Umarł bloger. Jeden z tych w służbie PiS. Niespecjalnie inteligentny, ale trafiający swoim topornym żartem i ciężkim słowem w gust czytelników pisowskich brukowców, co samo w sobie określa jakość jego pisaniny już dzisiaj nieważnej i zapomnianej nawet bez czytania.
Zwolniło się miejsce awansu szarego blogera w szeregi zawodowców, zwolniło się miejsce płatnej wierszówki w paru gazetkach pisowskich – więc rozpoczął się wyścig. „weź mnie, mnie weź, mnie”, Sypią się teksty, które niczym podpisane lojalki, mają dotrzeć przed oczy decydentów. Samozwańczy, ale też i z nadania, oficerowie prowadzący lustrują tych „bmw” gotowych na wszystko, na każde świństwo i każde kłamstwo. Wszak sami się patriotami i antykomunistami nazwali, więc myślą naiwnie, że inni też ich tak widzą. Miesza się im kto prowokator a kto funkcjonariusz, kto wróg a kto sojusznik – wszak jeden i drugi na służbie PiS.
Śmiech, tak niestosowny w momentach cudzych dramatów. dziejących się na naszych oczach, siłą wciska się w miejsca łez. Może dlatego, że ponad żalem i łzami trwa wyprzedaż nadziei. Nadziei na zajęcie zwolnionego miejsca, na swoje własne pięć minut, najwyraźniej czytelnych u Toyaha i Corrylusa. Trwa handelek honorem przeliczanym na potencjalne wpływy na konto. Trwa wyprzedaż pustych słów, bezrozumnych autorów - (trzeba wyjątkowej inteligencji, by w kontekście nazwiska Mierzwiński – napisać taki oto komentarz: „Fakt jednak, że Bóg urządził nam nierówne igrzysko - zabierając kolejnych przyzwoitych i uczciwych, a pozostawiając mierzwę.”)
Na rozpaczliwy festiwal zapewniania o własnej przyzwoitości zaplątał się nawet senator Libicki, nieporadnie komplementując z poczuciem własnej wyższości coś, o czym pojęcia nie ma i co z pewnością nie na komplementy a na głęboką krytykę zasługuje, czego w pośpiechu bezrozumnej pogardy, zauważyć nie zdążył.
Ludzie kompromitują się najczęściej na własne życzenie. I często sami wobec siebie stają się nieświadomie okrutni, prezentując swoją własną małość lub podłość, swoje kompleksy i marzenia.
Stają się okrutnym żartem Pana Boga.
Bo okrutne są żarty Pana Boga z PiS.
I jakoś tak symboliczne usytuowane w dni rocznic lub święta, jakby z nieba palcem wskazywano ludziom PiS na najważniejsze słowa Dekalogu: nie będziesz....


Komentarze
Pokaż komentarze (107)