Przez wiele miesięcy przed wyborami w 2007 roku na moim blogu wisiało hasło: „Głosując na Kaczyńskiego możesz wybrać Kwaśniewskiego”.
Nie było ono odlegle od prawdy - Kwaśniewski był jedynie słowem-symbolem zawierającym w sobie dowolnie inne nazwisko z grona dawnych towarzyszy, których w rankingu prezydenckim przewija się całkiem sporo: Cimoszewicz, Szmajdziński, Kwaśniewska...
Nie odległe od prawdy, a nawet prawdę dość dokładnie oddające były moje teksty z tamtego okresu, zwracające uwagę na „Oswajanie ciemnego luda z kolorem czerwonym”.
Nie miałam wtedy i nie mam dziś wątpliwości, że nie ma takiej brudnej koalicji, takiego UKŁADU, takiego hańbiącego dealu, w który nie wszedłby Jarosław Kaczyński by tylko realizować to, co kiedyś wykrzyczał: „CHCĘ MIEĆ WŁADZĘ!”
Władzę można sprawować wprost, osiągając samemu odpowiednie po temu stanowiska, można tez niejako per procura, usadzając na stanowiskach innych, ale posłusznych sobie.
To pierwsze uzależnione jest od wyników wyborów, od woli elektoratu. To drugie można osiągnąć poprzez UKŁAD, poprzez handle i szwindle polityczne.
Ale wcześniej ( znacznie wcześniej!) trzeba stworzyć sytuację, która takie działania umożliwi. Można na przykład podzielić się na grupy umawiając się: wy jesteście czerwoni a my biali. Wzajemnie się „naparzamy” - ale niezbyt mocno i wspólnie niszczymy tego, kto nam najbardziej zagraża.
Wy jesteście lewica – my prawica.
I elektorat jest nasz – bo innego wyboru mieć nie powinien.
Ale nie wypaliło – elektorat okazał się świadomy. Znalazł wybór.
Tylko ci, w których przetrwała mentalność PRL podświadomie odczytali adresowane do nich znaki i to przymrużenie oka „ hej, to my – nie rozpoznajecie nas? Troszkę się przefarbowaliśmy – ale to MY, kochani!”
Wszystkie przegrane, poczynając od 2007 roku wybory, zwłaszcza wybory do Parlamentu Europejskiego i zagrożenie przegraną w kolejnych wyborach, szczególnie ostatniego ośrodka ich WŁADZY – rzuciły ponownie ich sobie w ramiona.
Już jawnie, już otwarcie, już bez udawania, że my to z Bogiem a wy z bezbożną Europą, my z Świętem Niepodległości, Wojska Polskiego i Powstaniem Warszawskim a wy z aborcją i paradami gejowskimi... Nie, teraz: RAZEM wraz ze Związkami Zawodowymi w naszym, dawnym, dobrym socjalistycznym stylu pójdziemy we wspólnym marszu po zwycięstwo socjalizmu, oczywiście, socjalizmu z ludzką twarzą.
Po bratersku podzielimy się, bracia, tą Polską!
Wicie-rozumicie - MAMY MISJĘ!
Na początek, jak we wszystkich naszych rewolucjach: Media!
„ ...to Walendziak - były prezes TVP i były poseł PiS- ma być jednym z tych, którzy prowadzą nieoficjalne rozmowy w sprawie obsady mediów publicznych. Po drugiej stronie negocjacji zasiada Robert Kwiatkowski, także były szef TVP, któremu Grzegorz Napieralski, szef SLD, dał pełnomocnictwa, aby prowadził rozmowy.”
„O ile brak jeszcze decyzji w sprawie obsadzenia stanowiska prezesa, to strony dokonały już podziału stref wpływów na Woronicza. Stanowisko prezesa przypada PiS, dwóch wiceprezesów - lewicy i Borysiukowi. Dyrektor TVP 1 - dla PiS, w tym wszystkie programy informacyjne, ale bez "Teleexpressu", a "Dwójka" dla SLD. „
Virtual Pet Cat for Myspace Renata Rudecka-Kalinowska
Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, to byśmy nigdy niczego nie mieli/Jarosław Kaczyński/
"Będę konsekwentny w odzyskiwaniu dla ludzi PiS urzędu po urzędzie, przedsiębiorstwa po przedsiębiorstwie, agendy po agendzie. Odzyskamy te miejsca, których obsada zależy od państwa. PiS musi tam rządzić. Trzeba jasno powiedzieć, że 16 miesięcy po wygranej PiS żaden działacz czy zwolennik naszej partii, który wykrwawiał się w naszych kampaniach wyborczych, nie może cierpieć głodu i niedostatku. Ci ludzie muszą w satysfakcjonujący sposób przejąć władzę w części sektora podlegającej rządowi".
/Jacek Kurski na Zjeździe Wyborczym PiS,4 marca 2007w Gdańsku:/
&
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka