W ten sposób RPO pokazał rządzącej koalicji pierwszą rafę, na której może zakończyć się sielankowe współżycie PO i PSL. Wiadomo, że egoistyczni wyborcy PO chcą obniżki podatków i redukcji danin płaconych na „wieśniaków". Z kolei wyborcy PSL chcą utrzymania tego przywileju, z czego wynika, ze ta partia nie zgodzi się na jakiekolwiek reformy KRUS. Politycy PO już zaczęli bełkotać o „politycznych" motywach rzecznika. Zapomnieli, że sami obiecali w kampanii wyborczej obniżkę podatków i podwyższenie pensji (wszystkim!). Dlatego oburzenie PO musi dziwić - rzecznik realizuje przecież ich program poprzez zmniejszenie podatków, którymi pośrednio finansujemy rolnicze ubezpieczenia. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można spożytkować na budowę II Irlandii, a rolnikom dopłacić ze środków wygenerowanych w trakcie wdrażania tuskowego „Cudu". Brzmi to może dość odważnie, ale przecież w PO są fachowcy, którzy poradzą sobie z każdym problemem. A nawet jak sobie nie poradzą, to usłużne media obarczą PiS i Prezydenta winą za fiasko tych szlachetnych zamierzeń.
Ten ostatni zresztą naraził się młodzieży, bo nie uhonorował jej idola, przy okazji oficjalnej uroczystości powierzenia misji tworzenia nowego rządu. Kaczor nie postawił wódki, nie zaprosił panienek z night club Sofia, o śledziku i krewetkach nawet nie wspominając. Tusk dostał do łapy teczkę z nominacją i nawet nie mógł wygłosić okolicznościowego przemówienia do obywateli Ursynowa i Białołęki, którzy mu tak stadnie zaufali. Chamstwo, chamstwo i jeszcze raz chamstwo.
Ktoś powie, że okoliczności nominacji nie wpłyną pewnie na szybkość kompromitacji rządu „fachowców" Tuska, bo Ćwiąkalski, Kopacz i Schetyna są klasą sami dla siebie. Jednak nie należy zapominać, że kulturalna społeczność Onetu i światli dziennikarze oraz pewien elektryk nazywany (niesłusznie) Bolkiem, już szykują Prezydentowi wielką imprezę o nazwie impiczment. W Polsce mało kto wie co to znaczy, ale biorąc pod uwagę brzmienie środkowego członu (pardon!) tego słowa - „picz", zapowiada się to całkiem nieźle. Prezydent będzie miał ubaw na poziomie, a każdy ziomal pewnie skroiłby niejednego pisuara żeby wbić się na taką bibę. W zamian, Kaczor nawet nie chce się odwdzięczyć Europejczykom i trzymie Tuska w korytarzu o suchej gębie. I jak tu z takim zawziętym się dogadać, no jak?!
Co innego najlepsza telewizja Antyli Holenderskich - TVN. Uczciwie relacjonuje proces tworzenia rządu, która polega na stałej eskalacji żądań „cybernetycznego zjawiska". Walterowcy dobrze wiedzą, że PSL powinien z racji swojego wyniku wyborczego otrzymać minimum 5 ministerstw i tyluż wojewodów. Dlatego nie krytykują Pawlaka, który dla innych, małych zawistników, wydaje się być tylko pazernym na władzę aparatczykiem. Ponadto dodatkowe fundusze przeznaczone na urząd pani Pitery, zwany przez dowcipnisiów - Biurem Antykorupcyjnym, nie stanowią przecież żadnego problemu dla budżetu. Pani Pitera wspólnie z „cybernetycznym zjawiskiem" pokaże nędznym pisiorom jak należy rządzić krajem. A my przed telewizorami będzie składać buzię w ciup i przytakiwać. W końcu chodzi o to, by żyło się lepiej. Wszystkim!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)