49 obserwujących
326 notek
414k odsłon
  1734   9

Kiedy Niemcy zdenazyfikują Polskę?

Niemcy pod wpływem rosyjskiego szantażu gazowego, zrobią wszystko, aby przerwać dostawy pomocy wojskowej na Ukrainę.

W przyszłym roku Prawo i Sprawiedliwość zapewne straci władzę na rzecz koalicji partii opozycyjnych z Platformą Obywatelską na czele. Wynika to z błędnej polityki partii rządzącej, fatalnej obsady kadrowej, braku oferty programowej dla klasy średniej, nadmiernej koncentracji na transferach społecznych i szeregu mniejszych afer, czy zwykłych wpadek, które teraz, w warunkach kryzysu energetycznego, rosną na znaczeniu w oczach rozżalonych wyborców.

Oczywiście z punktu widzenia przeciętnego zjadacza chleba powrót PO do władzy nie przyniesie żadnej poprawy sytuacji, tylko ostre zaciskanie pasa, które zresztą jest jedyną realną metodą obniżenia inflacji. Negatywne efekty społeczne spotęguje też spadek wpływów budżetowych wywołany rozszczelnieniem systemu poboru podatku VAT, co już widzielismy w latach 2007-2015. Mniejsze wpływu do kasy państwa to mniejsze wydatki i większe koszty społeczne. Będziemy mieli również obyczajową rewolucję na wzór tej, której poddała się Hiszpania za rządów Zapatero dwadzieścia lat temu. Zapewne będą to dwa główne kierunki zmian, które zauważą Polacy. Jednak, w tle, gdzieś na zapleczu krajowej polityki, będzie toczył się dużo ważniejszy dla przyszłości Polski proces.

Z punktu widzenia geopolitycznego wygrana opozycji to przesunięcie Polski z amerykańskiej do niemieckiej (oficjalnie: europejskiej) strefy wpływów. Będzie to miało zasadnicze znaczenie dla przebiegu wojny na Ukrainie, gdyż jesteśmy dzisiaj centrum logistycznym dla naszych walczących sąsiadów. Już teraz Polska i Ukraina traktowane są przez Moskwę jako jedna całość składająca się z ukraińskiej armii i polskiego zaplecza, które dostarcza pomoc wojskową i humanitarną. Jak twierdzą eksperci bez Polski i lotniska w Jasionce pod Rzeszowem Ukraina nie miałaby szans na skuteczną obronę. Na tej, jak i na każdej innej wojnie kluczowe jest nie tyle natychmiastowe przełamanie linii obrony przeciwnika, co odcięcie mu dostaw sprzętu, amunicji, paliwa i żywności.

Wiemy już, że Rosja uzależniła od dostaw gazu większą część zachodniej Europy i powoli zakręca kurek. Dlatego Niemcy już dziś weszły w stan recesji, a z każdym miesiącem przybliżającym nas do zimy, narasta niepewność i nerwowość w niemieckim społeczeństwie. Odcięcie dostaw gazu dla Niemiec to kryzys i recepta na niepokoje społeczne. Czy będzie coś, co powstrzyma niemieckie elity przed powrotem do stanu sprzed wojny i nawiązaniem poprawnych relacji z Rosją?

Stawiam dolary przeciw orzechom, że na stole leży już konkretna rosyjska propozycja dla Niemiec. Pacyfikacja, czy - jak to ujmują kremlowscy propagandyści - „denazyfikacja” krnąbrnej Polski i zerwanie łańcucha dostaw na Ukrainę w zamian za tani rosyjski gaz i normalizację relacji międzypaństwowych. Opinia publiczna na Zachodzie już dziś jest znużona wojną, a chłodne kaloryfery czy utrata pracy, skutecznie pomogą mieszkańcom Unii Europejskiej zapomnieć o zbójeckim wymiarze moskiewskiej agresji. Nie spodziewałbym się tutaj jakiejkolwiek presji na podtrzymanie pomocy Ukrainie, a każda próba zakończenia wojny, choćby poprzez oddanie Rosji połowy terytorium napadniętego kraju, zostanie powitana z wielką aprobatą.

Niemcy, które zainwestowały bardzo wiele w polityków opozycji, wyegzekwują realizację swoich interesów na przyszłym polskim rządzie. Po wyborach uwaga wyborców będzie koncentrować się na sferze ostrej walki politycznej czy ewentualnych „rozliczeń” PiSu, które oczywiście będą jedynie teatrzykiem dla naiwnych. W tle będzie stopniowe wygaszanie transportów na wschód, okraszone proukraińską propagandą. Zwróćmy uwagę, że powracająca do władzy PO będzie kontrolować przytłaczającą większość środków masowego przekazu w Polsce, gdyż przejmie kontrolę nad TVP wraz z mediami obecnie finansowanymi przez rząd. A w warunkach takiej dominacji, można dowolnie kształtować propagandę i bardzo długo mamić społeczeństwo wizją Polski wspierającej naszych ukraińskich braci.

Taki stan rzeczy to oczywiście znaczne pogorszenie stanu bezpieczeństwa Polski, bo kwestią kilku lat jest pojawienie się rosyjskich dywizji na wschodniej granicy naszego kraju. Wiemy dobrze, że Ukraina to dziś jedyny bufor, który chroni nas przed bezpośrednim starciem ze zdziczałym, azjatyckim hegemonem. Niestety polityka to gra bez skrupułów, w której wygrywa silniejszy, o czym po raz kolejny bardzo boleśnie się przekonamy.


Lubię to! Skomentuj43 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka