Przyzwyczajony (łatwo i szybko przyzwyczajony) do sytuacji, w której wola jego mocodawców stała ponad prawem, w której korzystał ze szczególnie uprzywilejowanej pozycji – Sakiewicz nie umie się odnaleźć w sytuacji normalnej, zwyczajnej, będącej udziałem wszystkich obywateli.
Serwilizm - brak moralności i działania świadomie pozaprawne lub wręcz bezprawne, ale służące interesowi jego zleceniodawców nie wywoływały oporów Sakiewicza przed braniem udziału a nagonkach medialnych, nie powodowały rozterek nad słusznością i zgodnością z prawem nacisków, szeptanek, szantażu teczkowego, ręcznego sterowania służbami, tajnymi policjami - całego tego anturage'u jaki stworzony został w Polsce w krótkim okresie władzy Kaczyńskich, Ziobrów i Macierewiczów.
Serwilizm dawał placet na znalezienie się w gronie NOWEJ ELITY, poczucie przynależności do wybranych, awans materialny, zawodowy i w specyficznym wprawdzie znaczeniu awans społeczny. Czynił z Sakiewicza i jemu podobnych, ludzi nobilitowanych, wywyższonych ponad plebs reszty społeczeństwa, ponad ciemny lud.
To co wynikało ze zwykłej litery prawa i dotyczyło wszystkich obywateli – nie dotyczyło grupy wybrańców.
I tak miało być „zawsze”, a przynajmniej bardzo długo.
Przykład Sakiewicza , który w zetknięciu z normalną sytuacją, jaką jest stosowanie prawa wobec tych, którzy stawiają się ponad prawem lub prawo jawnie lekceważą lub próbują od skutków prawa się wykręcić – byłby przykładem jednostkowym, dotyczącym jednego moralnie zwichrowanego sługusa władzy, gdyby nie fakt, że takie postawy znamy aż za dobrze z okresu PRL i co najbardziej wstrząsające, odnajdujemy współcześnie u angażujących się w „sprawę Sakiewicza”.
Spustoszenie moralne, mętlik pojęciowy, posługiwanie się jawnym kłamstwem, tworzenie bytów nierzeczywistych – to wrażenie jakie nieodparcie nasuwa się po przeczytaniu komentarzy popierających Sakiewicza pod tekstami poświęconymi „sprawie Sakiewicza”. Dominująca głupota tych wypowiedzi podszyta strachem lub resztkami buty jakie zawsze towarzyszą poczuciu utraty siły i wsparcia władzy – daje obraz jak nisko upadają ludzie, których tromtadracka ideowość rozbita zostaje w pył sensem zawartym w ich własnych słowach. Sensem, którego sami nie rozumieją, bo gdyby zdawali sobie sprawę z tego o czym piszą i jaką prawdę o sobie ale także o tych, którym służą i których wspierają – niechcący ujawniają, zapewne przestraszyli by się jeszcze bardziej.
To pokłosie rządów braci Kaczyńskich, ten haniebny serwilizm odzywa się dziś także w sprawie Ziobro i buntu prokuratorów.
Zbieranie dokumentacji potwierdzającej stosowanie przez Ziobro praktyk rodem z najczarniejszych lat komuny – jest dowodem nie tylko na te praktyki, ale przede wszystkim jest dowodem na serwilizm ludzi instytucji publicznych i państwowych, których, poza nielicznymi wyjątkami, nie stać było w obliczu brutalnej siły władzy, na przeciwstawienie się jej.
I dopiero dziś, z tych samych powodów dla jakich służyli ekipie Kaczyńskiego, z obawy o własne stołki, kariery i zarobki czynią nie tyle rozrachunek z przeszłością, ile dają dowód własnego serwilizmu wobec nadchodzącej nowej władzy.
Czynią tak, bo są przekonani, że każda władza opiera się na serwilizmie i docenia postawy służalcze.
Tego uczyła komuna. Tego uczyły rządy po 1989 roku za wyjątkiem rządu Jerzego Buzka, tego uczył rząd Jarosława Kaczyńskiego – ten ostatni przerastając w tym względzie wszystkich swoich poprzedników po transformacji ustrojowej i stając się wprost kopią rządów komuny.
„Odzyskiwanie” instytucji państwa, telewizji, radia, gazet, wpływu metodami zastraszania i przymusu na różne środowiska, jakie obserwowaliśmy w ostatnim okresie, zwłaszcza podczas premierowania Jarosława Kaczyńskiego wydobyło na jaw najbardziej prymitywne ludzkie instynkty i uczyniło z nich cnotę.
Jak mówi w swoim „Bilecie miesięcznym”Andrzej Żuławski po powrocie do Ojczyzny zobaczył „po morderczym chamstwie komunizmu...słodko-bigoteryjne chamstwo teraz też uprawomacniające najciaśniejsze z ludzkich zboczeń – zboczenie głupoty”.
Serwilizm zawsze wspierał się na głupocie i prymitywnych, niskich instynktach.
Serwilizm zawsze był sterowany pogardą dla ludzi, społeczeństw i prawa.
Serwilizm – jego sens w odniesieniu zarówno do rządzących jak i do rządzonych, najlepiej obrazują słynne słowa Jacka Kurskiego:
„Ciemny lud to kupi”


Komentarze
Pokaż komentarze (59)