Wyrwał się przed szereg i tańcuje
„"W związku z ultimatum, jakie wobec sił zbrojnych Ukrainy postawił Dowódca Floty Czarnomorskiej Federacji Rosyjskiej Aleksandr Bitko, a także oświadczeniem rzecznika MSZ Ukrainy Ewhena Perebyjnisa o tym, iż Rosja może planować dalsze wtargnięcia na terytorium Ukrainy – o czym świadczy m. in. koncentracja sprzętu wojskowego na granicy z obwodami charkowskim, ługańskim i donieckim – zwracam się do Prezydenta RP oraz Premiera o natychmiastową intensyfikację działań na forum międzynarodowym, które powstrzymają postępujący akt agresji Federacji Rosyjskiej wobec państwa ukraińskiego" - głosi oświadczenie prezesa PiS.”
Tylko, że:
„Dowódca Floty Czarnomorskiej Rosji Aleksandr Bitko miał postawić ukraińskim żołnierzom ultimatum - powiedział agencji Interfax-Ukraina w poniedziałek przedstawiciel ukraińskiego resortu obrony - ta informacja zelektryzowała późnym popołudniem światową opinię publiczną. Tych sensacyjnych doniesień nie potwierdza jednak żadna ze stron: ani Ukraińcy, ani Rosjanie. Mało tego - cytowany przez tą samą agencję Interfax-Ukraina przedstawiciel sztabu Floty Czarnomorskiej, nazwał te doniesienia "kompletną bzdurą".
I czy ktoś słucha głosu premiera Ukrainy?:
„Czy po wielu dniach ogromnego napięcia w stosunkach między Ukrainą a Rosją - pojawia się chwila oddechu i nadzieja na to, że do konfliktu zbrojnego jednak nie dojdzie? Takim optymistą zdaje się być premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk, który po rozmowie z szefem rządu Rosji Dmitrijem Miedwiediewem oświadczył, że te kraje najgorsze już mają za sobą.
A warto posłuchać samej Ukrainy i nie opowiadać bajek o wielkości Lecha Kaczyńskiego w Gruzji. Bo mam proste pytanie: JAK SIĘ SKOŃCZYLA owa rozpaczliwa wyprawa na Gruzję? Rosja coś straciła , czy raczej Gruzja straciła? A rozlew krwi sprowokowany przez zbrodniczego prezydenta Gruzji, który dał rozkaz zaatakowania własnego terytorium i własnych obywateli przerwał prezydent Francji Sarkozy dogadując się z Putinem. a nie ta grupka przegranych prezydentów, niechcianych już w swoich krajach, w żałosnym kontredansie w Tbilisi, o czym historia Gruzji, na szczęście dla nas, już zapomniała.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)