Moim zdaniem, jeśli nie ma przygotowanego planu i konkretnych argumentów mogących pogrążyć urzędującego pana Prezydenta, to robi błąd. Jeśli jego decyzja podyktowana jest impulsem chwili i urażoną dumą z przegranej wczorajszej debaty i chęcią rewanżu, to już można dziś przewidzieć jej rezultat. A będzie on dla Dudy druzgocący. Nie ma nic gorszego dla polityka, niż reagowanie pod wpływem emocji. Jeśli zatem Duda dał się tym emocjom ponieść, to taki stary wyga jak Komorowski go z łatwością rozniesie.
Jest jeszcze jedna sprawa, która w mojej opinii może mu uczynić istotne szkody. Otóż jeśli zrezygnuje dla TVN24 ze spotkania z Kukizem i jego wyborcami, da im po pierwsze, jednoznaczny sygnał ich lekceważenia, a po drugie, idąc do reżymowych mediów pokaże im, że w istocie sam należy do establishmentu i jest systemowy.
Ładnie Dudzie szło. Ba, bardzo ładnie. Popełniał mało błędów, a sam ma naprawdę olbrzymią ilość zalet. O jednym z takich nielicznych błędów już swego czasu napisałem, co wzbudziło wśród salonowców spore wzburzenie do mnie jako autora. No cóż, oburzenie powodowane emocjami nie pomogło, ja miałem rację, a Duda w środowisku "emigrantów wyspowych" przegrał z kretesem. Może warto zatem podchodzić do tych spraw na zimno oceniając realnie to co się może i dlaczego zdarzyć.
PS O wczorajszej debacie napisałem że ją Duda przegrał. Napisałem tak, nie biorąc pod uwagę ani mojej, ani innych opinii, lecz tylko to co można było zobaczyć wczoraj u samego kandydata. A Duda już wczoraj zdał sobie sprawę, że debatę spieprzył, co wprowadziło go w stan zauważalnego zdenerwowania. Zatem opinia dotyczy poczucia samego kandydata i tak należy traktować uwagę o przegranej.



Komentarze
Pokaż komentarze (46)