Renata Rudecka-Kalinowska Renata Rudecka-Kalinowska
113
BLOG

Szlag mnie trafia

Renata Rudecka-Kalinowska Renata Rudecka-Kalinowska Polityka Obserwuj notkę 72

 

Szlag mnie trafia, gdy widzę, jak na dłoni perfidną grę zmierzającą ku przyszłości i mającą na celu zabezpieczenie interesów konkretnych ludzi o bardzo niejasnej przeszłości.

Szlag mnie trafia, gdy do tej gry użyty jest IPN i zatrudnieni w nim historycy, którzy obecnie zbliżają się do finalizacji zleconych im znacznie wcześniej prac, będących drobniutkimi ogniwami starannie przemyślanego łańcuszka zdarzeń.

 

O co chodzi?

Powiem wprost – chodzi o to, by wtedy gdy otwarte zostaną w końcu wszystkie archiwa IPN i gdy do ludzi dotrze prawda, że X, że Y, że Z byli współpracownikami UB a później SB – prawda ta nie zrobiła na nikim wrażenia. By wręcz została zlekceważona i uznana za niewartą by się nią zajmować. By obnażane obecnie pół i ćwierć prawdy „naukowców” z IPN, stanowiące jedno wielkie kłamstwo – skutecznie zdezawuowały wartość prawdy. By ludziom wszystko się poplątało a znaczenie tajnego i ŚWIADOMEGO współpracownika zrównać z „kontaktem operacyjnym”, czy wręcz z „nierejestrowanym współpracownikiem SB”., który może nie mieć wiedzy”, że owym współpracownikiem kiedykolwiek był.

Te ostatnie, całkowicie kuriozalne określenia zawierają w sobie wszystkie możliwe kalumnie, wszystkie możliwe oskarżenia i dyskredytacje przed którymi obrona jest całkowicie niemożliwa.

 

Jak ma się bronić ksiądz Henryk Jankowski? No jak? Zaprzeczając?

 

Ohyda uderzania w Kościół Katolicki, .ponieważ tak się składa ( i jest to polityka celowa) że głównych winowajców ulegających kuszeniu przez służby bezpieczeństwa PRL- poszukuje się wśród ludzi Kościoła, do czego przyczyniają się zresztą naiwni „pożyteczni idioci”, ma swój dodatkowy wymiar. Jest nim powaga i autorytet oskarżanych ludzi, celowo wymieszanych prawdziwych donosicieli z tymi, którzy „ nie mieli wiedzy”, że donosicielami zostaną nazwani pod koniec swego życia, gdy schorowani i starzy nawet nie będą mogli się bronić przed absurdalnością owych zarzutów.

 

Tak, chodzi o to by stworzyć powszechne przekonanie, że służbom PRL ulegały wszystkie autorytety, nawet te największe. Chodzi o to by Polak już nie wiedział czy to prawda czy nie, by wszystko mu się pomieszało, by dowolnie, na swój prywatny rachunek, bez wsparcia w rzetelności historycznej oceniał co jest prawdą a co nie.

 

Dlatego począwszy od Wałęsy, poprzez nazwiska biskupów, ludzi nauki mających światowej klasy osiągnięcia i próbę skompromitowania samego Ojca Świętego, która na szczęście się nie powiodła i skończyło się wtedy na ojcu Hejmo – trwa nieprzerwana od wielu lat akcja, tocząca się rytmem eskalowanej zadaniowości, być może „bez wiedzy i świadomości”wykonujących owe kwerendy, analizy i tworzących w oparciu o nie niedokładne, nierzetelne, nie do końca sprawdzone publikacje.

 

Im więcej autorytetów, im więcej ludzi uczciwych, im więcej poświęcających swoje życie walce z komuną, umiejętnie poruszających się w tamtym, minionym świecie ludzi, którzy pełni pasji i dobra ponosili osobiste ryzyko i tego ryzyka straszliwe konsekwencje – zostanie oplutych, sponiewieranych, spotwarzonych – tym lepiej dla tych, których nazwiska jeszcze nie padły.

 

To nie jest żadna próba podważania autorytetów w celu zmieniania historii Polski.

Odwrotnie – to próba zmieniania historii Polski po to, by podważyć autorytety i nadać im piętno hańbiącej współpracy z UB i SB.

To sposób ratowania własnego tyłka i dbanie o własny, czysto osobisty interes tych, którzy uczynili tak wiele by archiwa IPN przed Polakami zamknąć i nawet wewnątrz tych archiwów starannie poukrywać to, czego ukrycie uznali za konieczne.

To świadome i celowe mieszanie ludziom, zwłaszcza młodym, w głowach.

 

Bo wtedy, gdy padną te starannie dotąd ukrywane nazwiska – już nikogo nie zatka ze zdumienia, nie straci oddechu, nie odwróci się od tych nazwisk, tylko machnie lekceważąco ręką i powie: „Panie, a kto ich tam wie, czy to prawda?”

 

I o to chodzi.

 

Virtual Pet Cat for Myspace Renata Rudecka-Kalinowska   Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, to byśmy nigdy niczego nie mieli/Jarosław Kaczyński/     "Będę konsekwentny w odzyskiwaniu dla ludzi PiS urzędu po urzędzie, przedsiębiorstwa po przedsiębiorstwie, agendy po agendzie. Odzyskamy te miejsca, których obsada zależy od państwa. PiS musi tam rządzić. Trzeba jasno powiedzieć, że 16 miesięcy po wygranej PiS żaden działacz czy zwolennik naszej partii, który wykrwawiał się w naszych kampaniach wyborczych, nie może cierpieć głodu i niedostatku. Ci ludzie muszą w satysfakcjonujący sposób przejąć władzę w części sektora podlegającej rządowi". /Jacek Kurski na Zjeździe Wyborczym PiS,4 marca 2007w Gdańsku:/   &amp

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (72)

Inne tematy w dziale Polityka