Jak ja lubię te próby ratowania pisowskiej twarzy w sytuacjach, w których wszyscy widzą klęskę PiS.
Po tej widocznej waszej nerwówce ostatnich dni: po tych wszystkich oczekiwaniach, że „ostatnia nadzieja białych” czyli Jarosław Gowin rozwali znienawidzoną przez PiS partię rządzącą z własnej, oczywiście konserwatywnej woli, albo zostanie wyrzucony przez premiera Tuska i na białym koniu zjedzie wprost przed oblicze wodza PiS Jarosława Kaczyńskiego oddając mu się sercem i duszą, nadszedł ten emocjonujący poniedziałek. Niektórzy oczekiwali nawet, ze Gowin zeskoczy z tego konia i podsadziwszy uprzejmie nań Kaczyńskiego, klepnie w zad koński mówiąc – jazda stąd, bo tu ludzie chcą MNIE!
Ubawiłam się setnie z tych dzisiejszych, popołudniowych, rozpaczliwych wystąpień, w których widoczny na gębach zawód, ze stało się inaczej – rywalizował z przekomicznymi wypowiedziami przegranych dokumentnie „polityków” (cudzysłów przy tym określeniu jest niezbędny!), w tym samego Kaczyńskiego, robiących dobrą minę do złej gry i wciskających oszołomionym wyznawcom PiS tudzież propisowskiej „ciemnej masie” dziennikarstwa polskiego, że to ICH konserwatysta Gowin „pokonał” Tuska. Cudowne!!! I co? Co DALEJ z tym „sukcesem” zrobicie???
Naprawdę lubię te wasze rozpaczliwe gierki – im bardziej usiłujecie wygrzebywać się z porażki i nazywać ją sukcesem – tym bardziej widać, ze szans na przyszłość nie macie żadnych.
Tusk po raz kolejny rozegrał Kaczyńskiego i Pi8 , jak to mówią „JAK CHCIAŁ”!
Dowiedzieć się od własnych zwolenników, że jest we wrogim obozie ktoś, kto lepiej się nadaje na szefa PiS niż Kaczyński – to naprawdę jest duża sprawa.
Już tylko dla tego efektu – warto było rozegrać tę grę w dobrego i złego policjanta.
Ale oczywiście gra nie o to szła.
Jednak o prawdziwej stawce w tej grze – napiszę w następnym tekście.
Teraz jestem ogromnie rozbawiona obserwowaniem WASZYCH twarzy w mediach i czytaniem WASZYCH słów. S ł o d z i u t k i e! No sam miód!
I jak tu WAS nie lubić?


Komentarze
Pokaż komentarze (116)