Pamiętny wrzesień trzydziestego dziewiątego. I pogoda identyczna. Ciepłe,. niemalże latowe dni, wypalona ziemia i szybki marsz niemiecki na wschód. Niemiecki tanki przeorywały polskie ziemie, aby po kilkunastu dniach spotkać się z dzikością w Brześciu nad Bugiem. Podali sobie łapy obaj zbrodniarze, przeszli przez miasto we wspólnym defiladowym marszu, podzielili się Polską na długie lata. Ci ze wschodu, nie dość że zagarnęli kawał :Polski, to jeszcze pozostali tu niemalże do dziś. I nawet ci z południa, którzy wkroczyli na nasze ziemie sprzymierzeni z niemcami, w nagrodę Słowacy otrzymali od hitlera polskie ziemie Spisz i Orawe, które okupowali do czterdziestego piątego.
Do dziś są jeszcze pozostałości lat krótko powojennych, w wielu polskich miastach są ulice nawiązujące do owych czasów, bo radnym nie skoro do zmiany ich nazw; w Warszawie pomnik sowiecki, którego prezydentka miasta, Waltzowa ani myśli usunąć. To jak to, w kilkadziesiąt lat po zmianie szyldu mogą w polskich miastach straszyć sowieckie symbole, może sierp i młot paradować na równi z Orłem, czerwone krawaty sejmowych kretynów mogą swobodnie przemierzać korytarze i sale na Wiejskiej?
Zaś Słowacy, jakby dla przypomnienia dni swojej chwały z tamtych lat, nadal molestują właścicieli niektórych kolei linowych, w Zakopanem, w Zawoi i chyba jeszcze na górze Żar nad jeziorem w Porąbce o sprzedaż i możliwość użytkowania tych wszystkich wagoników, krzesełek i kosić dutki ile wlezie. Ale zapewne chodzi także o ziemie, która być może dużo więcej warta niż te wszystkie urządzenia linowe razem wzięte. Prawda, nie za bardzo z kolejkami sobie radzą dzisiejsi właściciele i zarządcy, bo utrzymanie tych urządzeń kosztowne. Bo to goście nie zawsze dopiszą, bo to i pogoda nie taka, a i z samej turystyki nie za bardzo wyżyje. Choć ja wiem?
Parę dni temu z Jurkiem wybraliśmy się w Beskid Żywiecki, dla mnie najpiękniejszy ze wszystkich Beskidów. Przez Żywiec w stronę Zwardonia, do Złatnej, skąd już z plecakami w górę. Na Lipowską i Boraczą i z tej ostatniej jedyny w swoim rodzaju widok na Pilsko i Babią Górę. Pustawe góry, jakieś dziewczątka szkolne na Boraczej, a potem już tylko jedna sarna po drodze i leśni pilarze. Ci ostatni piłują ile wlezie, jazgot pilarek roznosi się w promieniu wieluset metrów, aż żal dawnych siekier, którymi ścinano drzewa. Nowoczesność nie zawsze wychodzi nam na zdrowie. A lasy tam takie, że rzadko spotkać gdzie indziej. Odkryłem sosne, która miała ze trzydzieści metrów, a pień musiało by objąć kilku chłopów. I co? Nie wybierać się w świat takich gór, lasów, pięknych pojedynczych drzew i tych traw beskidzkich, jedynych w swoim rodzaju, kiedy położenie się na nich zastąpi wszystkie kanapy, leżanki, tapczany i sofy, jakie by one nie były eleganckie...
Przejeżdżamy przez dawne wsie, pamiętam je sprzed kilkudziesięciu lat - toż to inny świat! Kiedyś szutrowe i zapylone drogi, którymi jeździły chłopskie furmanki - dziś wszędzie asfalt, miejscami nawet drogi podwójne, jak w przypadku rozrastającej się drogi międzynarodowej z Żywca do granicy ze Słowacją w Zwardoniu. Zwardoń, przed wojną połączony z krajem właściwie tylko jednotorową linią kolejową z Krakowa przez Żywiec, puszył się hasłem "taniec, narty, brydż" - i jeździły paniska bardziej na taniec i brydż niż na narty. Przed iluś tam laty prowadziłem w Zwardoniu kursy narciarskie, ale to były przaśne lata, nie było wyciągów, o ratrakach się nawet nie słyszało, śniegi ubijało się samemu, i też było dobrze. Wyobrażamy sobie dziś takie narty? Odpowiem: nie, nie wyobrażamy sobie. Zaś w tych wszystkich Rajczach, Milówkach, Ujsołach, Cięcinach nowoczesność pełną gębą. To przecież z tej właśnie Milówki u stóp Beskidu Żywieckiego wywodzą się bracia Golcowie, i ich piosenka z refrenem "...do Milówki wróć" No i proszę, taka - za przeproszeniem - zapyziała do niedawna Milówka ruszyła w świat nie tyle za sprawą gór beskidzkich, ale dzięki świetnym chłopakom, którzy zawojowali śpiewem, tańcem i muzyką całą naszą ziemie. I to chyba jedyny tego typu znakomity zespół śpiewaczy, który - choć mogę się mylić - zrobił wielką karierę artystyczną, jakby żywcem wzięta z dawnych amerykańskich filmów.
I dobrze, bardzo dobrze, że w Beskidy nie ruszają tłumy turystów, co to potrafią zadeptać krokusy wiosną w dolinie Olczyskiej czy na polanie Chochołowskiej, wrzucić butelke do Morskiego Oka, a napotkanemu na ścieżce niedźwiedziowi dać kanapke z serem, a potem mieć pretensje, że "taki miły miś" tak się niegrzecznie zachowuje i napastuje turystów. Prawda, że Tatry mają specyficznych turystów. Co to przyjadą z drugiego krańca Polski po całonocnej podróży pociągiem,dotrą do Zakopanego linią sprzed ponad stu lat i w czasie nie wiele krótszym niż wówczas - i dalejże prosto z pociągu - w góry. A potem a to serce nie wytrzyma, a to ambicja popędza i nerwy popuszczą i idziemy na klamry i łańcuchy. Jedni dojdą o własnych siłach, innych zniosą do szpitala, bądź jeszcze niżej...Beskidy są na pewno o wiele bezpieczniejsze, nie ma groźnych szlaków, nie zagrozi upadek z wysokości - choć na Babiej może być różnie - a widoki z góry w niczym nie ustępuję tym z Tatr. I dlatego jeszcze długo pozostaną beskidzkie szlaki miejscem, gdzie każdy turysta znajdzie dla siebie skrawek nie rozdeptanej ścieżki, łąki pełnej kwiecia i wreszcie schroniska, które przyjmą strudzonego wędrownika o każdej porze dnia i nocy. Nie wiem jak długo jeszcze utrzymają się polskie góry w takim stanie, jak dziś. Ochrona przyrody jest u nas jednak dość restrykcyjna, turyści na ogół przestrzegają przepisów, a wreszcie szlaki górskie są na tyle pojemne, że nikt nikogo tam nie potrąca. ludzie na szlaku powiedzą sobie dzień dobry, uśmiechną się do siebie, czasem uścisną sobie dłonie. Spotka się taki obrazek w mieście? Długo jeszcze potrwa ta swoista górska uprzejmość i życzliwość?
I co równie ważne. W górach nie myśli się o polityce, ma się ogromny dystans do tych spraw, ważniejsze jest beskidzkie słońce niż to, co dzieje się na Wiejskiej. I tamtejsze palanty są wtedy takie małe, że prawie niewidoczne. I gdyby ich nie było, Polska by się także ostała.i gdyby nagle ich zabrakło, nikt by tego nawet nie zauważył.
I sama taka myśl, to coś pięknego.
278
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze