Pan prezydent Komorowski kazał powiesić tablicę z drogiego granitu, na którym wyryto napis upamiętniający pisowców stawiających świeczki pod pałacem po katastrofie w Smoleńsku. Opozycji już się to nie podoba, bo rzekomo napis odnosi się do ludzi gromadzących się pod pałacem, a nie tych, co zginęli:
„W tym miejscu w dniach żałoby po katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010, w której zginęło 96 osób, wśród nich prezydent RP Lech Kaczyński z żoną i były prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, obok krzyża postawionego przez harcerzy gromadzili się Polacy, zjednoczeni bólem i troską o losy państwa”
Cieszcie się z tego co macie, bo napis mógł wyglądać tak:
„Z polecenia Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego nakazuje się upamiętnić przedstawicieli Polski B i C, którzy przychodzili pod Pałac Prezydencki, aby złożyć kwiaty, zapalić świeczkę i popłakać w reakcji na katastrofę prezydenckiego samolotu z byłym, małym, podobnym do kartofla i mającym krew na rękach prezydentem Kaczyńskim, jego brzydką żoną, działaczami PiS, szefami niepotrzebnych instytucji takich, jak IPN, kilkoma żołnierzykami i grupą pechowców, co nie pomyśleli i wsiedli na pokład samolotu. Pan Prezydent, kierując się dobrem swojej formacji i poradami specjalistów od PR, mimo tego, że nie potrzebuje głosów ciemnogrodu, bo i tak wygra wybory dzięki GW i TVN, chce wyciągnąć rękę do wszystkich Polaków, włączając w to biedotę z prowincji, fanatyków religijnych i wyznawców przebrzmiałych ideologii z obszaru Bóg, Honor, Ojczyzna.
Dnia 12 sierpnia 2010”
Tak wiec Pisiory, morda w kubeł i szanować władzę. Teraz rządzi PO i basta!


Komentarze
Pokaż komentarze (6)