Słuchając wypowiedzi Marka Migalskiego myślałam, że inteligentnie trafia do elektoratu pisowskiego, przedstawiając taki punkt widzenia jaki przeciętny zwolennik PiS jest w stanie pojąć. A jego, Migalskiego, ubogi język i prymitywne odniesienia do rzeczywistości są wynikiem przemyślanej strategii politologa od Kaczyńskich.
Przyznaję, pomyliłam się.
Wiem to od czasu gdy Marek Migalski zaczął pisać w S24.
Jego teksty obnażyły smutnie – śmieszną prawdę: Migalski po prostu jest obciachowy. To znaczy jest dokładnie taki, jak jego wiedza o Polakach, jak skojarzenia odzwierciedlające jego inteligencję, jak język, który nie obejmuje pojęć przekraczających te, które obowiązują w środowiskach związanych z Kaczyńskimi, włącznie z typowymi dla tego kręgu ludzi „gotowcami”, którymi operowanie przyniosło PiS i Kaczyńskim klęski wyborcze i odrzucenie przez większość Polaków.
Moja mylna ocena Migalskiego wynikała z przekonania, że Kaczyńscy do pracy na swoją rzecz poszukują ludzi na jakim takim poziomie. A przynajmniej nie są skazani na każdego, kto tylko zechce być ich rzecznikiem. Obciach pracy dla Kaczyńskich obciachem – ale przecież i u nich są niezłe konfitury, więc inteligentnych a cynicznych chętnych nie powinno brakować.
Tak sobie myślałam.
Tymczasem okazało się, że tak nie jest.
Kaczyńscy mogą korzystać tylko z „dolnych półek”.
A jak się trafi w ich otoczeniu ktoś przerastający resztę – to na szczęście nie umieją go docenić . To znaczy nie umieją docenić w porę. Na szczęście. Jak Stasiaka, którego mianowanie szefem Kancelarii Prezydenta RP kilka lat temu mogło faktycznie wpłynąć na wizerunek Lecha Kaczyńskiego. A przynajmniej nie dopuścić do ujawnienia prawdy o Lechu Kaczyńskim. Teraz to musztarda po obiedzie. Starania i mądra polityka Stasiaka niewiele już w wizerunku Lecha Kaczyńskiego zmienią. To jakby kolorowanka. Jakby Stasiak nie dobierał właściwe kolory – może nimi jedynie wypełniać ten sam, nieudany, grubą kreską nabazgrany rysunek.
Wracając do Migalskiego – przeczytałam jego teksty i komentarze pod nimi. I rozbawiona ich poziomem z satysfakcją konstatuję, że Migalski PiS korzyści nie przyniesie. To taka charakterystyczna przypadłość pisowców z doktoratem.
Słowem: jaki PiS – taki i Migalski.
I bardzo dobrze!


Komentarze
Pokaż komentarze (178)