Już nie ma NASZYCH złotych medalistów Mistrzostw Europy w siatkówce 2009.
Są przebijacze piłki.
Szlag trafił poczucie tryumfu, polskiej dumy narodowej, znikły te wszystkie : hurra biało-czerwoni! NASI górą! Złoto dla Polski!
Szlag trafił – bo szlag trafił zwolenników PiS, gdy okazało się, ze prezydenckie zaproszenie dla siatkarzy nie mieści się w ustalonym wcześniej terminarzu spotkań. I NAJPIERW odbędzie się śniadanie u premiera Donalda Tuska.
Czytam brednie rozżalonych zwolenników PiS, którzy uważają, że skradziono IM ICH sukces!
Czytam idiotyzmy o tym, co rzekomo słyszał niejaki Janecki z „Wprost” - a to co słyszał i o czym opowiedział jest mega-absurdem przy okazji będąc zwyczajnym łgarstwem.
Czy ktoś przy zdrowych zmysłach wyobraża sobie, że ludzie PO, minister rządu PO (!) będą prowadzić TAKĄ rozmowę w obecności faceta, o którym wiadomo, że jest usłużnym uchem PiS?
Musieliby być kompletnymi idiotami – a przecie w środowisku PiS mają opinię raczej działających z premedytacją s...ynów a nie naiwnych, paplających panienek.
Czytam to podbechtywanie się w nienawiści do sprawców kolejnej klapy prezydenckiej inicjatywy, śmieszne, żałosne, chamskie i po prostu głupie.
Bo sprawcą tej prezydenckiej klapy jest, jak zresztą zawsze, sam prezydent Lech Kaczyński.
Nie dość, że chciał przechytrzyć „tego Tuska”, nie dość, że podjął działania nierozważne i niemądre domagając się spotkania koniecznie PRZED spotkaniem siatkarzy z Tuskiem – to po odmowie – wziął i się jak zwykle obraził.
Władysław Stasiak, niechcący chlapnął wczoraj: „Prezydent nie będzie się ścigać o względy siatkarzy...” - czym niechcący potwierdził, że prezydent oddaje walkowerem ten konkretny wyścig. Ale także potwierdził, że Prezydent RP ŚCIGA SIĘ.
Oczywiście wiadomo powszechnie z kim ściga się Lech Kaczyński i dlaczego się ściga i o co ten wyścig.
Jednak oficjalne potwierdzenie takiego podejścia do spraw polskich z ust szefa Kancelarii Prezydenta RP – jest dla Prezydenta znacznie bardziej kompromitujące niż cała historia z siatkarzami.
Gdybym była doradcą Prezydenta RP – doradziłabym mu, by zamiast się głupio obrażać, jak niedojrzały, naburmuszony dzieciak, któremu zabrano możliwość zabawy w piaseczku – nie przekazywał przyznanych siatkarzom odznaczeń : „niech Donek sobie je im przypina”.
Doradziłabym mu by zachował się z godnością należną urzędowi, który sprawuje i...przygotował za kilka dni wielką fetę, z udziałem mediów, z transmisją telewizyjną – uroczyste „spotkanie Prezydenta RP ze złotymi medalistami ME w siatkówce”.
O śniadaniu z Tuskiem już wszyscy zapomnieliby, bo takie spotkania mają krótki żywot w ludzkiej pamięci. A prezydent mógłby się ogrzać na oczach całej Polski w blasku mistrzowskiego złota siatkarzy – na czym przecież głównie mu zależało.
Ale znów wyszło, jak wyszło – czyli wyszła cała prawda o ściganiu się Lecha Kaczyńskiego.
A co, jak co, ale predyspozycji do ścigania się nasz biedny prezydent zdecydowanie nie ma.


Komentarze
Pokaż komentarze (44)