Jest tata, jest mama jest nawet szczur.
Wiemy, ze tata ma to, czego nie ma mama, a szczur nie wie, bo skąd miałby wiedzieć.
Reszta oczywiście, jak to u dzieci – to kwestia wyłącznie umowna. Można przydzielać sobie najróżniejsze role i zadania, niekoniecznie wiedząc na czym one polegają. Ważne jest że twarze są przejęte i peroruje się o sprawach dorosłych, najczęściej w oparciu o to, co się słyszało i widziało we własnych domach a czasem udało się podpatrzeć poza nimi.
Tyle, że z tego się kiedyś wyrasta.
Jednak poza sferę niedojrzałych zabaw nie wyrósł Jarosław Kaczyński i zabawa w tatę z mamą trwa w najlepsze. Momentami przeistaczając się w Timura i jego drużynę. Oczywiście w miejscu lepszym niż podwórka, tam gdzie nikt nie powie: głupi jesteś, ja się z Tobą nie bawię. Nie wiem kto jest mamą w tej zabawie, ale wydaje mi się, ze w tradycyjnym modelu rodziny, to ktoś odrobinkę mniej ważny od taty. Zatem chyba taką właśnie rolę pełni w tej zabawie Piotr Gliński pokazując jej uczestnikom na czym polega tworzenie domowej atmosfery, zapraszanie i usadzanie w odpowiednim porządku gości na eleganckich, rzecz jasna, przyjęciach, podczas których rozmawia się o sprawach bardzo ważnych i poważnych. Głównie obmawiając i „obrabiając tyłki” sąsiadom, zwłaszcza tym, którym się wszystkiego zazdrości, bo po prostu są lepsi, mądrzejsi, bardziej pracowici a ich dzieci wolą swoje podwórka, niż towarzystwo panów Modzelewskiego, Rybińskiego, Polko czy Pańkowa. Co prawda, w kącie przy drzwiach stoi Krystyna Pawłowicz, która tez chciałaby się w tym towarzystwie pobawić, ale jej najwidoczniej towarzystwo nie chce, najpewniej w obawie, ze jednym krótkim słowem na „s” przejęłaby każdą z ról, i w krótkim czasie byłaby to już zabawa w Babę Jagę i osiemnastu krasnoludków.
Powiecie, że to opis złośliwy – zgoda. Ale mimo to ani odrobinę mniej prawdziwy. I z dobrego serca pisany w odpowiedzi na pytanie biednego szczura: czego się można nauczyć od Rudeckiej-Kalinowskiej.
Otóż można się nauczyć, że patosu i tromtadracji od śmieszności i kompromitacji nic nie dzieli. Nie ma bariery oddzielającej butę i głupotę od niedojrzałości i gry pozorów w nadziei na korzyść czysto merkantylną za pieniądze grupy, do której się poszło na służbę .
Że zabawa w politykę – to nie to samo, co polityka.
Bo przecież nawet dzieci nie są tak głupie, by zobaczyć w kimkolwiek prawdziwego tatę z prawdziwą mamą. I jedynie szczur będzie szczurem.
2603
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (87)