Pisarzy Toyaha, Coryllusa i Kamiuszka, dla których wrogiem są wszystkie prawicowe tygodniki i to wrogiem większym od Wyborczej, Lisa i TVN! Ten brak umiejętności prawicy łączenia sił w realizacji konkretnych celów to kolejny problem Polski.
To te trzy punkty zarysowane powyżej są powodem kolejnych klęsk. Ktoś powie, ale w końcu PiS dojdzie do władzy. Oczywiście. Też tak myślę. Tyle że jeśli nie zostaną zdefiniowane omówione i wyeliminowane powyższe problemy ta władza będzie krótka i nie przyniesie rezultatów jakich od niej oczekujemy.
PS. Co prawda Polacy nie czują w swej masie że jest im bardzo źle, ale nie widzą, a może i widzą lecz się z tym godzą, że w Polsce już nie tylko toleruje się wszelką korupcję, lewe interesy, przekręty ale nawet zaczyna się je sankcjonować prawnie z myślą zaakceptowania tego stanu społecznie. Jest prosty test ( wymyślony przeze mnie ) na sprawdzenie czy państwo radzi sobie z problemem degeneracji jego instytucji . Otóż państwo można uznać za zdrowe i odporne nie wówczas kiedy tylko wypuszcza i uniewinnia takich jak Witold Szybowski, Lech Jeziorny i Paweł Rey z Polmozbytu krakowskiego, ale również wsadza do więzień takich jak Andrzej Kwaśniewski i Jerzy Jakielarz , czyli ludzi którzy doprowadzili do niesłusznego oskarżenia tamtych.


Komentarze
Pokaż komentarze