Pewien młody człowiek przedstawiający się jako student uniwersytetu zaproponował mi dyskusję nad postawionymi przez niego pytaniami, dotyczącymi Platformy Obywatelskiej. Tematowi poświęcił cały wpis na swoim blogu i kilka komentarzy.
Chętnie podjęłabym polemikę, której domaga się ów młody człowiek, gdyby tylko było do czego się odnieść.
Przeczytałam uważnie jego tekst i komentarze i staram się wyrozumiale potraktować błędy wynikające z nieznajomości języka polskiego ( bowiem to nie szlak człowieka trafia, ani tym bardziej „szlak” - ale szlag) i potworny chaos myślowy i galimatias pojęć, jakimi zapchany po granice możliwości jest umysł mojego potencjalnego polemisty.
Czegóż tam nie ma: Jest bliska młodym, dość liberalna i nielicząca się z realiami, zwłaszcza z sytuacją ludzi starych recepta na prawie wszystkie bolączki naszego życia państwowego i społecznego, zwłaszcza w kwestii reformy ZUS, służby zdrowia, lustracji, administracji państwowej, podatków....
Jest surowe potępienie i pouczenie, chociaż bliżej nie wiadomo kogo konkretnie autor poucza i potępia..
Jest przypomnienie tego co obiecano a czego nie zrealizowano. To znaczy co rząd, a konkretnie Tusk obiecał i czego nie zrealizował.
Jest młodzieńcza zdolność do radykalizmu, który nie ogląda się na fakty, ale bardzo ogląda się by owym radykalizmem przypodobać się określonym ludziom i zyskać ich przychylność.
Ale jest równocześnie i próba szukania i zarazem ocalenia jakiegoś własnego zdania, co do którego autor jeszcze nie ma pewności i własnej drogi do niego nie znalazł.
I to zadecydowało, że nie miałam sumienia młodego studenta ani zlekceważyć ani ośmieszyć ani przywołać go do porządku za zwyczajną niegrzeczność jakiej się dopuszcza.
Ów młody człowiek jest produktem naszych czasów.
Jego brak kindersztuby, jego ograniczona wiedza ogólna nie będą prawdopodobnie już nigdy uzupełnione, ponieważ czas zabiera mu polityka. A raczej potrzeba ustawienia się w polityce – do czego młodemu człowiekowi nadmiar wiedzy ogólnej wydaje się zbędny.
Lekko wahając się, na której nodze mocniej stanąć – młody człowiek swoimi pytaniami i towarzyszącymi im ocenami związanymi z PO jako partią rządzącą stara się mnie przestrzec...no właśnie przed czym przestrzec?
Myślę, że dając mi wybór między byciem działaczką PO lub idiotką czy gdzie indziej idiotkę zamieniając na blondynkę i nie kryjąc zamiarów ośmieszenia mnie – mój polemista zbliża się nieco w kierunku tych, których naprawdę ma za głupszych a więc łatwiejszych w pozyskiwaniu ich przychylności. I których dostrzega jako liczniejszych od innych w miejscu, w którym mój młody rozmówca się publikuje.
Ten cynizm w docieraniu do „grup wsparcia”, ta potrzeba „załapania się”, to wyzierające z każdego niemal akapitu „kupcie mnie” - to jeden z elementów jaki młodym ludziom z młodzieżówek wszystkich partii wydaje się podstawowym warunkiem w zrobieniu kariery w polityce lub na jej bliskich poboczach.
Źle to wróży na przyszłość
Oznacza bowiem, zważywszy na wzorce, jakie sobie wybierają, że za kilkanaście lat naszą scenę polityczną zapełnią politycy i politolodzy niedouczeni, cyniczni, pazerni ale za to głupkowato pewni siebie.
Virtual Pet Cat for Myspace Renata Rudecka-Kalinowska
Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, to byśmy nigdy niczego nie mieli/Jarosław Kaczyński/
"Będę konsekwentny w odzyskiwaniu dla ludzi PiS urzędu po urzędzie, przedsiębiorstwa po przedsiębiorstwie, agendy po agendzie. Odzyskamy te miejsca, których obsada zależy od państwa. PiS musi tam rządzić. Trzeba jasno powiedzieć, że 16 miesięcy po wygranej PiS żaden działacz czy zwolennik naszej partii, który wykrwawiał się w naszych kampaniach wyborczych, nie może cierpieć głodu i niedostatku. Ci ludzie muszą w satysfakcjonujący sposób przejąć władzę w części sektora podlegającej rządowi".
/Jacek Kurski na Zjeździe Wyborczym PiS,4 marca 2007w Gdańsku:/
&
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka