Manipulacje braci Kaczyńskich i środowiska PiSnajłatwiej jest pokazać na przykładach, których jest bez liku.
Wybrałam trzy dość charakterystyczne.
Pierwszy z ostatnich dni – pominięcie na stronie Prezydenta RP Lecha Aleksandra Kaczyńskiego w życiorysie jego poprzednika, Aleksandra Kwaśniewskiego, również Prezydenta RP, tego wszystkiego co dla Kaczyńskiego jest szalenie niewygodne, bowiem stawia Kwaśniewskiego daleko wyżej w skali dokonań, zasług dla Polski i uhonorowania jego osoby przez światową opinię publiczną. W tym także opinię Polaków.
Jak podaje się na wymienionej stronie – życiorysy Wojciecha Jaruzelskiego i Lecha Wałęsy niemal nie zostały zmienione, natomiast życiorys Kwaśniewskiego ogranicza się głównie do jego działalności w PRL pomijając wiele znaczących faktów z jego dwukadencyjnej roli , jako Prezydenta wolnej Polski. Zapewne wiąże się to z faktem, że obecna aktywność polityczna Jaruzelskiego czy Wałęsy – nie zagraża reelekcji Lecha Kaczyńskiego. Zagraża jej aktywność Kwaśniewskiego.
Przekaz internetowy zawarty na stronie Lecha Kaczyńskiego, skierowany do potencjalnych wyborców jest zatem manipulacją faktami i opiera się na owej wspomnianej na początku moich rozważań o manipulacji „półprawdzie”. Obawiając się, że wizerunek własny Kaczyńskiego przy dokonaniach Kwaśniewskiego wypadnie bladziutko, posłużono się zabiegiem mającym w sposób sztuczny zdeprecjonować Kwaśniewskiego a dowartościować Kaczyńskiego.
Żałosna małostkowość widoczna przy wielu innych okazjach, zwłaszcza w uporczywym pomijaniu zasług i osoby Lecha Wałęsy, niekwestionowanej legendy „Solidarności”, znanej i honorowanej na całym świecie – zawiera się w słowach Lecha Kaczyńskiego” ja z moim bratem...”, których śmieszność i bezwstyd tak doskonale opisał na swoim blogu w Salonie 24 Mireks.
Przykład drugi ma znacznie „cięższy kaliber”. Jest nim manipulacja Jarosława Kaczyńskiego jakiej dopuścił się żonglując swoimi partiami politycznymi.
Porozumienie Centrum - partia, która była aktywnym wspólnikiem w spółkach Jarosława Kaczyńskiego, powstałych po udziale J.Kaczyńskiego w uwłaszczeniu się wraz z PZPRowcami na majątku RSW Książka, Prasa, Ruch.
Porozumienie Centrum prowadziło agresywną działalność gospodarczą, która nie zawsze nosiła znamiona legalności, jak chociażby przejęcie udziałów w jednej ze spółek, które odbyło się „na gębę” , czyli poprzez ustne oświadczenie Przemysława Gosiewskiego ( jeden z najbliższych współpracowników J.Kaczyńskiego w tamtym czasie), że w imieniu PC przejmuje większość aktywów owej spółki. Poza tym Porozumienie Centrum zalegało państwo polskiemu należne z tytułu swojej działalności pieniądze.
Planując kandydowanie Lecha Kaczyńskiego na urząd prezydenta RP – bracia postanowili powołać nową partię, wolną od obciążeń sprawami finansowymi i biznesowymi, której czyste konto miało służyć Lechowi, jako trampolina do prezydentury. Powołano PiS a Lech Kaczyński został jego pierwszym prezesem. To, że PiS tworzyli ci sami ludzie, którzy brali udział w działalności PC – umykało uwadze opinii publicznej, ponieważ w tym czasie niewiele było wiadomo, bo nie nagłaśniano medialnie spraw dotyczących działalności braci Kaczyńskich.
Uwadze publicznej umknął także fakt, że owe partie istniały równolegle aż do lipca 2007 roku, a więc prawie do końca rządów Jarosława Kaczyńskiego a Porozumienie Centrum prowadziło nadal swoją działalność gospodarczą, której nie prowadził czyściutki PiS.
Przez media w tym czasie przemknęły wprawdzie dwie ważne dla oceny Kaczyńskich informacje, ale wobec upadku w niesławie skandalu rządu Kaczyńskiego i nowych wyborów – nie skupiły na sobie uwagi.
Pierwszą z nich była sprzedaż za 34 miliony złotych resztówki majątku, nabytego przez Kaczyńskiego drogą uwłaszczenia nomenklatury. Drugą fakt umorzenia przez ministra skarbu państwa w rządzie J. Kaczyńskiego, Wojciecha Jasińskiego, powiązanego osobiście z braćmi od lat studenckich a także blisko z nimi współpracującego w okresie rozmnażania licznych spółek biznesowych z przełomu lat 80/90-tych – 700 tysięcy złotych należnych Polsce zobowiązań partii tego samego J. Kaczyńskiego, Porozumienia Centrum.. Oba te fakty miały miejsce w lipcu 2007 roku, wtedy gdy Kaczyńscy wiedzieli, że mają ostatnią szansę na przeprowadzenie obu manewrów finansowych.
Ta manipulacja partiami, to swoiste korzystanie z dwóch twarzy partyjnych, przy czym tylko jedną z nich wystawiono na widok publiczny, czyli PiS – jest niczym innym, jak kolejna „półprawdą” braci Kaczyńskich serwowaną opinii publicznej Polski.
Niemoralność owych „półprawd” wynika ze swoistego kredo braci Kaczyńskich, które zawiera się w słowach aktywniejszego z nich Jarosława:
„Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, to byśmy nigdy niczego nie mieli „
Fakt. Gdyby postępowali moralnie – mieliby to, co ma większość Polaków, którymi tak sprytnie bracia manipulują.
Fakt – a propos „Faktu”:
Przypadek Jolanty Szczypińskiej i jej upojny wieczór w towarzystwie księdza ( jak się okazuje) jest kolejnym przykładem piramidalnej manipulacji.
I nie chodzi o to, że towarzyszący Szczypińskiej mężczyzna jest nie tylko w stroju „cywilnym”, nawet nie o to, że strój ten jest rozchełstany i nonszalancki. Nie chodzi nawet o te tańce i różę w zębach Szczypińskiej. Nie chodzi o to, że ksiądz kupuje cztery (!) wina i w sposób dość typowy dla zachowań swobodnych erotycznie udaje się ze Szczypińską w zacisze jej pokoju sejmowego.
A przecież taka ilość zdjęć, jakie zrobiono Szczypińskiej podczas tego upojnego wieczoru – nie mogła ujść uwagi posłanki – a nawet można odnieść wrażenie, że świadomie do tych zdjęć pozowała.
Chodzi o ostentację Szczypińskiej, jaką było robienie sobie zdjęć z przyjacielem pod pałacem prezydenckim. Miejscem, które mogło łączyć się z jej osobą, jako szwagierką prezydenta, gdyby szum wokół jej małżeństwa z Jarosławem Kaczyńskim nie był jedynie manipulacją. Manipulacją, w którą dala się wciągnąć i której stała się wykorzystaną i ośmieszoną ofiarą.
Bez względu na to, jakie są przyczyny starokawalerstwa Jarosława Kaczyńskiego, bez względu na to ile jest prawdy w krążących plotkach o jego homoseksualizmie – faktem jest, że próbowano oszukać opinię publiczną czyniąc z Jarosława Kaczyńskiego szczęśliwego narzeczonego Jolanty Szczypińskiej. Rozegrano cale scenki, mające potwierdzić, że owe rumieńce szczęśliwości na policzkach pary zakochanych, owe maślane oczy wyrażające miłość wielką ale nieco skrywaną – dowodzą męskości Jarosława Kaczyńskiego. Celem oczywiście był elektorat małych wsi i miasteczek, elektorat skupiony wokół Radia Maryja – tradycyjny w pojmowaniu tego co zgodne z prawami boskimi i ludzkimi. Należało ten elektorat przekonać, że Jarosław Kaczyński jest 100% facetem, lubiącym kobiety. Jolanta Szczypińska związana z Kaczyńskimi także od czasu owych biznesów, opisanych powyżej, nadawała się do tego idealnie i dobrze zagrała swoją rolę, nie przewidując wszakże jej niekorzystnych dla siebie skutków,
Manipulacje Kaczyńskich a w ślad za nimi ludzi z ich otoczenia, rodzą spustoszenie moralne wśród ich zwolenników. Zacierają bowiem granice zdrowego rozsądku i niszczą tradycyjne pojmowanie dobra i zła. Wprowadzają pojęcie „mniejszego zła”, stawianie pragmatyki i skuteczności w dążeniu do celów ponad wszystkim.. „Cel uświęca środki”, chociażby najbardziej brutalne, sprzeczne z polską tradycją i z etyką katolicką. I nawet jeśli dotyczą spraw w odczuciu zwolenników braci Kaczyńskich niezbyt nagannych moralnie – to bez trudu można zauważyć eskalację czynów akceptowalnych przez środowisko PiS, jak chociażby ich stosunek do sprawy brudnej koalicji Kaczyńskiego z Lepperem czy do ostatnich porozumień w kwestii mediów z ludźmi lewicy komunistycznej i postkomunistycznej. Dopuszczalność owych środków wiodących do celu, jakim jest realizacja krzyku Jarosława Kaczyńskiego: CHCĘ MIEĆ WŁADZĘ nie ma żadnych widocznych granic.
I nikt z manipulowanych środowisk nie stawia pytania: Po co Kaczyńskim tak naprawdę potrzebna jest władza. I czy władza oparta na manipulacji i kłamstwie jest dobra dla Polski?


Komentarze
Pokaż komentarze (68)