183 obserwujących
639 notek
1015k odsłon
2254 odsłony

Oni wygrają.... Pan Cogito gasi światło

Wykop Skomentuj21

 

„Ja wygłaszam swoje opinie, które mogą się wydawać głupie, niesprawiedliwe, ale trzeba mi odpowiadać argumentami, a nie jakimś piskiem osoby, która używa samych przymiotników. Że redaktorzy szanujących się pism rumienią się (…) Z rumieńcem nie mogę polemizować, natomiast pamiętam tych samych redaktorów, którzy łgali jak z nut z marmurową twarzą. I nie zauważyłem u nich rumieńca.”
Zbigniew Herbert w wywiadzie  "Pan Cogito gasi światło" - grudzień 1994:  
 
Bogdan Rymanowski : 
„Przyjmując ostatnio nagrodę im. Pruszyńskiego, Adam Michnik powiedział, że w wierszu Herberta zmieniłby dziś słowa "niech cię nie opuszcza Twoja siostra pogarda dla szpiclów katów tchórzy" na słowa "niech cię opuści Twoja siostra pogarda".Czy Pan byłby zadowolony z tej zmiany?
 
Zbigniew Herbert: 
 „Michnik jest manipulatorem. On powinien napisać ten wiersz i wtedy mógłby zmieniać. Ja nie godziłem się nigdy na ingerencję cenzury, raczej wycofywałem się - więc nie mogę tej propozycji zmiany przyjąć. Jeżeli już cytuje, niech cytuje cały ten fragment. Niech powie: "niech opuści cię twoja siostra Twoja siostra Pogarda dla szpiclów katów tchórzy -  oni wygrają… "  
 
Ale zacznę od początku. 
 
Kilka dni temu dokonałem wpisu - "Lista Michnika". Cytowałem w nim słowa redaktora naczelnego GW:
,„Dlaczego nikt nie napisał historii intelektualnej PRL-u? Dlatego, że historyków tej epoki to nie interesuje. Najlepszą książkę na ten temat napisały dwie dziennikarki - Anna Bikont i Joanna Szczęsna. Historykom, zwłaszcza historykom z IPN, nie chce się czytać wierszy Jastruna czy Ważyka, Herberta czy Zagajewskiego, Ficowskiego czy Barańczaka.”  
 
I opatrzyłem komentarzem -  „Cóż za intelekt PRL? Jacyż intelektualiści? Lista Michnika? Intelektualistów lista Michnika? Cóż Herbert robi w tak potwornym towarzystwie Jastruna i Ważyka? 
 
Listy Michnika wówczas nie rozwijałem – gdyż i tak dygresja goni dygresję, ale teraz wyjaśnienie jest konieczne.
Otóż Michnik, w co drugim eseju sporządza listy – konstrukcja takiej listy to osobny temat – różne listy, ale nazwiska często się powtarzają. 
 
1.     „Krąg ludzi wyznaczających standardy moralne „warszawskiej inteligencji””
2.     Intelektualistów
3.     Wybitnych intelektualistów
4.     Niszczonych najbardziej zasłużonych
5.     Salonu pana Antoniego,
6.      Ludzi wybitnych i prawych zaplątanych w komunistyczny aparat – przekładając na język normalny – stalinowców, 
7.     Lista nad listami – posiadająca kilka metryczek
Ø „Oto koalicja nazwisk o pierwszorzędnym znaczeniu w polskiej kulturze.”
Ø „Zwyciężyli, jako prekursorzy: to od nich rozpoczął się nowy sposób myślenia o kulturze i polityce, to oni stali się składnikiem demokratycznej opinii publicznej.”
Ø Lista tych, „którzy umieli wyzwolić się duchowo z gorsetu doktryny: przeprowadzili przenikliwą krytykę komunizmu, który utracił swą moc kusicielską; potrafili odmówić posłuszeństwa na­kazom partyjnego kierownictwa i głośno wymówić słowo sprzeci­wu. 
 
I oto pełna lista nazwisk (ad. punkt 7) o pierwszorzędnym znaczeniu w polskiej kulturze - lista umysłów wyzwolonych - chociaż  Ministerstwo Prawdy jednoosobową decyzją może listę w każdej chwili zaktualizować lub zdezaktualizować - ktoś może odpaść, a ktoś  dostąpić:
Leszek Kołakowski i Włodzimierz Brus, Witold Kula i Bronisław Geremek, Bronisław Baczko i Jerzy Szacki, Wiktor Woroszylski i Kazimierz Brandys, Jan Kott i Adam Ważyk, Zygmunt Bauman i Paweł Beylin, Krzysztof Pomian i Ma­ria Hirszowicz, Jacek Bocheński i Stefan Bratkowski.  
 
Należy przypuszczać, że gdy będzie spisywana ostateczna historia intelektualna PRL(b), to lista Michnika będzie jej  „kamieniem węgielnym”. 
Tymczasem redaktor naczelny Gazety musi  zadowolić się historią PRL(b) zatytułowaną "Lawina i kamienie - pisarze wobec komunizmu", którą autorki opatrzyły dedykacją: "Adamowi Michnikowi, który wymyślił tę książkę" -  a Michnik, patrz wyżej - napisał, najlepsza książka na temat historii intelektualistów PRL.  
 
Pierwszych sześć pozycji na liście z Lawiny i kamieni okupują – Ważyk, Andrzejewski, Brandys (Kazimierz) i trzech najbardziej pryszczatych - Woroszylski, Borowski, Konwicki. Jeżeli ktoś nie kojarzy autorek, to są to dwie panie, które – Herling Grudziński nazwał „paniami śledczymi” – do pań jeszcze wrócę.   Sięgnąłem do wywiadu z Herbertem, gdyż dzisiaj przeczytałem w Gazecie Polskiej wspomnienie o tragicznie zmarłym Piotrze Skórzyńskim.
 
„Wielkie spustoszenie musiała spowodować „odnowiona” Polska w jego duszy, skoro postanowił odejść.” – pisze Wojciech Kwiatek i cytuje wiersz Piotra Skórzyńskiego -  „Hus” w którym czytam wersy:
„Łatwo jest spalić człowieka
Trudniej jest spalić książkę
Nie sposób spalić myśli„ 
 
Książkę trudniej spalić ? A jak płoną filmy? Taśmy filmowe? „Obywatel poeta” Jerzego Zalewskiego dobrze by się palił?
 
Czy atmosfera z roku 2001 blokowania w telewizji publicznej emisji filmu Obywatel Poeta, i znacznie wcześniejsze wściekłe ataki na Herberta nie przypominają obecnej atmosfery nagonki na historyków IPN – oczywiście zachowując właściwe proporcje? 
 
Najpierw towarzystwo z salonów było obrażone na Herberta, gdyż w wywiadzie „Wypluć z siebie wszystko” w 1985 roku powiedział (w Hańbie domowej):  
 
„I tak się robi jeszcze jeden polski bałagan. Ta rozmowa powinna się toczyć między nami w roku 1955 lub 1956. Myśmy się spóźnili o trzydzieści lat. A naród, który traci pamięć - traci sumienie. Winy popełnione wobec społeczeństwa wydają się bezkarne. W roku 1955-1956 przegapiono okazję do uczciwej analizy rodowodu literatury polskiej. Nie chodzi mi o żadne samokrytyki, ale zwykłą przyzwoitość i chłodną ocenę. Młodzi ludzie, z którymi rozmawiam teraz, nic nie wiedzą o nie tak dawnej przeszłości. A skąd mają wiedzieć?” 
 
A następnie - 10 lat później – zniecierpliwiony, udzielił wywiadu tygodnikowi Solidarność, w którym przywołał obraz nagana i marchewki i powiedział między innymi:
 
„Nasz Noblista  np. pisywał felietony w prasie codziennej. Tylko strach może zmusić zdrowego na ciele i umyśle mężczyznę – do takich ekscesów, konformizmu i kłamstwa. Odradzałbym Arce publikowanie tych tekstów. Argumenty: wiek, był moim mistrzem. Tego się nie zapomina – dług wdzięczności na wieki.”  
i w tym wywiadzie Herbert powiedział:
 
„Był to 1968 czy 1969 rok. Powiedział mi – na trzeźwo – że trzeba przyłączyć Polskę do Związku Radzieckiego.” 
 
Kto pamięta nagonkę na Herberta?
Najpierw oświadczenie Czesława Miłosza - OK - miał pełne prawo napisać co napisał, a potem "Wątpliwy Herbert, czyli śmierć mitu", "Pan Cogito w W.C", "Druga twarz Herberta", w Gazecie Wyborczej Beylin – "Pan Cogito ma kłopot z demokracją", Michnik – "Miłosz opluty".
 
I Michnikowi odpowiedział Stanisław Murzański – autor książki  „Miedzy kompromisem a zdradą – intelektualiści wobec przemocy 1945 – 1956, artykułem w Tygodniku Solidarność – „Smutek Michnika czyli facet w sytuacji”.
 
Może będzie okazja przypomnieć te haniebne artykuły, ale czy w roku Herberta warto grzebać pałkarzom autorytetów w przeszłości?  Kto pamięta nagonkę na film leżący na półce i na Obywatela Poetę? Bo przecież reżyser obrywał za Herberta. Herbert nie żył, więc Zalewski służył do bicia i jednocześnie usiłowano zmusić go do autocenzury.
 
Nie wiem czy Piotr Skórzyński był gościem Zalewskiego, ale patrząc z każdej strony na jego wyprostowaną postawę, powinien być gościem honorowym.  
 
W Gazecie Polskiej czytam:  Skórzyński wspominał, iż odchodząc z Gazety Wyborczej (1989) usłyszał od Michnika: „Nie istniejesz. I nigdy nie będziesz istniał.” I przypominam sobie słowa, jakie od Michnika usłyszał Krzysztof Leski  - „jeśli chcesz tu robić wolną gazetę to po moim trupie„  (dobrze zapamiętałem?) i te relacje się dopełniają.?
 
I Wojciech Kwiatek – autor wspomnienia - przywołuje odpowiedź Piotra Skórzyńskiego na pytanie, od 20 lat wciąż aktualne – dlaczego wszędzie wokoło (w pozostałych demoludach)  lustracja była możliwa , a w Polsce nie? Odpowiedz Piotra Skórzyńskiego – „Bo oni nie mieli swojego Adama Michnika”.  
 
Jak długo Obywatel Poeta był półkownikiem? Przeszło półroczna batalia.
 
Cytowałem powyżej słowa Herberta wypowiedziane w 1994 roku.  Herbert mówi, Rymanowski słyszy i zapisuje, krakowski Czas drukuje, a ja czytam:
 
„Michnik jest manipulatorem”. Jakaż długa droga? Gdy w filmie Zalewskiego można było w czasie „prawie” rzeczywistym usłyszeć zdanie Herberta  o swoim byłym przyjacielu – w pewnym okresie najukochańszym przyjacielu.  
 
"Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny. Ideologia tych panów, to jest to, żeby w Polsce zapanował "socjalizm z ludzką twarzą. To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. Jest potwór, więc powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd i uciekam przez okno z krzykiem." 
(…)
Otóż leży przede mną jeszcze jedna lista Michnika – „niszczonych najbardziej zasłużonych”.  
„Bywa, że uwięziony wyraża zgodę na współpracę, by natychmiast jej zaniechać lub ją pozorować — mówić rzeczy nie­istotne, by nikomu nie wyrządzić krzywdy. Nikt, kto nie był w łapach bezpieki, nie powinien dzisiaj lekkomyślnie ferować wyroków potępiających. A przecież za pomo­cą policyjnych raportów niszczono ludzi najbardziej zasłużonych — Lecha Wałęsę i Zbigniewa Herberta, Andrzeja Szczypiorskiego i Ryszarda Kapuścińskiego.” 
 
