List Anny Walentynowicz, Jej protest przeciw wykorzystywaniu Jej nazwiska w tandetnej rozgrywce politycznej ma znacznie szerszy wymiar niż ośmieszenie inicjatywy dwóch blogerek.
Blogerek, których intencje nie były złe wobec Pani Walentynowicz.
Ale były złe w ogóle.
Z zasady.
Podpinanie się pod nazwisko, które „zastąpi” nazwisko Wałęsy. Próba wykorzystania zantagonizowanej z Wałęsą bohaterki wydarzeń sierpniowych – wpisują się w trend uprawianej przez PiS polityki zawłaszczania historii Polski, kreowania „nowych” bohaterów, zmieniania jej wymowy.
Nikt dobitniej nie pokazał jakie są techniki i metody tych działań podejmowanych od czasu słynnego „my stoimy tu gdzie staliśmy wtedy, oni stoją tam gdzie stało ZOMO” wypowiedzianych w Stoczni przez tego, który sam tam nigdy nie stal. Ani tam „gdzie stało ZOMO” ani tym bardziej „tu gdzie my stoimy”. Jarosław Kaczyński tymi słowami uczynił potężny wyłom w etyce, zaprzeczył faktom i dokonał brutalnego ataku na prawdę.
I tak już poszło dalej.
Bóg, Honor, Ojczyzna, przeszłość opozycyjna, patriotyzm, polskość – zaczęły być pojęciami zawłaszczanymi przez środowisko PiS. Brutalnie, poslugując się klamstwem, fałszerstwem, metodami komuny z PRL - wmawiać zaczęto narodowi kto ma prawo czuć się "z AK", kimś lepszym, katolikiem, w ogóle Polakiem. Prawdziwym Polakiem.
Cóż więc dziwnego, że i pomniejsi gorliwi służalcy złej sprawy z niewiedzy i głupoty lub co gorsza świadomie zaczęli w ten nurt się wpisywać.
Gdy czytam obrzydliwe komentarze pisowcow „usprawiedliwiające” stanowisko Anny Walentynowicz Jej wiekiem, lub niedokształceniem, ową „słabą orientacją w bieżących sprawach” - nabieram przekonania, że paranoja polityczna ludzi związanych z obozem Kaczyńskich sięgnęła apogeum.
To dobrze, ze przytomny głos Anny Walentynowicz kładzie kres manipulacjom pań, które usiłowały z Jej nazwiska zrobić trampolinę dla spraw, które reprezentuje ich środowisko. Środowisko Blogmedia24, taplające się w kalumniach, oszczerstwach, plugawym języku, bezpardonowo wulgarne i prymitywne.
Nie dziwię się, że główną „winowajczynią” stała się 1 maud. Dziwię się 1 maud, że tak bezkrytycznie wlazła w to bagno zatracając poczucie samokrytycyzmu i przyzwoitości.
Nikt lepiej tego nie unaocznił niż Pani Anna Walentynowicz, że za chwilę nasze panie blogerki zamiast benefisu „pani Ani” mogłyby zacząć organizować benefis z okazji urodzin Pana Boga.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)