Jest, zwłaszcza po prawej stronie, taka nieznośna maniera, demonizowania swoich przeciwników na kształt czarnych charakterów znanych z filmów o Bondzie. Gdzie ów czarny charakter wyposażony w najnowocześniejszą technikę i setki całkowicie oddanych pracowników, zamierza opanować cały świat. Maniera jakoś tam psychologicznie uzasadniona, bo w końcu, przegrywając od tylu lat, trudno samemu sobie powiedzieć żem dupa, a łatwiej z przeciwnika zrobić półboga.
No i podobna reakcja następuje po tych wyborach. Oto tajemny "układ" sobie tylko znanymi półboskimi sposobami, pisze scenariusz diabelskiego spisku, który potem z żelazną konsekwencją realizuje. Tak sobie, jak zdołałem zauważyć, tłumaczy zaistniałe przypadki większość na prawicy. Niedwuznacznie taka teza zamieszczona jest w notce. Czyli działania przy ustawie, schrzaniony przetarg, drugi specjalnie niedbale zrobiony, wybory, bałagan, oszustwo.
Ale moim skromnym zdaniem taka teza nie trzyma się kupy, a przeciwnik nie jest półbogiem zdolnym planować i wykonywać praktycznie wszytko i można wyjaśnić to wszystko prościej. Świetny kierunek, którym należy podążyć, próbując wyjaśnić ostatnie przypadki jest artykuł naszego kolegi blogera R.Zaleskiego w tekście "Tak działa system fałszowania wyborów w Polsce". Szczerze polecam.
Jego idea jest prosta. Istnieją dwa poziomy zainteresowane wyborczym oszustwem. Poziom fundamentu, czyli poszczególne komisje wyborcze i układy rządzące w tych społecznościach, których członkowie realizują swoje i swojego środowiska interesy. Oraz dach który świadomy tego co robi fundament, prowadzi działania ochronne.
Warto zwrócić tu uwagę że taki układ nie potrzebuje centralnego sterowania. Każdy w tym układzie wie, co ma robić, dlaczego i kiedy i konsultacje są tu niepotrzebne
Dla takiego układu idealnym stanem jest spokój i cisza wokół wyborów. Każde głośniejsze zdarzenie wokół wyborów kieruje uwagę mediów i publiczności na nie, a to zawsze może się skończyć nawet przypadkową wpadką. A po co?
Dlatego stawiam tezę, że o ile ten kto manipulował przy ustawie wykreślając zbędne punkty i należał w opisanym przez R. Zaleskiego układzie do "dachu". oraz ci którzy poprzez odpowiednie sposoby liczenia głosów, umożliwili sobie oszustwo wiedzieli co robią. To wpadka z dupiatym systemem komputerowym, była tylko i wyłącznie rezultatem nieudolności "leśnych dziadków" z PKW. Jestem przekonany również że ta nieudolność była rządzącym doskonale znana i pożądana! Dlatego że właśnie ta nieudolność kierowała uwagę nie na rzeczywistych sprawców ale na nieudolnych "dziadków"
Zatem scenariusz był taki. Zmieniamy po cichu ustawę, nasi chłopcy i dziewczęta jak mróweczki dbają o odpowiedni wynik. Nieprawidłowości ukryją media, a bardziej niepokorni i tak będą mieli pretensje do PKW.
Tyle że rządzący się przeliczyli i nie przewidzieli iż można tak zrypać prostą sprawę jak informatyzacja wyborów i że spowoduje to aż taki bałagan. Tego się już ukryć nie dało i wyniki które w normalnym trybie, tylko PiS i niszowe media by kontestowały, zostały wystawione na publiczny widok.
Jestem też przekonany że sędziowie PKW gremialnie podając się do dymisji dali dowód że zorientowali się w jakiej grze brali udział i to właśnie zaważyło na ich decyzji.
Powinniśmy raczej dziękować "leśnym dziadkom" za ich nieudolność, bo jeśli coś się w Polsce zmieni, to dzięki niej.
http://romanzaleski.salon24.pl/618040,tak-dziala-system-falszowania-wyborow-w-polsce


Komentarze
Pokaż komentarze (4)