Dziennikarze, jak dziennikarze, chwytają się każdej okazji, żeby z igły zrobić widły czyli NIUS!
Rozdmuchiwanie wydatków na reprezentację jest takim właśnie wakacyjnym laniem wody na rozpalone letnim żarem durnowate i puste głowy.
Zastanówmy się przez moment : skoro Polska funduje stroje szeroko rozumianej reprezentacji Polski: sportowcom, naukowcom, artystom, zespołom ludowym i folklorystycznym, opłaca ich rozliczne wyjazdy płacąc za przejazdy, przeloty, noclegi i wyżywienie, skoro bulimy na utrzymanie pasibrzuchów związkowych dojących drugie i trzecie pensje z państwowej kasy i dajemy pieniądze na ich przebrania, kaski używane wyłącznie do demonstracji, bo nie do pracy, na transparenty, opony do palenia i mutry do rzucania, namioty wraz z ich wyposażeniem, sporzęt nagłaśniający i utrzymanie w dniach strajków i demonstracji – to dlaczego nie mielibyśmy fundować reprezentacyjnych strojów członkom naszych oficjalnych delegacji państwowych?
Skoro Marta Kaczyńska wywiozła pod osłoną nocy wyborczej z Pałacu Prezydenckiego wszystko to, co sama uznała za należące do jej rodziców – warto się zastanowić ile tam, było przedmiotów, odzieży, drobiazgów, bibelotów, książek - które zostały parze prezydenckiej sprezentowane lub zakupione przez polskie państwo?
Skoro na ochronę Jarosława Kaczyńskiego jego prywatna partia PiS wydaje DZIENNIE ( tak, tak, KAŻDEGO DNIA) TRZY TYSIĄCE ZŁOTYCH z subwencji państwowej na kilku rosłych goryli, za którymi ukrywa się przed Polakami – a on sam stwierdza, że ma długi – to należy go zapytać skąd ma te wszystkie drogie garnitury, te limuzyny, za co stać go na rozliczne fanaberie, adwokatów, którym wypłacono ĆWIERĆ MILIONA złotych?
Nie pytajcie – powiem wam: MY, my im to fundujemy.
Pieniądze wydane na stroje prezydenta, premiera, ministrów, i osób im towarzyszących podczas pełnienia obowiązków państwowych, a także zapewnienie odpowiedniego poziomu przyjęć, poczęstunków – uważam za zasadne a nawet za wskazane i potrzebne. Dlatego nie widzę niczego nagannego w ubraniu ministrów, żony premiera, prezydenta a zwłaszcza ich samych przez wyspecjalizowane firmy. Nie widzę niczego nagannego w zakupie trunków czy cygar, lub innych gadżetów służących do zapewnienia dobrego przebiegu rozmów. To są narzędzia ich pracy i ich stroje słuzbowe.
Razi mnie piramidalna głupota „dziennikarzy” rozdmuchujących tak błahą sprawę a unikających tematów rzeczywistych przekrętów finansowych, jakie wciąż mają miejsce w partiach politycznych. I taką postawę mediów uważam za wysoce naganną.
Maria Kaczyńska, kobieta dużo starsza od męża i niezbyt urodziwa - podczas tej nieszczęsnej wizyty Lecha Kaczyńskiego w Japonii, kiedy to cesarz nie przyjął naszego prezydenta na audiencji - dzięki temu kimonu w które się ubrała i dala sfotografować, skupiając na sobie uwagę mediów, uratowała wizerunek Polski przed totalną klapą dyplomatyczną. Nie żałuję więc tych pieniędzy wydanych na jej stroje. Zwłaszcza, ze w tym kimonie wyglądała bardzo ładnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (184)