Udowodnić, że PiS nie chce żadnej dyskusji?
Że ludzie PiS przepełnieni nienawiścią do całego świata, tchórzliwie unikają kontaku z odmiennym zdaniem?
Że satysfakcjonuje ich tak naprawdę pławienie się we własnym sosie – i że nie chodzi o żadną prawdę, ani o żadną Polskę, ani nawet o prezentację własnych poglądów?
Owszem, chcą mieć władzę nad większością Polaków – ale broń Boże, by z tą większością mieli nawiązać jakikolwiek dialog.
Dialog, dyskusja, rozmowa – to dla nich pole bitwy, z którego rejterują natychmiast po ukazaniu się „wroga”, najczęściej pozostawiając po sobie smrodek stosownej do ich poziomu intelektualnego – inwektywy.
*****************
Przypominają mi się czasy PRL – gdzie każdy byle referent czuł się panem, KIMŚ, przedłużeniem władzy i absolutnej racji. Czul się dopóki siedział za biurkiem. Poza biurkiem był nikim. I dla swoich zwierzchników – i dla większości współobywateli.
Czasy się zmieniły.
Referent pozbawiony zaplecza swojej władzy popadał w kompleksy, głębokie poczucie niedowartościowania, żal do świata i gotów był oddać się równie gorliwie każdej nowej władzy byle tylko poczuć się jak kiedyś za biurkiem.
I zdarzyło się, że mógł znów poczuć się za biurkiem – ale szczęści trwało raptem dwa lata i biurko razem z pustym krzesłem referenta odjechało w mrok historii by stamtąd już nigdy nie powrócić.
Ale pozostał referent.
Podwójnie sfrustrowany, nieszczęśliwy i pałający żądzą odwetu. Jakiegokolwiek odwetu – na tych, którzy pozbawili go biurka i krzesła. I poczucia ważności. I władzy.
**********************************8
Historyjka o referencie , jak to historyjka. Znana i mało oryginalna. Trochę poważna a trochę zabawna – zależy jak spojrzymy na referenta i w którym momencie go zobaczymy. Czy w momencie rozpaczliwego dopominania się o uznanie i zaszczyty:
„Po co do Pana piszę? Proszę o interwencję u aktualnego administratora albo właściciela salonu. Słowem - proszę o pomoc. Ketman był na SG, a ja nie jestem. Uważam, że ta polityka redakcyjna mnie dyskryminuje.”
http://referent.salon24.pl/93115,index.html#comment_1350296
Czy też w momencie poczucia władzy gdy wyobraża sobie, że siedzi za własnym biurkiem i gestem tyleż pełnym poczucia własnej siły co i tchórzliwej niemocy sprostania kilku prostym słowom usuwa sprzed oczu własnych i innych referentów taki tekst:
„Hola, hola z tym Hitlerem
Hitler to konkretne nazwisko konkretnego człowieka.
Ketman to psudonim kapusia, ale słowo ketman także ma inne znaczenia.
A przecież, równie dobrze, należałoby mieć taki sam stosunek jak do Ketmana i Hitlera do nicków : Tadeusz ( TW Tadeusz) Aldona ( TW Aldona) Bolek ( TW Bolek) Zbych ( TW Zbych), Prawnik ( TW Prawnik), Zapalniczka (TW Zapalniczka) i wielu, wielu innych.
Autor wyraźnie prosił by nie kojarzyć „ketman” ( nieodmienialne) z Ketmanem.
Ale czytający widzą co chcą widzieć.Zdumiewa mnie pewność niektórych, że mają do czynienia z Ketmanem – Maleszką.
Nie dość, że sami sobie dointerpretowują ten nick – to jeszcze na dodatek sami z tą własną nadinterpretacja się „bohatersko” rozprawiają – co daje bardzo komiczny efekt.
Dopóki nie macie pewności kim jest ani dlaczego używa owego nicka ( polecam lekturę znaczeń słowa ketman) – przestańcie się błaźnić i popisywać „patriotyzmem” i płonąć świętym ogniem oburzenia - bo możecie przeżyć niebawem mały szok. I wielki wstyd!
Poza tym odrobina logiki: Czy sadzicie, że Igor Janke – naraziłby się świadomie na opinię kogoś kto promuje Maleszkę?
Puknijcie się – jak mawia jedna z pisowskich „intelektualistek”.
Renata Rudecka-Kalinowska”
Opatrując to odrzucenie własną pieczęcią:
Bez odbioru. 2008-09-14 16:31referent Bulzacki
I na wszelki przypadek „opinią” innego referenta nieco niższego szczebla, zawierającego zwyczajne kłamstwo. To dla zwierzchników – tak na wszelki wypadek, może jakiś awansik się z tego wykroi – wszak odrzucony nie udowodni już, że mówił zupełnie coś innego:
"nazwisko Hitler dotyczy wielu ludzi natomiast pseudonim Ketman dotyczy tylko jednego TW"
nic nie wnosza, sa demagogia. Panu RKK okazala sie bridna manipulantka a bridasow tu nie potrzebujemy :)2008-09-14 17:00szaa
Czy podoba się Państwu historyjka o zakompleksionym referencie poszukującym poklasku i sławy ram, gdzie jedynie mogą być one mu dostępne – czyli wśród innych takich samych, jak on, niespełnionych referentów?
Czy sądzą Państwo, że referenci PiS chcą z Państwem rozmawiać, dyskutować, spierać się o sprawy ważne – o Polskę?
Że potrafią odważnie stawiać czoła wyzwaniom, bronić własnych poglądów i prezentować własne racje używając do tego argumentów?
Że w ogóle mają jakieś, jakiekolwiek argumenty?
****************************************
W tej historyjce o PRL przeniesionym w dzisiejsze czasy – krzepiący jest jeden fakt:, a właściwie dwa fakty.
Pierwszy, to - to biurko, które już nadgniło w piwnicznych mrokach historii i nie da się go wstawić już nigdy do polskich urzędów.
I drugi, że referenci mogą się nadymać i upajać wladzą jedynie na własnych blogach.
W tym miejscu puszczam do Państwa perskie oko i ślę szeroki i serdeczny uśmiech.


Komentarze
Pokaż komentarze (47)