Pisujący i komentujący ( co podkreślam z racji wyjątkowo odrażającej aury tego miejsca) na Blogmedia 24 bloger toyah w stopniu co najmniej sierżanta sztabowego zastąpił na stanowisku głównodowodzącego armią PiS zgrupowaną na S24 blogerkę Marylę.
Blogerka Maryla zajęta jest aktualnie przygotowywaniem benefisu Anny Walentynowicz. Benefis ma się odbyć w sądzie a Anna Walentynowicz ma zeznając jako świadek wezwany „na okoliczność” czy jest prawdomówna, przemówić do narodu, czyli wyjść z cienia.
Bloger toyah rozejrzawszy się bacznie po przygotowywanym na jesień bieżącego roku polu bitwy dokonał oceny stanu przygotowań, rozeznał potencjalne zagrożenia i w zgodzie z rozkazami generalicji postanowił je zlikwidować w zarodku.
Albowiem wojsko nie jest od myślenia, ani tym bardziej od samodzielnego myślenia – ale od wykonywania rozkazów.
Zasada ta nie dotyczy jedynie generała Skrzypczaka, głównodowodzącego wojskami lądowymi podczas trwającej wojny – ale on przecież miał być prezydencką decyzją zastąpiony przez jakiegoś Bąka czy Buka, nieważne nazwisko, ważne że także generała - więc ratował się jak może wypinając różne części ciała, licząc, że może zostaną chociaż pogłaskane. W końcu sam sobie musiał dać kopa.
Zasada owa jest obowiązująca przede wszystkim w wojsku pisowskim – i to nas w chwili obecnej interesuje . Interesujące jest bowiem patrzeć w jaki sposób likwidowane są zagrożenia prowadzące do samodzielnego ( niech Bóg broni!) myślenia ale przede wszystkim interesujące jest w jaki sposób lokalizowany jest wróg i jak przeprowadza się jego likwidację.
Żeby była jasność – nie chodzi o wroga zewnętrznego, który jest wojsku pisowskiemu znany, wbity w głowę i serca tak, by wojsko miało dostateczna jasność, że nie jest owym wrogiem żaden ustrój PRL ( co najwyżej TW, ale już nie oficerowie SB czy UB, zwłaszcza tacy, którzy, jak powiada sam najwyższy generalissimus: „swoje już odpokutowali”, nie zapodając wszakże na czym owa pokuta miała polegać). Nie jest więc komuna, jako taka, wrogiem postawionym wojsku pisowskiemu przed oczy, najwyżej tych paru agentów, którzy wyłamawszy się z woli zbiorowej pokuty nie poparli PiS.
Wrogiem jest Platforma Obywatelska i obecny legalny rząd, który stoi na przeszkodzie sukcesom PiS, bezczelnie podobając się Polakom, którzy w miażdżącej większości chcą go utrzymać nawet przez kilka kadencji, nie mówiąc o tym, że obecnego premiera tego rządu chcą wprowadzić do Pałacu Prezydenckiego, pozbawiając jego dotychczasowego lokatora lotów samolotem „ w te i nazad” do Juraty a pałacowego sublokatora ( tak, tak – samego generalissimusa) rozmyslań w samotni Klarysewa.
Wrogiem, którego dostrzegło czujne oko blogera toyaha – jest wróg wewnętrzny. Jest nim MYŚL!
Jest nim samodzielny sposób widzenia świata ludzi, którzy lokując swoje sympatie po stronie haseł i sloganów pisowskich, równocześnie wykazywali się krytycyzmem i skłonnością ku analizie. Na dodatek przejawiali inteligencję i umiejętność przekładania myśli na słowo. Słowo pisane.
W pewnym sensie bloger toyah słusznie pomyślał: „ przecież to niemożliwe by człowiek myślący popierał PiS. BEZINTERESOWNIE popierał”.
No i zwołał bloger toyah odprawę wojska, na której jasno i dobitnie, używając argumentów ciężkiego kalibru, znanych doskonale z czasów komuny zakrzyknął wielkim głosem : PROWOKACJA!!!
I wydal rozkazy i instrukcje, stawiając ultimatum bezwzględnego ujawnienia przez owego wroga swojej prawdziwej tożsamości i stopnia w minionej lub obecnej agenturze. Zapominając wszakże , że sam toyah, jak i większość wojska pisowskiego nie ujawnia ani swojej prawdziwej tożsamości ani tym bardziej swoich stopni w minionej lub obecnej agenturze.
I wycelowano broń ciężką, przy wsparciu redaktora SG S24, który owe rozkazy i instrukcje umieścił w miejscu naczelnym, tak by nie umknęły oku ludzkiemu – wycelowano i zaczęto pod bohaterskim dowództwem samego blogera toyaha ciężki ostrzał ….anonimowego bytu wirtualnego, piszącego sobie „coś tam, coś tam”, skromnego blogera/kę pod nazwą „PiS wróci”, zmuszając ów rzadki przypadek myślącej istoty – fanki PiS do rejterady z Salonu 24. I otrąbiając wielkie zwycięstwo w postaci plugawych i niewybrednych ( jak to w wojsku) komentarzy.
Panowie, dajcie spokój! PiS nie wróci!
Virtual Pet Cat for Myspace Renata Rudecka-Kalinowska
Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, to byśmy nigdy niczego nie mieli/Jarosław Kaczyński/
"Będę konsekwentny w odzyskiwaniu dla ludzi PiS urzędu po urzędzie, przedsiębiorstwa po przedsiębiorstwie, agendy po agendzie. Odzyskamy te miejsca, których obsada zależy od państwa. PiS musi tam rządzić. Trzeba jasno powiedzieć, że 16 miesięcy po wygranej PiS żaden działacz czy zwolennik naszej partii, który wykrwawiał się w naszych kampaniach wyborczych, nie może cierpieć głodu i niedostatku. Ci ludzie muszą w satysfakcjonujący sposób przejąć władzę w części sektora podlegającej rządowi".
/Jacek Kurski na Zjeździe Wyborczym PiS,4 marca 2007w Gdańsku:/
&
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka