Ikswonarab Ikswonarab
58
BLOG

cześć II

Ikswonarab Ikswonarab Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Ziółkowski napisał jednak zupełnie inną książkę. Nie jest to podręcznik, bowiem student na jego podstawie przy odrobinie pecha nie zda egzaminu (zwłaszcza faktograficznego), a jednak jest to ważna i pożyteczna książka, którą śmiało można nazywać, Moje słuszne poglądy na historię Rzymu.

Mamy bardzo ciekawą historię, zdecydowanie bardziej niż USA (to nie jest antyamerykanizm)J, a jednak o naszej historii nikt nic takiego nie napisał. Czemu?  Tutaj to już tylko hipotezy. Po pierwsze trójka autorów wywodzi się z dziedziny ogólnoświatowej, jaką są badania nad antykiem, po drugie spotykali się z autorami prac zachodnich, a także czytali książki zagraniczne (np. angielskie, włoskie, francuskie, niemieckie), a więc znali metodologię badań obowiązującą na zachodzie i w tym duchu powstały oba dzieła. Badacza historii Polski mają chyba problem z przyswojeniem sobie metodologii, jednakże znajomość klasycznej nudologii (czyt. faktografii) jest bez wątpienia na najwyższym poziomie. Niewątpliwie zachęca to do poznawania dziejów, zwanych patetycznie, ojczystymi (sic!).

            Jakie widzimy więc szanse na rozwój humanistyki? W młodym pokoleniu – taka odpowiedź pada zazwyczaj. Swoją drogą ciekawe jest jej uniwersalność. Tak, tak, ale przede wszystkim NIE. Osławiony program wymiany międzyuczelniany Socrates-Erasmus, nadal nie rozumiem połączenia tych dwóch filozofów, to po pierwsze półroczny (czasem roczny) wyjazd, na którym zazwyczaj nikt nic nie robi, a ludzie wyjeżdżają z ciekawości i z chęci poznania nowych ludzi, a nie dowiedzenia się czegokolwiek w dziedzinie, którą się zajmują. Pewnie są wyjątku, aczkolwiek z wielkim trudem wskazałbym więcej niż trzy, na jakieś dwadzieścia, które znam.

Skoro tutaj nie ma szans, albo są one marne, gdzie ich wówczas szukać? Hmm... pogładził się po brodzie i rzekł

-         Nie wiem

-         Jak to? – odrzekł kolega

-         Tak to

-         A no tak: scio me nihil scire

-         Nie, on wiedział, ale nie powiedział... tego po łacinie

Ten, niezbyt wyrafinowany, żeby nie powiedzieć idiotyczny dialog, zasłyszany, aczkolwiek nie dam głowy, że brzmiał dokładnie tak, jak go przytoczyłem, ma dwojakie znaczenie. Po pierwsze ukazuje bezradność w formie banalnej, chociaż bezradność jest czasem jaką formą banalności, a po drugie ujmie sprawę nad wyraz trafnie.

W poszukiwaniu odpowiedzi

Skoro historycy, filolodzy, socjolodzy i cała reszta nauk humanistycznych (kierunki okołopsychologiczne to inna bajka) jak sobie z tym poradzić, to wówczas należy złączyć siły i działać wspólnie, albo być jeszcze bardziej przebiegłym i podbierać nauką ścisłym pewne założenia i pojęcia. Zabieg pierwszy wydaje się, że jest za wszech miar godny pochwał, ale często przedmiot badany staje się, albo całkowicie zamazany z powodu ilości nakładania się różnych nauk na jedną rzecz, gdzie chcą przyznać słuszność każdej, otrzymuje się zamazany obraz, bądź, co niestety równie często się zdarza, żaden. Istnieją też prawdziwe działa! Na zachodzie (tę historiografię znam lepiej, niż wschodnią) jest ich sporo! A u nas? Jak to u nas... krople w morzu potrzeb. Zresztą skoro w Polsce na topie znajduje się hasło gender studies, które od dwudziestu lat na zachodzie jest nieaktualne, to o czym tu pisać. Mimo wszystko są tu spore nadzieje, będące całkowicie zależnymi od predyspozycji indywidualnych i chęci.

A jak z tym pobieraniem terminologii z nauk ścisłych? Cóż... to temat na osobną pracę...

 

 

 

Ikswonarab
O mnie Ikswonarab

Mam trochę lat (czyt. 23). Interesuję się historią Grecji, Rzymu i Bizancjum, a ponadto lekko (na tyle na ile wypada) polityką.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura