„Wydarzenia ostatnich miesięcy skłaniają nas, członków Prawa i Sprawiedliwości, jak i każdego zwolennika prawicy - każdego, komu drogie są tradycyjne wartości naszego Narodu, suwerenność polskiego państwa; każdego, kto chce państwa demokratycznego, praworządnego i solidarnego - do zadania trzech pytań. Dlaczego przegraliśmy wybory? Dlaczego doszło do secesji grupy Jacka Kurskiego i Zbigniewa Ziobro? Czy polska prawica może w ogóle w przewidywalnej przyszłości wybory wygrać?”
Panie Kaczyński,
Mam poglądy prawicowe. Drogie są mi, nawet bardzo drogie, wartości naszego Narodu i suwerenność polskiego państwa. Chcę i staram się na swoją skromną miarę budować Polskę, jako państwo demokratyczne, praworządne i solidarne. I odczuwam ogromną satysfakcję, że polska PRAWICA, ta prawdziwa, nie ta pańska postPZPRowska wygrała wybory.
Pan pyta dlaczego przegraliście wybory? Powiem Panu - przez pańskie kłamstwo. Takie, jak zawarte w tym pierwszym akapicie pańskiego listu.
Nie interesują mnie przyczyny trwającego już od dłuższego czasu rozpadu pańskiej partii, raczej życzę Pan u by rozpadła się jak najszybciej całkowicie. Partia zbudowana na demagogii, na rozziewie słów i czynów, na kłamstwie ległym u jej podstaw i kontynuowanym, partia pozbawiona cech demokratycznych, oparta na kulcie jednostki i wynoszeniu Pana do roli „zbawiciela” – to partia, która nie ma racji bytu we współczesnym świecie, otwartym, dostępnym z błyskawicznym przepływem informacji, uzależnionym wzajemnie od siebie przenikaniem się gospodarki, finansów, kultury i wszelkich innych przejawów życia..
Powie Pan, że ten list nie jest do mnie, ale do członków pańskiej partii. Myli się Pan. Dopóki pańska partia jest utrzymywana z moich pieniędzy, wszystko, co się we pańskiej partii dzieje, ma być transparentne i podlega ocenie każdego obywatela, także mojej.
Pańskie zawłaszczanie dla siebie i PiS pojęcia: prawica – jest nieuprawnione. Nieuprawnione są pańskie zakusy na polskie świętości narodowe i drogie Polakom symbole. Nie ma Pan do nich większego prawa, niż KAŻDY obywatel naszego kraju.
Prezentacja historii polskiej demokracji po 1989 roku, jakiej Pan dokonuje w tym swoim liście – to jedno wielkie oszustwo. Próbuje Pan ratować resztki swojego elektoratu wciskając im kłamliwie, że jest Pan jedyną prawicą w Polsce, rozpaczliwie samego siebie stawiając na pozycji obrońcy Kościoła Katolickiego, z którym przecież Pana osobiste związki są dosyć luźne. Tymczasem Kościół Katolicki ustami swoich reprezentantów jest gotów podjąć dialog z rządem i premierem Tuskiem w kwestiach, o których premier wspomniał w swoim expose. Co więcej, jako polityk , powinien mieć Pan świadomość, że zanim premier zdecydował się na poruszenie spraw dotyczących duchownych – musiały się odbyć w tej sprawie konsultacje i musiało zostać wypracowane jakieś wstępne porozumienie Bez Pana.
Zanim pańskie dyrdymały o domaganiu się „pełnej demokracji” w Polsce dotrą do członków Pana partii – może najpierw niech im Pan powie, dlaczego w pańskiej partii, pański statut wyklucza demokrację, nie tylko pełną, ale nawet taką fasadową i dlaczego PiS jest bardziej Pana prywatnym biznesem z Panem, jako jego jedynym właścicielem, niż formacją polityczną
Zanim pańskie dyrdymały o systemie przywilejów i nieuprawnionej dystrybucji dóbr w Polsce dotrą do członków Pana partii – może najpierw niech im Pan opowie o nepotyzmie, zatrudnianiu członków rodzin Pana i członków PiS na synekurach, o czystkach w instytucjach, które przejmując nazywał Pan ich „odzyskaniem”, o milionowych kontraktach pańskich ludzi kierowanych na strategiczne z pańskiego punktu widzenia stanowiska.
Nie należę do osób, które poparłyby partię Zbigniewa Zbiory, czy innych rozłamowców z PiS. Ale uznaję ich prawo do tworzenia własnych formacji politycznych. I nie jest to w żadnym przypadku naruszenie zasad demokracji – jak stara się Pan kłamliwie i oszukańczo przedstawiać tych, którzy uznali, że nie chcą z Panem dzielić dalszych swoich losów politycznych.
Pisze Pan o atmosferze niepewności w pańskiej partii, która przybrała charakter permanentny. Ale to Pan tworzy tę atmosferę, czerpiąc satysfakcję z niekwestionowanej i zabezpieczonej statutem pozycji, jaką miał kiedyś I sekretarz PZPR, a dzisiaj ma ją prezes PiS. To sytuacja, gdy los indywidualny każdego członka pańskiej partii, jego awanse, kariera wewnątrz partii i na zewnątrz zależne są jedynie od pańskiego kaprysu. Dlaczego więc się Pan dziwi, że króluje wazeliniarstwo przeciętniaków a odchodzą ludzie, którzy przejawiają cechy indywidualizmu, który chcą realizować poddając się osądom demokratycznym a nie decyzji jednego partyjnego satrapy.
„Prawo i Sprawiedliwość” nie wygra już nigdy żadnych wyborów.
Nie wygra ich, bo na przeszkodzie stoi po pierwsze Pan i pańska mentalność wyniesiona z PRL; po drugie jakość intelektualna i moralna tych, nie nazwę ich politykami, miernot, jakimi jest Pan otoczony; po trzecie język i retoryka stosowana przez Pana i Pana ludzi – pełne buty, agresji, nienawiści, insynuacji, stawiania się w roli ofiary wyimaginowanego reżimu i fałszywego usprawiedliwiania się.
Szukając winy w innych, zawsze TO NIE JA, TO ONI! – okłamuje Pan i swoich członków i elektorat.
Pański list nie zmieni biegu zdarzeń.
Nie powstrzyma Pan destrukcji PiS – co mnie osobiście bardzo cieszy.
I zawdzięcza Pan to wyłącznie sobie.


Komentarze
Pokaż komentarze (169)