Jarosław Kaczyński chce wydawać każdej świni świadectwo jakości.
Świni jako całości, ale także świni, jako każdej z jej części
Bo polskie świnie według Kaczyńskiego są najważniejsza sprawą, jaką powinni zajmować się jego, pisowscy, przyszli europosłowie, a konkretnie Janusz Wojciechowski, bo się na tym zna (???) oraz Ryszard Czarnecki, bo się na tym nie zna (???), co razem wziąwszy stawia problem „koszerności” polskiej świni w Unii Europejskiej w opozycji do państw, do jakich są wysyłane jej najlepsze części. Części świni, nie Unii, rzecz jasna.
A wszystko po to, by Polska w tej Unii i na świecie nie była osamotniona, cokolwiek to według Kaczyńskiego oznacza.
Że to śmieszne?
A jakie ma być, po wczorajszej, pisowskiej uroczystości rocznicy tragedii smoleńskiej z dominującym udziałem satyryka-kabareciarza w roli zapiewajły i księdza-egzorcysty w roli cwanego quasi-polityka ?
Jak ma nie być śmiesznie, gdy tłumek zgromadzonych, nad którym przebija się głos zapiewajły, skanduje Antoni...Antonii... na zmianę z Jarosław...Jarosław...? A Jarosław dziękuje „Joannie od krzyża” i jego „obrońcom” na czele z byłym, najprawdziwszym milicjantem z PRLowskiej MO - i nikogo nie obchodzi, że ten krzyż, ten od jego „obrońców” i owej „Joanny”, nieodwiedzany i już niepotrzebny politycznie, samotnie stoi tuż obok, w kościele św. Anny. Nawet ksiądz Małkowski, tak kiedyś gorliwie spieszący by ten krzyż poświęcić i nadać mu wówczas moc sprawczą, tak po katolicku wymierzoną PRZECIWKO, bo przecież nie ZA – dziś o nim nie pamięta, bo woli robić oko do tłumku, podpuszczając go przeciwko lokatorom „tego budynku tuz obok, Pałacu Namiestnikowskiego”, który egzorcyzmuje. Zapominając wszakże, że Pałacem Namiestnikowskim ów budynek był zawsze, lokatorów miał różnych, a o karze boskiej w tym kontekście lepiej jednak w tym dniu milczeć.
Wybory...wybory.... gdy rozum śpi, budzą się upiory. Czasem z bardzo śmiesznym, świńskim ryjem.
2275
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (71)