Po przeszło trzech miesiącach optymistycznego rozgardiaszu w życiu jak najbardziej realnym, po pełnych zmian zdarzeniach toczących się szybko, po zamianie czwartego piętra z widokiem na dachy krakowskiego Starego Miasta na pierwsze piętro z bujną zielenią pod ogromnym balkonem międzywojennej willi położonej tuż obok centrum miasta w uroczej enklawie pozornego oddalenia, po pożegnaniu mojego kosa, moich dwóch par toczących nieustanne wojny srok oraz moich jerzyków napełniających powietrze radosnym świstem i powitaniu innego kosa, innych dwóch par srok toczących ze sobą spór oraz innych ( a może tych samych?) jerzyków tnących powietrze z takim samym radosnym świstem – osiadłam w nowym miejscu.
I przyszedł czas na powroty do ulubionych zajęć, przyzwyczajeń przenoszonych jak zeschłe pierniczki przechowywane w blaszanych pudełkach, do rytuałów stałych i niezmiennych....
Od kilku dni mam Internet.
Salon24.
Jakbym najwyżej trzy dni była nieobecna. Ten sam kwaśny posmak zakompleksionej goryczy klęski i ta sama potrzeba jakiejś, jakiejkolwiek, przynajmniej wirtualnej rekompensaty. Ci sami kaprale i te same ciury obozowe, te same nienawiści, strachy, frustracje, buńczuczne pohukiwania, kłamstwa...
I tych samych kilku, kilkunastu dobrze piszących, mądrych ludzi dla których warto tu wracać.
Trochę nowych piór – głównie naiwnej, niedowarzonej młodości, której zapał zastępuje wiedzę.
No i parę nazwisk, których, może lepiej dla nich samych, gdyby nie było.
Ominęło mnie bicie piany nad zdarzeniami pozornymi, które po tygodniu poszły w zapomnienie. Ale czytam...
Nie bez wzruszenia i poczucia wdzięczności zauważam, że komuś mnie brakowało, ktoś się o mnie martwił, niepokoił, ktoś wspominał mnie w złośliwym kontekście, ale przecież świadczącym o tym, że jakoś w pamięci czyjejś się przechowałam.
Dziękuję za maile od salonowiczów, do których dotarłam po odgruzowaniu poczty.
Dziękuję.
Czytam teksty w S24 i zastanawiam się ile z omawianych zdarzeń ma rzeczywisty wpływ na nasze życie. Ile spraw, które się wydarzyły przez te ostatnie trzy miesiące będzie mieć swoje ciągi dalsze i jakie przyniosą skutki na naszej scenie politycznej. Co do jednej nie mam wątpliwości, że nie pozostanie bez znaczenia - Andrzej Olechowski.
Ale o tym w następnym tekście.
Dziś tylko witam się pięknie ze wszystkimi.
Wróciłam.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)