Renata Rudecka-Kalinowska Renata Rudecka-Kalinowska
308
BLOG

Demoralizacja

Renata Rudecka-Kalinowska Renata Rudecka-Kalinowska Polityka Obserwuj notkę 60

Od pewnego czasu zwracam uwagę na teksty „młodego człowieka” (przynajmniej on sam się tak przedstawia), za którego tożsamość ręczył patetycznie Krzysztof Leski twierdząc

:„Ze swej strony zapewniam Panią, że faceta znam i jest on całkiem realny

by w miarę mojego dopytywania wycofać się z tej buńczucznej pewności siebie i zastąpić zdanie powyższe - zdaniem:

Napisałem, zgodnie ze swym przekonaniem, że gw1990 realnie istnieje i sam pisze swoje posty.”

 

Posługuję się tym przykładem nie po to by wykazać , jak pochlebstwo, umiejętne podlizywanie się, koniunkturalizm i nieprzeparta wola karierowiczostwa działają na ludzi spragnionych wyrazów uznania.

 

Chcę zająć się skutkami demoralizacji, jako pewnego ciągu zdarzeń, zapoczątkowanych przez braci Kaczyńskich, którym ulegają pewne typy osobowości – identycznie, jak ulegały zawsze, w każdym czasie, także za komuny – prowadząc ludzi ku zwyczajnemu ŚWIŃSTWU.

Świństwu, jako dopuszczalnej i akceptowalnej formie sposobu na życie.

 

Temat od dawna „chodził mi po głowie”. Dziś dostarczono mi przykładu, który jest tak druzgocącym dowodem na destrukcję i demoralizację, na owo świństwo zalęgłe w umyśle – że trudno o lepszy. Oczywiście dostarczył mi go ów „młody człowiek”.w swoim tekście ociekającym świadomymi przekłamaniami, półprawdami i celową wolą manipulacji.

 

Zacznę więc od początku tego tekstu:

Lech Kaczyński nie podał ręki Stefanowi Niesiołowskiemu na niedawnej odprawie kierowniczej kadry MON. Gest nieelegancki, chwały prezydentowi nie przynosi. Mogę nazwać go nawet wpadką. Trudno też nie być wyrozumiałym w tej sytuacji dla prezydenta. Ktoś, kto z uporem maniaka obraża drugiego, posługując się językiem nienawiści, musi się liczyć z tym, że i druga strona potraktuje go nieładnie. Lech Kaczyński mógł jednak, pomimo wszystko, się powstrzymać i pokazać ogromną klasę.”

 Już w pierwszym zdaniu jest przekłamanie i chociaż autor pod koniec swojego tekstu uzupełnia informację – nie zmienia to faktu, że Lech Kaczyński nie podał reki dwom panom: Stefanowi Niesiołowskiemu, ale także stojącemu PRZED nim w kolejce do uściśnięcia dłoni Aleksandrowi Szczygle. W kolejce Szczygło stał jako pierwszy a Niesiołowski jako drugi. L.Kaczyński celowo, by nie podać reki Niesiołowskiemu rozpoczął od trzeciej osoby w szeregu – Janusza Zemke. Pierwszych dwóch śmiesznie omijając – co widać na nagraniu. Autor przyznając, że było to zachowanie nieeleganckie a nawet wpadka – równocześnie usprawiedliwia zachowanie prezydenta faktem obrażania go przez Niesiołowskiego. Tymczasem dowodów na obrażanie prezydenta nie ma. Tak. Nie ma ani jednego dowodu na to by Stefan Niesiołowski obraził Prezydenta RP.

Najważniejsze jest jednak to, że to nie pan Lech Kaczyński miał się przywitać z panem Stefanem Niesiołowskim – tylko Prezydent RP z Wicemarszałkiem Sejmu RP. I nie na prywatnym spotkaniu u Piprztyckich, tylko na oficjalnej odprawie o charakterze państwowym. W takim przypadku nie ma mowy o „stronach” i swoich własnych prywatnych animozjach. Są przedstawiciele państwa bez względu na to jakie są ich nazwiska i wzajemne, prywatne relacje.

Pisanie autora o tym, ze L.Kaczyński mógł pokazać ogromną klasę – poza faktem sugerowania, że tą ogromną klasę ma – jest zwyczajną brednią. L. Kaczyński mógł się po prostu zachować normalnie, jak Prezydent RP

Tymczasem zachował się jak Lech Kaczyński – człowiek któremu całkowicie brak klasy, co naocznie wszystkim pokazał.

 

W swoim tekście autor często, gęsto zapewnia, jakim to okropnym człowiekiem jest Stefan Niesiołowski i jak obraża notorycznie Prezydenta RP – jednakże dowodów na to jakoś nie przytacza. Sadzę, ze posługując się tymi zakodowanymi w swoim umyśle gotowcami z propagandy pisowskiej, nawet przez moment nie uświadomił sobie, że takich dowodów po prostu nie znajdzie, bo nie istnieją. A jeśli wie, że takich dowodów nie ma – tym gorzej świadczy to o autorze.

 

Autora nie boli fakt, że Lech Kaczyński jest w istocie takim, jak go ocenił po tym incydencie Stefan Niesiołowski „ małym, zakompleksionym i mściwym” człowiekiem i że zachował się niegodnie wobec urzędu jaki pełni.. Autora boli fakt, ze kolejny raz L.Kaczyński dostarczył argumentów przeciw sobie.

Zabawne są zdania:

 „Tym samym, prezydent po raz kolejny dał argument oponentom, że jest małostkowy i obrażalski,  co prawdą nie jest. Takim rysują go media. I puszczają odpowiednie urywki, aby go takim ukazać. I tutaj powinien pomyśleć podwójnie Kaczyński. Być może sądził, że nikt nie zauważy, nie nagłośni, nie skrytykuje?” 

 

Okazuje się, że winne są media, pokazujące zdarzenie, owe „ odpowiednie urywki”, które pewnie zostałyby starannie pominięte podczas relacji, gdyby w mediach nadal rządzili ludzie PiS a o tym co zostanie pokazane decydowały różne „Pati Koti”

To nie Lech Kaczyński okazał chamstwo i zacietrzewienie – tylko Niesiołowski.

To nie L.Kaczyński jest obrażalski i małostkowy – bo autor zna prawdę i wie, że taki nie jest, nawet jeśli daje naoczne dowody, że jest.

Jakże charakterystyczne jest wchodzenie autora w skórę L.Kaczyńskiego i pójście jego tokiem rozumowania - rozumowania, które jeśli byłoby prawdziwe, byłoby świństwem. I o ile nie wiemy czy tym świństwem „nikt nie zauważy, nie nagłośni, nie skrytykuje?”  istotnie kierował się L.Kaczyński ( osobiście wątpię) – to z całą pewnością jest ono obecne w umyśle autora. Liczenie na to, że zrobienie świństwa, zachowanie nieetyczne, wredna złośliwość, świadome zaszkodzenie komuś odniosą skutek i pozostaną bezkarne: ta nadzieja, że się uda, że „ nikt nie zauważy, nie nagłośni, nie skrytykuje” - stanowi clou owej demoralizacji, jaką przesiąkły umysły zwolenników braci Kaczyńskich. Autor wręcz pisze, ze L.Kaczyński powinien „pomyśleć podwójnie” - nie zdając sobie sprawy, że tym określeniem wyraża nie tylko swój stosunek do moralności, ale uznaje, że L.Kaczyński może i zapewne także taką podwójną moralność wyznaje.

Zapomniany Dekalog ze swoimi prostymi prawdami – zastąpiła lojalność partyjna, wierność wodzom. Nie ma idei – jest pokrętność ideologii. Nie ma oczywistej prawdy – prawda jest dzielona na „słuszną” i „niesłuszną”. Jest nadzieja na zauważenie i docenienie. Jest relatywizm moralny i świństwo.

 

I są tacy, którym to nie przeszkadza. A może po prostu JUŻ nie potrafią tego dostrzec?

A może, co byłoby jeszcze tragiczniejsze – NIE CHCĄ tego dostrzec?

 

*******

 

Załączam link, zaznaczając, że mój tekst nie jest polemiką, ponieważ wspomniany tekst posłużył mi wyłącznie, jako przykład do przedstawienia mojej tezy.

 

 

http://wszolek.salon24.pl/394411.html

 

 

 

Virtual Pet Cat for Myspace Renata Rudecka-Kalinowska   Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, to byśmy nigdy niczego nie mieli/Jarosław Kaczyński/     "Będę konsekwentny w odzyskiwaniu dla ludzi PiS urzędu po urzędzie, przedsiębiorstwa po przedsiębiorstwie, agendy po agendzie. Odzyskamy te miejsca, których obsada zależy od państwa. PiS musi tam rządzić. Trzeba jasno powiedzieć, że 16 miesięcy po wygranej PiS żaden działacz czy zwolennik naszej partii, który wykrwawiał się w naszych kampaniach wyborczych, nie może cierpieć głodu i niedostatku. Ci ludzie muszą w satysfakcjonujący sposób przejąć władzę w części sektora podlegającej rządowi". /Jacek Kurski na Zjeździe Wyborczym PiS,4 marca 2007w Gdańsku:/   &amp

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (60)

Inne tematy w dziale Polityka