Tak, jak nie interesują mnie dziesiątki innych niewyjaśnionych lub zagmatwanych spraw, w których mieszają się występek, lewe interesy, gangsterzy, duże pieniądze, dziwne powiązania, półświatek z jego charakterystycznym stylem życia, polityka i biznes, duży biznes.
Zainteresowanie ta sprawą , jej nagłośnienie wynika w dużej mierze nie tylko z woli rodziny Olewników, ale przede wszystkim z chęci wykorzystania sprawy morderstwa Krzysztofa Olewnika w rozgrywce politycznej. Stąd zapewne pojawiają się owi „sojusznicy” Olewników, którzy grają śmiercią młodego człowieka dla własnych celów politycznych.
Nie sądzę by interesowali się niewyjaśnionymi przypadkami zabójstw prostytutek, handlarzy narkotyków, czy nawet bossów podziemia przestępczego, w których także ów splot spraw, jakie tworzą pobocze normalności doprowadził. do śmierci tych ludzi, także młodych i mających takie samo prawo do życia jak Krzysztof Olewnik,
Nie czytam tysięcy słów o dziwnym, wręcz niewiarygodnym i niewyjaśnionym zaginięciu małżeństwa Orzechowskich. Nie widzę by ktoś się tą sprawą pasjonował, dostawał wypieków z emocji i usiłował zrobić z niej oręż w swojej prywatnej wojence politycznej.
Może dlatego, że rodzina zaginionego małżeństwa nie dysponuje dostatecznymi środkami by ze swoją sprawą docierać do mediów, nagłaśniać ją ustawicznie i poprzez mechanizm medialny wpływać na polskie instytucje śledcze.
Tyko po prostu ludzie albo bardzo głupi, albo cyniczni, albo jedno i drugie mogą chcieć naiwnie a przecież brutalnie grać sprawą czyjejś śmierci, czyjegoś nieszczęścia.
Najczęściej zresztą są to ci, którzy o sprawie nie mają zielonego pojęcia i poza powszechnym, współczującym rodzinie i pełnym naturalnego protestu stosunkiem do śmierci człowieka, zwłaszcza człowieka młodego - w samej sprawie nie mają nic do powiedzenia. Swoje oburzenie, o ile w ogóle je odczuwają, starają się wykorzystać w walce politycznej.
Jak każdy człowiek – chciałabym by prawo było prawem.
By przypadki zabójstw, zaginięć – były wyjaśniane szybko i sprawnie doprowadzając do ujęcia i skazania sprawców. Wszystkich sprawców.
Ale od tego są instytucje prawa, do których kompetencji nie zamierzam się wtrącać.
Od tego są instytucje kontrolne państwa, by w moim imieniu sprawowały nadzór nad prawidłowością działania instytucji prawa.
Nie interesują mnie sprawy, na których ani się znam, ani wpływu na nie nie mam.
Nie interesuje mnie sprawa Olewnika.


Komentarze
Pokaż komentarze (160)