Czy Michnik nie ma wstydu? Nie dotarły słowa Herberta, że jest oszustem i manipulatorem?  Broni Herberta, przed samym sobą? Herbert według Michnika wyraził zgodę na współpracę, zaniechał jej czy tylko pozorował?  Kolejne pytanie retoryczne - dlaczego Michnik umieścił nazwisko Herberta między Wałęsą, a Szczypiorskim? Osobista zemsta?  Lista niszczonych pochodzi z artykułu z października 2007 „Język nie kłamie”.  
W 1994 roku Herbert pisał w "Wierności” „o zapaści semantycznej” i rzeczywiście język Herberta dzieli przepaść semantyczna od języka Michnika.  
 
„Niedawno ogłoszono w prasie wynik ankiety na temat, który z dwóch panów - autor stanu wojennego - czy płk Kukliński - należy do kategorii bohaterów czy zdrajców. Większość pytanych przyznała człowiekowi w czarnych okularach tytuł bohatera, płka Kuklińskiego napiętnowała, jako zdrajcę. (…) 
Ruina ekonomiczna, katastrofa ekologiczna itd., jakie pozostawili po sobie komuniści, to zadania, z którymi borykać się będą pokolenia, ale spustoszenia w dziedzinie moralno-umysłowej okupowanych naro­dów są trudne do ogarnięcia, zwłaszcza, że nikt się tym poważnie nie zajmuje. 
Zamęt dotyczy nie tylko takich elementarnych kategorii, jak dobro i zło, sprawiedliwość i niesprawiedliwość, zbrodnia i kara, ale zatraciły także znaczenie słowa przyziemne, powtarzane nieskończoną ilość razy, takie jak reforma, prywatyzacja, wolny rynek, inflacja. Ze społeczeństwa, które znajduje się w stanie ciężkiej zapaści semantycznej, można wszystko zrobić. Skorzystają z tej okazji na pewno komuniści, postkomuniści, socjaliści, socjaldemokraci i nawet patrioci, tzn. prawdziwi Polacy. 
Jako konieczne uzupełnienie przytoczonej powyżej ankiety, propo­nuję rozpędzonym ankietomanom nową, następującą: czy bohaterem lub zdrajcą był major Hodysz, czy też kpt. Piotrowski. Pytanie tylko pozornie bez sensu.
Głowa Państwa zechciała oznajmić, że major Hodysz zdradził swoją zacną instytucję, SB, co prawda na rzecz szla­chetnej Solidarności, ale jednak zdradził. A kto raz zdradził, powiada Głowa, jest niepewny. Głowa jest duża, myśli za czterdzieści milionów i nic dziwnego, że w Głowie wieją często przeciągi. Kpt. Piotrowski, inaczej niż major Hodysz, spełnił sumiennie swoje zadanie służbowe. Pomińmy milczeniem, że dwóch wielkich dyktatorów epoki było wier­nych swej idei do końca.” 
 
Na marginesie - głową państwa w owym czasie był Lecha Wałęsa. Michnik umieścił Herberta na swojej liście - niszczonych najbardziej zasłużonych.  
 
Czy Michnik nie wie, kto pierwszy zaatakował Herberta? Kto rzucił hasło do ataku?
Dwie autorki najlepszej pracy o historii intelektualnej PRL(b) udały się w tym celu do Neapolu, do Herlinga Grudzinskiego. Tak zaczynają rozmowę:   
„Anna Bikont, Joanna Szczęsna: - Po Marcu 68 pewien poeta krajowy pisał w liście do poety na emigracji: „Nie spo­dziewałem się, że dosięgnie mnie ręka panów w czarnych garniturach. ….”
 
Gustaw Herling-Grudziński wydał potem oświadczenie - określił panie redaktorki "paniami śledczymi": 
„Jeszcze w Neapolu dowiedziałem się, że rozmowa przeprowadzona ze mną przez panie Annę Bikont i Joannę Szczęsną i opubli­kowana w „Gazecie Wyborczej” została przez część czytelników przyjęta krytycznie i niechętnie. Popełniłem błąd, godząc się na ten wywiad. (...) Swój błąd uprzytomniłem sobie już po pierwszych dziesięciu minutach rozmowy z paniami, które przyjechały do mnie do Neapolu. Od razu zrozumiałem bowiem, że nie jest to normalna rozmowa dziennikarek z polskim pisarzem zamieszkałym w Neapolu, ale przesłuchanie. Przyjechały dwie panie śledcze wysłane do mnie przez instytucję, którą mógłbym nazwać jedynie świeckim, progresywnym urzędem, na którego czele stoi Adam Michnik. (...)Mnie się zdaje, że panie, które odwiedziły mnie w Neapolu, wykonujące plan przygotowany, moim zdaniem, przez Adama Michnika, chciały, cytując ten list Herberta, rzucić na niego cień. Chodziło o pomieszanie w świadomości czytelników czystych postaci z naszej nieodległej przeszłości z postaciami marnymi i nieczystymi. Ten plan polega na próbie przekonania wszystkich, że Herbert, który wydawał się nam czysty, był zaplątany w jakieś brudne sprawy. (...) Jest to pomysł bardzo groźny. Jeśli mam rację, polega on na próbie spopularyzowania hasła, które brzmiałoby -parafrazując tytuł powieści Hłaski – „Wszyscy byli zabrudzeni”.
Otóż tak nie było. Nie wszyscy byli zabrudzeni. Kiedy wiele lat temu poznałem Herberta na uroczystej kolacji urządzonej przez Janka Lebensteina i jego matkę, po godzinnej rozmowie z nim zrozumiałem, że mam do czynienia z człowiekiem czystym, wiernym swoim opcjom politycznym, narodowym, artystycznym i filozoficznym. I nigdy nie zmieniłem swego o nim zdania. (...) Niewiele możemy zrobić wobec manipulacji. Ale możemy przynajmniej bronić tej cząstki prawdy, jaką znamy, jaką zbadaliśmy, jaką przekazujemy w swoim świadectwie. Jeszcze raz proszę, aby tę rozmowę opublikowaną na łamach »Gazety Wyborczej* uznać za nadużycie, będące konsekwencją mojego błędu. Powinienem był podczas tej rozmowy sparafrazować historyczny okrzyk Adama Michnika: „0dpieprzcie się od generała!”. Powinienem był odpowiedzieć paniom śledczym: „0dpieprzcie się od Herberta!” To jest wszystko, co chciałem powiedzieć". 
 
Słowami Herlinga mógłbym zakończyć, ale słowa z Armii Herberta będą odpowiednimi: 
 
„Zdaje się, że obraziłem paru żyjących generałów. Stało się to nie przypadkowo, najwyraźniej zrobiłem to z rozmysłem. I wobec tego jestem gotów dać im satysfakcję. Innymi słowy, czekam na pojedynek w terminie do dwóch tygodni. Po przekroczeniu go terminu przyjmuję do wiadomości, że obrażeni doznali nagłego olśnienia i przyznają mi rację, Jako mych sekundantów proszę panów Waldemara Łysiaka i Czesława Bieleckiego. Wybór broni, zgodnie z kodeksem honorowym, należy do obrażonych, ale nie uważam za broń: peszy, pobicia przez nieznanych sprawców i pyskówki w „Gazecie Wyborczej". Czekam!”
 
 I na koniec kilka uwag.
Herbert w latach dziewięćdziesiątych uznał, że jako Obywatel musi zająć się publicystyką.
 
Na koniec wywiadu Rymanowskiego (Rymanowski dzisiaj jest nie do poznania, co ta III RP z nim zrobiła) mówi:
"Po tym wywiadzie wyjeźdzam z Polski na rok. Zamieszałem w każdym razie. Zgasiłem światło w knajpie i niech teraz się biją po mordzie, a ja idę na spacer. Uważam, że oni się powinni między sobą rozrachować, niech będą jasne linie frontu”
i sprawa wstydu i rumieńców wstydu, słowa Herberta jak znalazł:
„Ja wygłaszam swoje opinie, które mogą się wydawać głupie, niesprawiedliwe, ale trzeba mi odpowiadać argumentami, a nie jakimś piskiem osoby, która używa samych przymiotników. Że redaktorzy szanujących się pism rumienią się (…) Z rumieńcem nie mogę polemizować, natomiast pamiętam tych samych redaktorów, którzy łgali jak z nut z marmurową twarzą. I nie zauważyłem u nich rumieńca.”
Tekst napisany - 20.06.2008
Wykop Skomentuj21
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale